Na listopadowe spotkanie przyszło ponad czterdzieści osób – rodzice, uczniowie, nauczyciele i osoby związane z Dolnośląskim Specjalnym Ośrodkiem Szkolno-Wychowawczym nr 12 dla Niesłyszących i Słabosłyszących oraz z innymi niepełnosprawnościami we Wrocławiu. Obok mnie usiadła tłumaczka polskiego języka migowego (PJM).
Dlaczego nauczyciele do nas mówią
Zaczął głuchy mężczyzna: – Myślałem, że to będzie dobre miejsce dla mojego syna, podobnie jak było dobre dla mnie, a wcześniej dla mojego głuchego ojca. Syn jest w pierwszej klasie podstawówki, jego nauczycielka miga. Ale w innych klasach są nauczyciele, którzy nie znają PJM. Boję się, że jeśli syn nie będzie rozumiał, co dzieje się na lekcjach, nie zda egzaminów.
– Moje dziecko chodziło przez kilka lat do szkoły integracyjnej, gdzie na każdej lekcji był tłumacz PJM – miga matka innego ucznia. – Gdy przeniósł się do wrocławskiej szkoły, był zdziwiony. Dlaczego niektórzy nauczyciele do nas mówią? – pytał. – Przecież my ich nie słyszymy, nic nie rozumiemy.
– My też mamy problemy w porozumiewaniu się z niektórymi nauczycielami – miga jedna z głuchych matek. I opowiada, że słysząca nauczycielka unikała rozmowy z nią. – Skoro nauczycielka nie miga, być może nie wie, jak ze mną porozmawiać?
– Mój syn nie chce chodzić na świetlicę, bo pani mówi, a on jej nie rozumie. Ostatnio nie potrafił przekazać, że chce wyjść do toalety – miga kobieta obok.
– Najgorzej jest na języku angielskim – miga inna matka. – Nauczycielka staje przed głuchymi i mówi do nich. Albo rozwiązuje zadania przy tablicy, odwrócona tyłem do klasy.
Podobnie jest na języku polskim. – Przepisujemy zdania z tablicy i zupełnie nie wiemy, o co chodzi – miga jeden z uczniów. – Poprosiłem nauczycielkę, żeby do nas migała, ale to nic nie dało. Daliśmy znać wychowawczyni, że nic nie rozumiemy, i prosiliśmy o tłumacza, ale i to nie pomogło.
Kolega z jego klasy, który siedzi obok, przytakuje.
Matka chłopca miga: – Mój syn jest ambitny, chce się uczyć. Z zeszytem z lekcji języka polskiego idzie do logopedki, z którą pracuje od wielu lat poza szkołą, i prosi, by mu wyjaśniła, o co chodziło na lekcji.
– Pięciu nauczycieli, z którymi mam lekcje, w ogóle nie miga – dodaje uczeń. – Na matematyce nauczyciel pisze na tablicy, dzięki czemu wiemy, jak rozwiązywać niektóre zadania. Nauczyciel historii wyświetla sporo materiałów, co też nam pomaga. Ale tego, co mówią, nie rozumiemy.
Obok siedzi mama dwojga głuchych dzieci. – W klasie córki jest kilkoro dzieci, głównie głusi i słyszący chłopiec w spektrum autyzmu. Na lekcjach, na których nauczycielka nie miga, chłopiec w spektrum próbuje tłumaczyć jej słowa. Nauczył się podstawowych znaków od głuchych kolegów. Miga słabo, ale stara się – mówi matka. – Gdy się o tym dowiedziałam, dałam znać wychowawcy. Zmienili nauczyciela na takiego, który miga.
– A jak wygląda sytuacja na innych lekcjach? – pytam.
– Prowadzą je nauczyciele, którzy pracują w ośrodku od wielu lat, większość z nich miga dobrze i zna potrzeby osób głuchych – mówi matka.
Po niej zaczyna głucha uczennica z technikum: – Mamy nową nauczycielkę z grafiki komputerowej, dla nas to jeden z ważniejszych przedmiotów. Pani cały czas do nas mówi albo pokazuje palcem, co mamy robić na ekranie komputera – miga. – Jeśli nauczycielka przez dłuższy czas mówi, wyjmuję telefon, uruchamiam program, który rejestruje dźwięk i przerabia go na tekst. Nie zawsze rozumiem transkrypcję, ale przynajmniej wiem mniej więcej, o czym mówiła nauczycielka.
– A jeśli chce pani o coś zapytać nauczycielkę? – dopytuję.
– Wtedy migam do słabosłyszącej koleżanki i proszę, żeby to przetłumaczyła nauczycielce – miga dziewczyna.
Nagrania z lekcji
Niedługo po spotkaniu dostaję kilka nagrań z lekcji.
Oglądam je tak, jak mogą odebrać je głusi, z wyłączonym dźwiękiem.
Język polski, na tablicy temat: „Czy Achilles jest wojownikiem szlachetnym czy okrutnym”. Słowo „szlachetny” jest w kółku, obok zapisane synonimy: „dobry”, „rycerski”. Poniżej dopisek: „Teza z argumentacją”. Nauczycielka siedzi w czasie kilkuminutowego nagrania przy biurku i cały czas mówi.
Oglądam film jeszcze raz, z dźwiękiem.
Nauczycielka: – Nie bać się tej tezy, tych argumentów, bo to jest nic innego jak twoje zdanie na dany temat. Musisz to udowodnić, musisz to poprzeć, musisz przekonać kogoś.
Głos uczennicy: – Nie znam całej historii Achillesa, więc nie wiem, jaki był naprawdę.
Nauczycielka: – Był waleczny, chciał walczyć. Matka ukryła go między kobietami, ale on chciał walczyć. W nim biło serce wojownika.
Uczennica: – Czyli jakbym napisała „pewny siebie”?
Nauczycielka: – Pewny siebie wojownik, jasne. Teraz się zastanów, co sprawia według ciebie, że Achilles był okrutny?
Uczennica: – Nie miał na pewno, jak to się mówi, nie miał szacunku dla, jak to się mówi…
Nauczycielka: – Dla przeciwnika… Słuchajcie, to, że on był okrutny – wpadał w gniew, wpadał w gniew w tłumie – świadczy o tym, że nie panował nad sobą. Bardzo to jest złe, jeśli nie panujesz nad sobą, nie panujesz nad swoimi emocjami...
Relacje uczniów
W kolejnych filmach głusi uczniowie, którzy nie mogli przyjść na spotkanie, migają o tym, co dzieje się w ich szkole.
– Jestem uczennicą technikum... Problemem jest nowa pani. Dlaczego? Na początku roku pani poleciła mi tłumaczenie na język migowy w czasie zajęć – miga dziewczyna. – W klasie mamy dwoje głuchych uczniów. Zaskoczyło mnie to i nie śmiałam odmówić. Powiedziałam o tym mojej mamie, a ona napisała pismo do dyrektora. Czy coś z tego wyniknęło? Raczej nie, bo nadal czasami dostaję polecenia tłumaczenia. To jest dla mnie problem, bo jestem uczennicą, chcę skupić się na lekcji...
– Mówimy, że jesteśmy głusi, nie słyszymy i nie mówimy fonicznie. Pani [z języka polskiego] powiedziała, że OK. Siadamy i patrzymy, a pani cały czas mówi, mówi, mówi... Po chwili dajemy jej znać, żeby migała albo pisała na tablicy to, co mówi – to dla nas też będzie OK. W odpowiedzi nadal mówi... Mówi, mówi, mówi… Nie wiadomo co… Mówi… Pomyślałam, że trzeba dać tej osobie czas. Mijały tygodnie. Gdzieś w połowie października nie wytrzymałam: pani nic nie miga. To było bardzo frustrujące. Polski jest mi potrzebny – ja potrzebuję się uczyć tutaj! A tu – niczego nie wynoszę z lekcji, w dzienniku same jedynki… Nieprzygotowania, minusy...
Dostaję też dwa zdjęcia zrobione przez uczniów. „Ja nie muszę do ciebie migać”, „Nie ma takiego obowiązku” – te zdania mieli napisać na tablicy nauczyciele proszeni przez głuchych o używanie PJM.
Lekcje poza szkołą
O odrabianie lekcji z uczniami pytam Alinę Butkiewicz, absolwentkę filologii polskiej, specjalistkę surdologopedii, terapeutkę mowy, która przyjmuje pacjentów w PZG Dolnośląskim Centrum Medycznym: – Uczniowie z wrocławskiego ośrodka są moimi pacjentami od wielu lat. Jeden z uczniów przychodzi raz w tygodniu z zeszytem z języka polskiego, bo nie rozumie tego, co dzieje się na lekcjach – relacjonuje.
– Szkoła dla głuchych powinna być miejscem, gdzie głusi mają zapewnioną dostępność. Sprawę wrocławskiego ośrodka wraz z rodzicami zgłosiłyśmy Rzecznikowi Praw Obywatelskich i Rzecznikowi Praw Dziecka – mówi Agnieszka Reisch-Radaczyńska, także specjalistka z zakresu surdologopedii, tłumaczka PJM, która prowadzi terapię mowy z uczniami z wrocławskiej szkoły.
W sprawę zaangażował się także Polski Związek Głuchych. – Od trzydziestu lat uderzamy głową o ścianę walcząc o edukację dwujęzyczną osób głuchych – mówi Krzysztof Kotyniewicz, prezes PZG. – Z informacji, które docierają do nas z Wrocławia, wynika, że wiedza o potrzebach osób głuchych jest w ośrodku, ale z jakiegoś powodu szkoła wróciła do metod sprzed kilku dekad – nauczyciele mówią do głuchych. To bardzo niepokojące, dlatego zaczęliśmy monitorować tę sprawę.
Dyrekcja ośrodka
Grzegorz Ćwiertniewicz, dyrektor ośrodka, poproszony o odniesienie się do zarzutów uczniów i rodziców, zaprasza na spotkanie swoich wicedyrektorów.
Potwierdza, że od września zatrudnił w ośrodku 24 nowych pracowników – trzy osoby w internacie i 21 w szkole: nauczycieli m.in. języka polskiego, matematyki, historii, języka angielskiego i wuefu, a także trzech psychologów i osobę pracującą w świetlicy. Większość z tych osób nie ma przygotowania do pracy z głuchymi dziećmi, czyli nie skończyła studiów surdopedagogicznych.
– Miałem dwie możliwości. Zatrudnić tych nauczycieli albo nie zatrudnić żadnych. Bo nauczycieli z przygotowaniem surdopedagogicznym na rynku nie ma – mówi Ćwiertniewicz.
I dodaje: – Postawiłem jednak warunek przy rekrutacji: ukończenie studiów surdopedagogicznych, na które wszyscy ci nauczyciele się zapisali, i rozpoczęcie kursu polskiego języka migowego, na który nauczyciele poszli. Teraz są na poziomie A1, ale będą go kontynuować.
– Opanowanie polskiego języka migowego zajmuje wiele miesięcy. Czy do tego czasu na lekcjach nauczycieli, którzy nie migają, będą tłumacze PJM? – pytam.
– W listopadzie zwróciłem się do Urzędu Marszałkowskiego o wsparcie finansowe, dzięki któremu będzie możliwe zatrudnienie tłumaczy – mówi Ćwiertniewicz.
Pytam o reakcję dyrekcji na zapisane na tablicy przez nauczycielkę zdanie: „Ja nie muszę do ciebie migać”.
Wicedyrektor Ireneusz Talaga, który odpowiada za kształcenie ponadpodstawowe, wyjaśnia, że z informacji uzyskanych od nauczycielki wynika, iż napisała na tablicy to zdanie w momencie kulminacyjnym sporu w klasie. – Nauczycielka zauważyła, że głuchy uczeń ściąga, bo jego odpowiedź pisemna na sprawdzianie i odpowiedź pisemna kolegi obok były takie same.
– Z relacji uczniów wynika, że jeden z nich nie rozumiał treści polecenia, więc drugi mu ją przemigał, o czym nauczycielka, która nie zna PJM, nie mogła wiedzieć – przedstawiam wersję, którą podali mi uczniowie.
– Nauczycielka poprosiła, by głuchy uczeń podszedł do tablicy i napisał na niej wyjaśnienie dotyczące ściągania na sprawdzianie. Uczeń był zdenerwowany, nie chciał podejść, migał, że nauczycielka ma migać, a nie pisać. Wtedy nauczycielka napisała na tablicy zdanie „Nie muszę do ciebie migać”. Był to błąd komunikacyjny, który nie powinien się zdarzyć – mówi Talaga.
– Uczniowie twierdzą, że są zdenerwowani, bo nie są w stanie porozumieć się ze swoimi nauczycielami: nie rozumieją, co oni do nich mówią, i nie potrafią przedstawić swoich racji, bo nauczyciele nie migają – mówię.
– Za każdym razem staramy się takie sytuacje wyjaśniać, musimy jednak o nich wiedzieć – mówi wicedyrektor.
Proszę dyrekcję, by odniosła się także do sytuacji, w których uczniowie pełnią rolę tłumaczy na lekcjach tych nauczycieli, którzy nie potrafią migać.
– Taka sytuacja została zgłoszona nam przez jednego rodzica i natychmiast przekazaliśmy nauczycielce, że nie może używać dzieci migających jako tłumaczy na lekcji – wyjaśnia wicedyrektor Talaga. – Sprawdziłem, to się już nie powtórzyło, co potwierdziła uczennica zgłaszająca problem. Ważne, żeby uczniowie mówili o takich sytuacjach wychowawcom, a wychowawcy nam, wtedy możemy reagować.
Alina Brzezińska, wicedyrektor, która sprawuje nadzór nad internatem i pracuje w ośrodku od 41 lat: – Zarzuty formułowane pod adresem ośrodka są bardzo dla nas bolesne – mówi. – Po decyzji poprzedniego dyrektora szkoła przyjmuje dzieci z różnymi niepełnosprawnościami, więc wymagania wobec nas rosną i jest coraz trudniej. W internacie na sześćdziesięciu wychowanków tylko dwudziestu jeden jest głuchych, reszta to dzieci z innymi niepełnosprawnościami, chorujące psychicznie, z innymi chorobami i zaburzeniami – dodaje. – O zarzutach rodziców dowiedzieliśmy się, gdy do ośrodka zaczęły przychodzić pisma z różnych instytucji i rozpoczęły się kontrole – mówi.
Interwencje rodziców
W październiku kilkoro rodziców uczniów z ośrodka napisało do Dolnośląskiego Kuratora Oświaty. Zaznaczyli, że „rozmowy z dyrekcją, maile, nie przyniosły żadnych efektów – przeciwnie, poinformowano nas, że język migowy nie jest obowiązkowy w Ośrodku, to jest tylko dobra wola nauczycieli”.
– Sygnałów, które zgłaszali rodzice, a także sytuacji, gdy uczniowie dawali znać, że nie rozumieją tego, co dzieje się na lekcjach, było od września dużo. Głusi są dyskryminowani w szkole. Są sfrustrowani, tracą pewność siebie – mówi Anna Brzegowa-Jabczyk, matka głuchego ucznia wrocławskiego ośrodka, wieloletnia przewodnicząca tamtejszej rady rodziców.
W związku ze zgłoszoną skargą pracownicy organu nadzoru pedagogicznego przeprowadzili 17 i 23 października kontrolę we wrocławskim ośrodku.
Rzeczniczka Miłosława Bożek potwierdza, że Dolnośląski Kurator Oświaty wyraził zgodę na zatrudnienie nauczycieli nieposiadających kwalifikacji na wniosek dyrektora ośrodka, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa oświatowego.
Kontrola wykazała, że nauczyciele rozpoczęli uzupełnianie kwalifikacji i kurs PJM. – W styczniu przeprowadzone zostaną czynności rekontrolne sprawdzające realizację wydanych zaleceń, m.in. to, czy dyrektor w pierwszej kolejności zatrudnia nauczycieli z wymaganymi kwalifikacjami oraz czy dokumentuje kształcenie specjalne zgodnie z przepisami – mówi rzeczniczka.
Reforma edukacji
„W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich prawo osób głuchych do edukacji w najdogodniejszym dla nich języku – polskim języku migowym – nie jest w Polsce realizowane” – czytaliśmy w raporcie już w 2014 r.
Potwierdziła to kontrola Najwyższej Izby Kontroli w 2022 r. Wtedy kontrolerzy wykazali, że 60 proc. nauczycieli w szkołach dla głuchych nie zna biegle PJM.
Sytuację komplikuje to, że zmienia się profil szkół dla głuchych. Nauczyciel staje często przed zadaniem: jak poprowadzić lekcję w klasie, w której są uczniowie mówiący, migający i uczniowie z innymi potrzebami komunikacyjnymi, np. z afazją.
Ministerstwo Edukacji Narodowej, zapytane o konieczność reformy edukacji głuchych, odpisało, że Uniwersytet Warszawski na zlecenie MEN opracowuje rekomendacje. Wśród nich będzie m.in. znajomość PJM u nauczycieli na poziomie co najmniej B2.
– Poziom biegłości B2 to warunek konieczny skutecznej komunikacji z uczniem migającym – mówi prof. Paweł Rutkowski, twórca i kierownik Pracowni Lingwistyki Migowej na UW, który koordynuje zlecony przez MEN projekt.
I podkreśla, że studentom filologii polskiego języka migowego, czyli kierunku studiów na UW, osiągnięcie tego poziomu zajmuje około dwóch lat. – Wielu słyszących nie zdaje sobie sprawy, że komunikacji migowej nie da się opanować w ramach krótkiego kursu czy szkolenia. Czy jednak nie wydaje się nam oczywiste, że np. nauczanie po angielsku wymaga od nauczyciela znajomości więcej niż dwustu angielskich słów? Tymczasem obecne założenia dotyczące standardów kształcenia nauczycieli w zakresie PJM zakładają opanowanie właśnie zaledwie dwustu znaków – mówi prof. Rutkowski.
Teraz znajomość języka migowego nie jest wymagana przy zatrudnieniu w szkole dla głuchych.
Głusi, którzy nie słyszą języka polskiego, nie są w stanie przyswoić go tak, jak słyszące dzieci, dlatego nauka tego języka powinna być dostosowana do ich możliwości.
– Postulujemy, by głusi uczniowie mieli nie tylko przedmiot „polski język migowy”, lecz także „język polski jako obcy” dla głuchych – mówi Magdalena Dunaj, jedna z autorek rekomendacji. – To podstawy edukacji dwujęzycznej, której nie da się realizować bez nauczycieli biegle posługujących się i językiem polskim, i PJM.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















