Biskup wolnych Ukraińców

Zmarł kardynał Lubomyr Huzar, w latach 2001-2011 zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego.

Czyta się kilka minut
 /
/

Wraz z jego śmiercią odeszła cała epoka w naszym Kościele – podkreśla w rozmowie z KAI ks. prof. Bohdan Prach. W słowach rektora Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego we Lwowie nie ma przesady. Biografia kardynała była ściśle związana z losami jego kraju i Kościoła. A także z polską historią.

Huzar przychodzi na świat w 1933 r. we Lwowie. W 1944 r. przed wojskami sowieckimi ucieka wraz z rodziną do Austrii, a następnie do Stanów Zjednoczonych. Tam kończy studia filozoficzne i teologiczne, w 1958 r. przyjmuje święcenia kapłańskie. Wykłada w seminarium duchownym w Stamfordzie. Potem trafia do Rzymu, gdzie w latach 1969-1972 studiuje na wydziale teologii Papieskiego Uniwersytetu Urbanianum. W 1973 r. wstępuje do zakonu studytów, a rok później zostaje przełożonym klasztoru „Studion” we włoskiej Grottaferrata.

Utalentowanego zakonnika dostrzega kard. Josyf Slipyj, zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego, w tym czasie przebywający na emigracji, a wcześniej przez 18 lat więziony w sowieckich łagrach. Kardynał Slipyj stara się odbudować swój Kościół, oficjalnie zlikwidowany w Związku Sowieckim w 1946 r. Nie jest to zgodne z ówczesną polityką Watykanu, starającego się polepszyć stosunki z Moskwą.

W 1977 r., bez zgody papieża Pawła VI, Lubomyr Huzar z rąk kard. Slipyja otrzymuje sakrę biskupią. Po tym akcie relacje z Watykanem stają się coraz bardziej napięte. Mówi się nawet o schizmie. Zmianę przynosi dopiero pontyfikat Jana Pawła II: nowy papież otwarcie wspiera grekokatolików. Jednak sam Huzar prawie dwie dekady musi czekać na papieskie potwierdzenie tytułu biskupiego.

Przyszły kardynał poświęca się swojemu zakonowi. W 1978 r. zostaje archimandrytą studytów w Europie i Ameryce. W 1985 r. otrzymuje nominację na wikariusza generalnego u boku arcybiskupa większego Lwowa kard. Myrosława Lubacziwśkiego (także przebywającego na emigracji).

Na Ukrainę Huzar może wrócić dopiero po upadku Sowietów. W 1993 r. przyjeżdża tu z grupą mnichów. Odbudowuje życie zakonne w swoim kraju. Po trzech latach zostaje biskupem pomocniczym, a w 2001 r. arcybiskupem większym Lwowa. W tym samym roku otrzymuje kardynalski kapelusz. Po trzech latach swoją oficjalną siedzibę przenosi do stołecznego Kijowa. Od tej pory nosi tytuł arcybiskupa większego kijowsko-halickiego. To ostatni symboliczny akt, kończący odbudowę Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego na wolnej już Ukrainie.

W 2011 r. ze względu na wiek i stan zdrowia Huzar rezygnuje z urzędu. Jego głos jednak nadal jest uważnie słuchany, nie tylko w kwestiach wiary. Zawsze głośno mówił o sprawach ważnych dla swojego kraju. Zabiegał też o dobre stosunki polsko-ukraińskie. Był jednym z inicjatorów ogłoszonego w 2005 r. „Listu biskupów greckokatolickich Ukrainy i rzymskokatolickich Polski”. „Mamy świadomość – pisali hierarchowie – że aby budować jedność narodów i rozwijać wzajemne stosunki w duchu zaufania, należy przezwyciężyć dziedzictwo przeszłości, wybaczyć sobie historyczne krzywdy i nieporozumienia, oczyścić naszą pamięć oraz budować cywilizację miłości”.

W lutym 2014 r., w momencie szczególnym dla Ukrainy – trwały protesty na kijowskim Majdanie – mówił w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” (zatytułowanej „Wreszcie stajemy się wolni”): „Po 2005 roku nie zrobiliśmy wszystkiego, co do nas należało. Chyba przespaliśmy ten czas. Może teraz będzie inaczej”. I przestrzegał: „Historii nie da się zmienić, nawet gdybyśmy bardzo tego chcieli. Ale nie możemy dopuścić do tego, by przeszłość stała się przeszkodą w zbliżeniu i budowaniu przyjaznych relacji dzisiaj”.


Przeczytaj wywiad z kard. Huzarem, który opublikowaliśmy w 2014 r. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”