Zupa z nietoperza

Myślę o chińskich miastach odciętych od reszty świata. Jak się żyje w tych zagrożonych enklawach? Czy jest tam dość lekarzy? Żywności?

Reklama

Zupa z nietoperza

Zupa z nietoperza

03.02.2020
Czyta się kilka minut
Myślę o chińskich miastach odciętych od reszty świata. Jak się żyje w tych zagrożonych enklawach? Czy jest tam dość lekarzy? Żywności?
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
P

Pewnie jeszcze długo amatorzy zupy z nietoperza, specjalności restauracji Wuhan, będą musieli obejść się smakiem, ewentualnie obejrzeć zdjęcia, na których szczerzy wielkie zęby czarny nietoperz spoczywający na brzegu talerza z żółtawą zupą. Z zazdrością będą oglą­dać reklamowe zdjęcie dziewczyny obgryzającej ze smakiem skrzydełko czarnego stwora. Będą też kłopoty z daniami sporządzonymi z węży, zwłaszcza z chińskiej kobry, pewnie też z daniami z pagumy chińskiej (Paguma larvata, po polsku łaskun chiński), a wszystko to z powodu nowego koronawirusa, zwanego 2019-nCoV.

Sprawa jest poważna. Według najnowszego komunikatu Światowej Organizacji Zdrowia w ciągu poprzedzających go 24 godzin przybyło 2128 nowych zakażeń wirusem, w tym 2102 w Chinach. W sumie w tym kraju zarejestrowano 11 821 przypadków zachorowań, w tym 258 śmiertelnych. Kiedy to piszę, na świecie jest ok. 14...

3457

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Coś obrzydliwego. Nie mam na myśli zupy z nietoperza, tylko ten felieton.

Dlaczego ten felieton jest obrzydliwy?

@Teolog w środa, 05.02.2020, 20:19. Powinna wystarczyć chwila refleksji nad pierwszym akapitem.

Jest w nim zmutowany wirus. Już lepiej spróbować skrzydełka nietoperza, o ile jakiś gatunek nie jest pod ochroną.

Nie ma nic obrzydliwego w felietonie, ani w zupie z nietoperza, czy przysmakach sporządzanych z psa, kota i innych fajnych zabawkowych zwierząt. Tak zabawkowych, bo zupełnie nas ludzi zachodu nie brzydzi bawienie się zwierzątkami, kastrujemy naszych pupilów, robimy na nich eksperymenty hodowlane kalecząc i skazując na cierpienie, by były ładne i milusie. Uczymy aportować i robić cudowne sztuczki, aby pochwalić się znajomym i w internecie. Jeść absolutnie naszych pupili nie pozwalamy - fe. Co innego kurczaki czy świnie produkowane w przemysłowych warunkach. Nie, nie świnki też sobie nie utuczymy, a potem nie przerobimy na kiełbaski na własną rękę, teraz to zabronione. Jeszcze trochę i zabronią na wsi trzymać kurki w zagrodzie. Jak sięgam pamięcią Chiny i ich mieszkańców przedstawiano nam jako niemal dzikusów, a ich władzę jak najgorszą zarazę. Jakież zdziwienie w nas budzi, ciągle na nowo odkrywane pochodzenie wszelakiego dobra w naszych gospodarstwach domowych, wszystko niemal z Chin, o Boże oni to nawet już w kosmos latają, kitajce za przeproszeniem. Tymczasem ich cywilizacja sięga czasów, gdy my na drzewcach siedzieliśmy i mieszkaliśmy w ziemiankach i lepiankach.Wirus jak to wirus, to sprytny organizm, coś się w nim pomiesza i trafia na dogodne okoliczności i zaraza gotowa. Może wylazł z węża, nietoperza, a może wesz albo robak to paskudztwo zainicjował, cholera wie, ale masze natchnione media muszą znaleźć przyczynę, musi być spektakularna, szczerzyć zęby, ogólnie paskuda bez dwóch zdań. Takiej zarazy nie może roznosić jakieś fajne puchate zwierzątko, albo motylek, nie ma mowy, ludzie tego nie kupią. Zarazy po świecie się panoszą, przez ostatnie lata nie ma okresu jesienno-zimowego bez zarazy, świńska, kurza grypa, pomór świń czerwonka… , co rok to coś nowego, aż strach z domu wychodzić. Tymczasem chorobą która co roku zbiera największe żniwo jest malaria, kilkadziesiąt milionów rocznie, ale to temat nieciekawy, szaleje ona w krajach biednych, których nie stać na szastanie milionami na leczenie, zresztą komu przeszkadza jak umierają biedaki. O ironio, gdyby świat na walkę z malarią wydawał rocznie równowartość 2 najnowszych myśliwców bojowych, problem by nie istniał. Pamiętacie państwo jak pani Kopacz nie kupiła szczepionki przeciw grypie, ależ się larum podniosło, a w sumie okazało się to największym jej sukcesem politycznym.

@oportunista w czwartek, 06.02.2020, 13:16. Cieszą mnie twoje przytomne słowa na temat histerii napędzanej przez media i żywiącej się uprzedzeniami, ale co tu nam pisze Redaktor-Senior? Że Chińczycy żrą wszystko, co się rusza, i nawet w obliczu katastrofy żałują tylko tego, że nie mogą nażreć się do syta nietoperzy. A potem roznoszą po świecie różne paskudne choróbska. Stygmatyzacja i rasizm dotykają nie tylko świeżo przybyłych turystów, w czym nawet można dostrzec jakąś pokręconą racjonalność, ale Chińczyków z diaspory. Jakiś włoski bar wywiesił tabliczkę "Chińczyków nie obsługujemy". Francuska prasa wszczyna "alerte jaune", co przywodzi na pamięć najgorsze stereotypy. Dobrze, że chociaż my nie wypadamy źle na tym tle. Znamienne, że ambasada chińska w Polsce uznała za stosowne podziękować nie tylko władzom za pomoc, ale społeczeństwu za okazaną solidarność w tej próbie. O twoich prostych receptach natomiast nie będę się rozpisywał, bo już zrobiłem to gdzie indziej. (https://www.tygodnikpowszechny.pl/comment/38229#comment-38229). Dorzucę tylko komentarz do prostej recepty na malarię. Kilka lat temu wokół wielkich jezior afrykańskich zaczęto rozdawać mieszkańcom siatki przeciw komarom. Prosta i zdumiewająco skuteczna metoda ograniczenia liczby zachorowań na malarię, na którą nie ma szczepionki. Jednakże taka siatka jest narzędziem wielofunkcyjnym i znakomicie nadaje się do połowu ryb, a można ją było dostać w szpitalu za ułamek ceny normalnej sieci rybackiej. Jeśli jest taniej i nowocześniej, to kto oprze się postępowi? Jest tylko jeden, nie od razu widoczny szkopuł. W moskitierach zostawały nie tylko jadalne ryby, ale bezwartościowe gospodarczo, za to kluczowe dla odtwarzania rybiej populacji larwy. W rezultacie tak skutecznie przetrzebiono niewyczerpane, jak się wcześniej wydawało, zasoby, że ludziom zajrzał w oczy głód. (https://www.nytimes.com/2015/01/25/world/africa/mosquito-nets-for-malaria-spawn-new-epidemic-overfishing.html). A premier Kopacz faktycznie nieźle wyszło z tym szczepionkami. Widać nie wystarczyło do politycznego sukcesu.

że Autor myślał tylko o chińskim konsumencie? Przecież chińskie "smakołyki" serwuje się na całym świecie :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Pani Kopacz po prostu wyszło tak mimochodem, raczej zadziałał brak kompetencji, jednak to najlepszy dowód na to jak mało wiemy, jak kruche są nasze wiekopomne prawdy. Moskitiera przyczyną głodu, dlaczego nie, my namiętnie w piecach palimy byle czym, dym z naszego komina wszak do sąsiada leci. Oczywiście w łyżce wody utopilibyśmy tego, który nas zadymia, ale w sumie ważne jest ciepło, tu i teraz. Przecież uczciwie powiedziawszy, niewiele poza końcem własnego nosa widzimy. Ja na ten przykład w wypowiedziach Ks, Redaktora nie dopatruje się oburzenia na chińczyków, że jedzą byle co. Raczej przebija nutka zawiści, że ich kuchnia jest tak różnorodna i bogata. Sam bym być może się skusił na skosztowanie tego i owego, gdyby mnie było stać. https://www.youtube.Com/watch?v=2bBpAMOLNLY proszę pooglądać, bajka po prostu, nie tam jakieś kuchenne rewolucje. Ten i podobne filmiki są rzeczywiście bajką, ale jak pięknie odmalowaną. Zawsze znajdzie się jakiś idiota, co to Chińczyka nie obsłuży, ale oni mają kasę i za rogiem tylko się ucieszą z nowego klienta. Jakaś tam sobie prasa może o nich pisać co tylko sobie chce, ale im i tak nie podskoczy, leczą własne kompleksy, których Chińczyki nie mają i nie mieli nawet za Mao. Znajoma odprawia na statkach towary, najwięcej tego od Kitajców, jak na nich mówią, ona młodziutka dziewucha wysoka i chuda jak tyczka, do tego leworęczna, za każdym nowym z nią spotkaniem, okazują jej lekceważenie, dopiero szacunku nabierają gdy zacina cugle. Ot wszyscy kierujemy się stereotypami i uprzedzeniami, to działa we wszystkich kierunkach, ale da się z tym żyć.

@matematyk w czwartek, 06.02.2020, 16:13. A stąd, że wyraźnie napisał o restauracjach w Wuhan, a nie na całym świecie, gdzie zresztą restauracje chińskie i tak nie serwują mięsa nietoperzy, ponieważ nie jest ono w większości krajów dopuszczone do obrotu. Co nie przeszkadza w okazywaniu niechęci i odrazy także Chińczykom w Europie. Każdy wie, że "raczyliby się" tymi swoimi, brrr!, "smakołykami", gdyby tylko im na to pozwolić. A może nawet łapią te gacki po kryjomu. [https://starecat.com/china-stop-eating-everything-that-moves-protester-sign/] To pewnie tak, jak z murzynami. Daj czarnemu pieczonego kurczaka i arbuza, a zapomni o całym świecie, nie?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]