Bezdomni w Polsce. Ilu ich jest i czy bezdomność można zmierzyć?

„Ukryte ubóstwo skrajne” – tak polską bezdomność nazywa ogłoszony 17 października raport o biedzie „Poverty Watch”.
Czyta się kilka minut
Fotografia wykonana podczas akcji pomocowej Caritas Polska i Straży Miejskiej Miasta Warszawy skierowanej do osób ubogich i bezdomnych przebywających poza schroniskami, Warszawa, listopad 2022 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News
Fotografia wykonana podczas akcji pomocowej Caritas Polska i Straży Miejskiej Miasta Warszawy skierowanej do osób ubogich i bezdomnych przebywających poza schroniskami, Warszawa, listopad 2022 r. // Fot. Paweł Wodzyński / East News

„Ukryte ubóstwo”, bo prawdziwej skali zjawiska nikt nie zna. Skoro jednak – jak czytamy w raporcie – w 2023 roku radykalnie wzrosły wskaźniki skrajnej biedy w Polsce (w ogólnej populacji z 4,6 do 6,6 proc., czyli z 1,7 do 2,5 mln osób), a kategoria ta dotyczy osób, których nie stać na podstawowe produkty i rachunki, być może grozi nam również wzrost bezdomności?

Przyczyny bezdomności

– Intuicyjnie można przewidywać, że jest to prawdopodobne – mówi w rozmowie z „Tygodnikiem” prof. Ryszard Szarfenberg, badacz zjawiska biedy i współautor raportu „Poverty Watch”. – Skrajna bieda może prowadzić np. do większej skali eksmisji. Ale pamiętajmy, że drogi do bezdomności są różne, i nie zawsze jej bezpośrednią przyczyną jest ubóstwo. Czasami są to przypadki losowe, innym razem uzależnienia czy kryzysy psychiczne.

Ilu jest bezdomnych w Polsce

Ogłoszony niedawno raport zbiera dostępne statystyki o polskiej bezdomności. Przypomina, że danych na jej temat nie ma GUS – najpoważniejszym źródłem wiedzy jest więc przeprowadzona w lutym tego roku kolejna edycja spisu osób w kryzysie bezdomności koordynowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Pokazała ona, że w porównaniu z poprzednią edycją (rok 2019) skala zjawiska nieznacznie wzrosła: z nieco ponad 30 tysięcy do 31 tysięcy. A także, że zmieniła się struktura grupy: za sprawą fali uchodźców ukraińskich przybyło znacznie bezdomnych (a więc także tych mieszkających w schroniskach czy noclegowniach) dzieci.

Problem jednak w tym, że metodologia spisu MRPiPS przeprowadzanego w ciągu jednej nocy (tym razem z 28 na 29 lutego) jest powszechnie krytykowana, a zjawisko bezdomności – w opinii większości ekspertów – jest niedoszacowane: ankieterzy nie są w stanie dotrzeć ani do wszystkich bezdomnych z placówek, ani tym bardziej do tych przebywających na ulicach. 

– W ministerstwie rodziny powstał właśnie specjalny zespół, który wkrótce będzie miał pierwsze posiedzenie i który ma przygotować nową, ulepszoną metodologię liczenia osób w kryzysie bezdomności – ujawnia prof. Szarfenberg. 

A pytany, co można poprawić, odpowiada: 

– Przede wszystkim można lepiej wykorzystać dane administracyjne w odniesieniu do osób, które są w placówkach. Po drugie, trzeba uzyskać lepszą orientację co do miejsc przebywania osób pozostających na ulicach. Do tego można by użyć wiedzy streetworkerów, którzy doczekali się wreszcie wpisania do oficjalnej listy zawodów i którzy mogliby przekazywać samorządom dane o skali bezdomności w rejonie swojej pracy.

Bezdomność wśród uchodźców

Raport „Poverty Watch” uświadamia, że najbardziej niedoszacowaną grupą osób w kryzysie bezdomności mogą być ukraińscy uchodźcy. Tylko tych przebywających w różnego rodzaju placówkach (np. miejscach zbiorowego zakwaterowania), których standardy nie odbiegają od tradycyjnych schronisk i noclegowni, może być – wedle różnych szacunków – od 20 tys. do nawet 48 tys. 

„Do tego należałoby doliczyć sytuacje przebywania w mieszkaniach bez zapewnienia praw lokatora, co określa się jako wykluczenie mieszkaniowe. Prawa uchodźców, a głównie uchodźczyń, które przebywały i przebywają nadal w mieszkaniach prywatnych obywateli polskich na podstawie użyczenia, są wyłączone spod działania ustawy o prawach lokatorów” – czytamy w raporcie.

Według prof. Szarfenberga wzrost liczby osób bez dachu nad głową wśród cudzoziemców jest nieunikniony.

 – W Niemczech ponad 80 proc. osób w kryzysie bezdomności to imigranci – mówi naukowiec. – Tymczasem w Polsce zbyt często traktujemy np. ukraińskich uchodźców jako jednorodną grupę, wymagającą integracji, ale już niekoniecznie spojrzenia na nią z punktu widzenia innych problemów, takich jak bieda, wykluczenie czy bezdomność. Bardzo źle się stało, że ogłoszona niedawno i głośno dyskutowana strategia migracyjna o tych problemach milczy. W ogóle wśród urzędników, także rządowych, istnieje dziwna niechęć do nazywania Ukraińców przebywających w miejscach zbiorowego zakwaterowania osobami w kryzysie bezdomności, mimo iż warunki, w jakich mieszkają, ewidentnie do użycia takiej terminologii uprawniają.

Jak rozwiązać problem bezdomności

Kilka dni temu posłanka lewicy Marcelina Zawisza zaapelowała do rządu o powołanie pełnomocnika lub zespołu ds. zakończenia bezdomności.

 „Działania na rzecz zakończenia bezdomności dotykają wielu obszarów działalności państwa. Wymagają skoordynowanej pracy wielu resortów oraz instytucji państwowych i samorządowych, a także organizacji społecznych” – napisała Zawisza, korzystając z serwisu społecznościowego X.

Wcześniej podobny postulat wysuwało przez lata biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Czy postulat zakończenia bezdomności nie jest utopijny? – pytam prof. Szarfenberga. 

– Jest w tym sensie, że zjawisko to będzie istnieć zawsze – odpowiada. – Ale mówienie o zakończeniu tego zjawiska ma o tyle sens, że im wyższe cele sobie postawimy, tym większe prawdopodobieństwo, że uda nam się coś zmienić.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”