Zwierzchniczką anglikanów została kobieta – kim jest nowa arcybiskupka

Sarah Mullally – była pielęgniarka i feministka – została arcybiskupką Canterbury. Co to oznacza dla Kościoła anglikańskiego?
Czyta się kilka minut
Arcybiskupka Canterbury Sarah Mullally. Canterbury, 3 października 2025 r. // PA Images / Alamy / East News
Arcybiskupka Canterbury Sarah Mullally. Canterbury, 3 października 2025 r. // PA Images / Alamy / East News

Po raz pierwszy kobieta objęła stanowisko najwyższego duchownego w Kościele Anglii i symbolicznej głowy Wspólnoty Anglikańskiej, składającej się z 39 niezależnych Kościołów na całym świecie i 6 Kościołów lokalnych (to zwierzchnictwo jedynie honorowe, bo arcybiskup Canterbury nie posiada nad nimi realnej władzy). 63-letnia Sarah Mullally z zawodu jest pielęgniarką. Sama siebie nazywa feministką. A jej poglądy – w opinii innych – to teologiczny liberalizm.

Wybór kobiety na to stanowisko – 106. arcybiskupa Canterbury –  nie był zaskoczeniem. Na krótkiej liście kandydatów znalazły się też dwie inne duchowne. Faworytką bukmacherów i mediów była Guli Francis-Dehqani, biskupka Chelmsford, uchodźczyni z Iranu (przyjechała do Wielkiej Brytanii po rewolucji islamskiej w 1979 r.). Wymieniano także nazwisko Rachel Treweek – biskupki Gloucester, pierwszej w historii kobiety powołanej na urząd biskupa diecezjalnego. Tak czy inaczej, wybór Mullally to rozpoczęcie nowej ery i kolejne napięcia we Wspólnocie Anglikańskiej, która jest bardziej konserwatywna niż Kościół Anglii. 

Nowa biskupka to była pielęgniarka uhonorowana przez królową Elżbietę

Nowa arcybiskup to wyjątkowa postać na tle jej poprzedników, należących do kościelnej elity. Jej poprzednik, wielebny Justin Welby, absolwent Eton College, już w dzieciństwie pił herbatę z premierem Winstonem Churchillem. Mullally łamie dotychczasowe życiorysy arcybiskupów – jest córką fryzjerki, wykształcenie zdobyła w szkołach publicznych (przyznaje też, że jest dyslektyczką).

W wywiadach często wspomina o swojej zawodowej karierze – pielęgniarki onkologicznej. W wieku 37 lat została najmłodszą w historii naczelną pielęgniarką Wielkiej Brytanii. Ustąpiła z tego stanowiska w 2004 r., trzy lata po święceniach kapłańskich. Rok później otrzymała z rąk królowej Elżbiety II tytuł szlachecki. Podkreśla jednak, że pielęgniarstwo było dla niej „okazją do wyrażania miłości Boga”.

W jednym z wywiadów przyznała, że od ​​zawsze towarzyszy jej „lekkie poczucie niepewności co do tego, kim jestem”, połączone z wrażeniem, że „Bóg mnie powołał nie pomimo tego wszystkiego, ale właśnie z tego powodu”.

Pięć lat po święceniach została proboszczem kościoła św. Mikołaja w Sutton, w południowym Londynie. W 2015 r. objęła biskupstwo w Crediton, zostając czwartą kobietą-biskupem w Kościele Anglii (pierwszą, która nie miała męża duchownego – jej małżonek, Eamonn Mullally, jest informatykiem i przedsiębiorcą, para ma córkę i syna). W 2018 r. Sarah została 133. biskupem Londynu – trzecią najwyższej rangi osobą pod względem godność duchownej w Kościele Anglii, po arcybiskupie Canterbury i biskupie Yorku. 

Jej najnowsza i najważniejsza nominacja została z entuzjazmem przyjęta przez brytyjskiego premiera Keira Starmera i króla Karola III. Natomiast krytyczne opinie wyraziła m.in. konserwatywna organizacja Wspólnota Anglikanów Wyznających (Fellowship of Confessing Anglicans, FCA) oświadczając, że „większość przedstawicieli Wspólnoty Anglikańskiej nadal wierzy, że tak jak wymaga tego Biblia, episkopat ma składać się wyłącznie z mężczyzn”. 

Sarah Mullally mówi o sobie, że jest feministką

Podczas inauguracji w katedrze św. Pawła siedem lat temu Mullally nawiązała do kampanii sufrażystek, które w 1914 r. podłożyły ładunek wybuchowy pod tron ​​biskupi (bomba została wtedy wykryta przed detonacją). Zwróciła się do wiernych słowami: „Zapewniam was, że nie przynoszę bomb, przynajmniej nie dosłownie. Zdaję sobie jednak sprawę, że jako pierwsza kobieta biskup Londynu, z historycznego punktu widzenia jestem postrzegana jako postać wywrotowa, i zamierzam się z tym jakoś pogodzić”. 

Mullally mówi o sobie, że jest feministką. Wspominając rozmowy z dziewczętami w szkołach przyznaje, że jej życiorys pozwala młodym kobietom uwierzyć, iż mają szansę spełniać swoje marzenia. W 2012 r. wyraziła swoje poglądy dotyczące aborcji, pisząc: „Określiłabym je jako pro-choice, a nie pro-life (...). Przesuwam się w stronę pro-life, gdy dotyczy to mnie samej, jednocześnie umożliwiam podjęcie wyboru, gdy dotyczy to innych”.

Niewątpliwie ważny jest dla niej los kobiet w samym Kościele Anglii. Podczas synodu w 2021 r. mówiła o „mikroagresji”, jakiej doświadczają wielebne, których „kobiecy głos nadal nie jest powszechnie słyszany”. Dla przypomnienia, pierwsze święcenia kapłańskie kobiet miały miejsce w 1994 r., natomiast pierwsza nominacja biskupia kobiety odbyła się 20 lat później, w 2014 r.

Komentarz Angeli Berners-Wilson, pierwszej kobiety kapłan w Anglii, dla „The Telegraph” może świadczyć, że wybór Mullally to zmiana znacząca. „Kościół przeszedł długą drogę w akceptowaniu kobiet, ale wciąż jest ona dla nas bardzo długa. To niesamowite, że mamy arcybiskupkę zaledwie dziesięć lat po pierwszej kobiecie biskupie” – stwierdziła, dodając, że bardzo cieszy się z tej nominacji.

Jak nowa arybiskupka zarządza Kościołem 

Brytyjska prasa zastanawia się, w jaki sposób nowa arcybiskup będzie zarządzała Kościołem. „Church Times” przypomniał fragment rozmowy z 2009 r., gdzie Mullally mówiła o lekturze książki Irlandczyka Charlesa Handy’ego o przywództwie pt. „Słoń i pchła”. „Duże organizacje są powolne, gruboskórne, silne i potężne. Pchły są żwawe, zwinne, wrażliwe i irytujące. Postrzegam siebie bardziej jako pchłę” – wyznała wówczas.

Od czasu objęcia stanowiska w Londynie jest postrzegana jako osoba stojąca na czele działań modernizujących Kościół Anglii. Jedną ze zmian proponowanych przez Mullally ma być redukcja liczby diecezji. Jednocześnie pojawiają się zarzuty, że jej doświadczenie w zarządzaniu Kościołem opiera się na zasadach menadżerskich. Dla jednych to przykład profesjonalizmu i kompetencji, dla drugich – znak technokratycznego podejścia do przywództwa.

Sama z pokorą przyjęła nominację arcybiskupią, przyznając podczas pierwszego wystąpienia w Canterbury, że „nie zawsze będzie robić wszystko dobrze”. „Otuchy dodają mi słowa psalmu, który mówi: »A choćby upadł, to nie będzie leżał, bo rękę jego Pan podtrzymuje« (Ps 37, 24)” – dodała. 

Czy Sarah Mullally poradzi sobie z nadużyciami w Kościele

Wśród najpilniejszych spraw, które będzie musiała rozwiązać Mullally, obejmując swój urząd na początku 2026 r., wymienia się wytyczenie strategii w walce z nadużyciami ze strony duchownych wobec wiernych. Raporty o tym, że jej poprzednik, Justin Welby, nie przeprowadził należytego dochodzenia w sprawie skandalu pedofilskiego w Kościele Anglii, doprowadziły do jego rezygnacji w listopadzie 2024 r. z urzędu arcybiskupa Canterbury.

Innym głośnym tematem, który rozpala brytyjską opinię publiczną, jest ustawa legalizująca samobójstwa wspomagane dla osób nieuleczalnie chorych, których Mullally, podobnie jak jej poprzednik, jest zagorzałą przeciwniczką. Prasa zadaje pytania, czy nowa arcybiskup podejmie też kwestię zawierania związków małżeńskich przez pary jednopłciowe, do tej pory zakazanych w Kościele Anglii. To prawdopodobne, bo Mullally kierowała debatą, która umożliwiła księżom od 2023 r. udzielanie błogosławieństwa takim parom. Wówczas opisała tę zmianę jako „moment nadziei dla Kościoła”.

Rolę arcybiskupa Canterbury najcelniej opisał Rowan Williams, sam pełniący tę funkcję w latach 2003-2012, mówiąc w wywiadzie dla stacji BBC, że funkcja ta wymaga trzymania „gazety w jednej ręce i Biblii w drugiej”. Zachowanie równowagi to dziś na pewno dobra i adekwatna rada dla nowej arcybiskupki. 


Marta Zabłocka jest korespondentką Polskiej Agencji Prasowej w Wielkiej Brytanii i Irlandii.


Jak były szef agencji wywiadowczej MI5 wybierał arcybiskupa Canterbury

Wybór nowego arcybiskupa Canterbury jest owiany tajemnicą. Mullally została nominowana przez 17-osobową komisję, której przewodniczył wybrany na to stanowisko przez rząd Wielkiej Brytanii Jonathan Evans, były szef agencji wywiadowczej MI5. To on w lipcu powiedział, że chce uniknąć listy kandydatów, na której wszyscy byliby „biali, z wykształceniem Oxbridge (czyli zdobytym na Uniwersytecie Oksfordzkim lub w Cambridge), płci męskiej i pochodzili z południowo-wschodniej Anglii”. Komisja spotkała się trzykrotnie: w maju, lipcu i we wrześniu. Ostateczny wybór musiało zatwierdzić co najmniej 12 jej członków.
Kandydaci i kandydatki na arcybiskupa muszą mieć co najmniej 30 lat (zazwyczaj nie więcej niż 70, gdyż do tego właśnie wieku można pełnić to stanowisko). Zgodnie z tradycją mają oni doświadczenie na kierowniczych stanowiskach w ramach Wspólnoty Anglikańskiej.
Od czasu schizmy Henryka VIII, do której doszło w 1533 r., formalnie głową Kościoła Anglii jest król. Arcybiskup Canterbury jest jednak duchowym przywódcą Wspólnoty Anglikańskiej liczącej ok. 85 mln wiernych na całym świecie. Piastuje także godność prymasa Anglii.
Niektóre osobistości Kościoła Anglii krytykowały wielomiesięczny proces wyboru arcybiskupa, porównując go z dwoma majowymi dniami, których potrzebowali kardynałowie, by na konklawe wybrać papieża Leona XIV na głowę Kościoła katolickiego. MZ
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rewolucja u anglikanów