Zdarza mi się czasami mijać reklamowy banner, który – jak podejrzewam – zostanie zapamiętany jako tak zwany znak czasów, zjawisko niby ulotne i błahe, ale przypadkiem zatrzymujące w sobie jakąś esencję chwili. Jak nasprejowane na murach podpisy „Józef Tkaczuk” w latach 90., jak „Coca-Cola to jest to” w mignięciu gierkowskiego dobrobytu. Banner reklamuje usługi ezoteryczne i głosi: „Ty widzisz korek – ja widzę obfitość samochodów”. Nie sądzę, żeby jego naiwny optymizm udzielał się faktycznie stojącym w korku kierowcom, tak przynajmniej sobie myślę, wymijając tę obfitość zwykle na rowerze. Ale częściej wydaje mi się – choć oczywiście taka nieporadność połączona z biznesową bezczelnością mnie nieustannie śmieszy – że potrafię zrozumieć także człowieka, który uwierzy i będzie gotów zapłacić za taki ostentacyjnie wciskany kit.
Ludzie potrzebują pocieszenia. Być może najbardziej deficytowym towarem jest dzisiaj otucha i odrobina dobrego serca. Możemy sobie zakładać, że w czasach rozpowszechnienia wiedzy psychoterapeutycznej, kampanii uświadamiających, deklarowanej społecznej odpowiedzialności biznesu i mnogości poradników do samopomocy koszt przywrócenia się do równowagi jest stosunkowo nieduży. Niestety obawiam się, że to nieprawda i że ciemną stroną wspomnianych zjawisk jest utrwalenie się przekonania, że każdy powinien radzić sobie sam – w końcu jest tyle narzędzi pod ręką. A czas to przecież pieniądz, więc marnować czyjś czas to trochę jak go ograbić, prosić więc coraz bardziej wstyd.
Czasami kluczowe dla zrozumienia czegoś słowa trafiają się przypadkiem, zasłyszane czy zauważone w wymianie zdań o czymś zupełnie innym. Tak stało się w moich oczach wtedy, gdy jakiś nieznany mi człowiek dzielił się na internetowym forum swoją pogarszającą się kondycją psychiczną. Na czyjeś pytanie, dlaczego po prostu nie porozmawia z kimś bliskim twarzą w twarz, odpowiedział: „wolę, żeby ludzie, których znam, myśleli, że jestem normalny”. Normalny – czyli przewidywalny i efektywny.
To smutna i cicha podszewka wszystkich debat o kryzysie relacji międzyludzkich i epidemii samotności: życie wśród innych zbyt często wymaga pozorowania „normalności”, czy to z życzliwej chęci niezawracania innym głowy, czy z przekonania, że za outsiderstwo, nawet chwilowe, można słono zapłacić. Lepiej już więc zapłacić pieniędzmi.
Firmy mogą robić szkolenia z dobrostanu psychicznego, ale to wcale nie znaczy, że wybaczą brak tego dobrostanu pracownikowi. Nawet w gronie rodziny czy przyjaciół rozklejenie się czy wzruszenie może wywołać nieufność i przyczynić się do dorobienia łatki człowieka naiwnego czy sentymentalnego, a według współczesnych kryteriów leży to podejrzanie blisko statusu niepoważnego, a może i głupka.
Jednak skoro czas to pieniądz, to przy pomocy tego ostatniego można zyskać to pierwsze. Można wymusić na kimś mocą umowy, że przez godzinę poświęci nam swoją uwagę. Niech będzie ona nawet polegała na wciskaniu kitu, wymyślonych praktykach obiecujących cuda z kosmosu czy wręcz jawnej nieprawdzie. Najważniejsze, że jest to godzina wolna od udawania normalności i że usługodawca, przyjąwszy zapłatę, musi znieść i uszanować naszą obecność, wszak transakcja to transakcja.
W komercyjnych usługach naprawiania ducha najbardziej zdumiewające jest to, ile ludzie potrafią czasem na nie wydać. Świadczy to z pewnością o zaradności „uzdrawiaczy”, ale także o czymś innym, co warto potraktować poważnie, a nie jak budzący konsternację folklor współczesności. Jestem przekonana, że sporo klientów, którzy z takich porad czy zaklęć korzystają, wcale nie wierzy, że w poprzednim wcieleniu byli Kleopatrą czy że mogą zmieniać rzeczywistość niezwykłą mocą swego umysłu, i zdaje sobie sprawę, że to wszystko na niby. Ryzykują jednak wówczas co najwyżej łatkę rozrzutnego ekscentryka, a nie człowieka, który popełnia największy ze współczesnych grzechów, czyli ujawnienie chwilowej słabości i zejście ze ścieżki niezłomnej efektywności.

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















