Ziemniaki w DPS-ie: czas zaktualizować system wyobrażeń o świecie

Po wyborach pojawiło się sporo wróżb z mapy Polski, w tym moja „ulubiona inaczej” – o statystykach zdawalności matur, co jakoby miałoby dowodzić mniejszych kompetencji wyborców z zachodnich województw.
Czyta się kilka minut
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara
Olga Drenda // Fot. Grażyna Makara

Zjeść menu zamiast obiadu – takie malownicze zdanie zapamiętałam z książki hipisowskiego filozofa i religioznawcy Alana Wattsa, i często do niego wracam w rozmaitych okolicznościach. Zjadanie menu ze smakiem następuje za każdym razem, kiedy ktoś pokłada pełne zaufanie w samych liczbach i wykresach.

Żyjemy w czasach uwielbienia dla czystej statystyki, i wiele razy spotkałam się z zadziwiającą ufnością, że to ona może zaoferować kompletny obraz jakiejś sytuacji, choć przecież sami statystycy są akurat świadomi, że mogą zaoferować jedynie model jakoś zbliżony do prawdy („wszystkie modele się mylą”, jak mówił George Box). To sprawia, że przykłady z życia zbyt łatwo można zbyć jako nieprzydatne dowody anegdotyczne – choć w naszym osobistym doświadczeniu obcujemy raczej z szeregiem anegdot. Czy zatem jeśli wydarzenia, doświadczenia, przekonania nie pokrywają się z danymi liczbowymi, to oznacza, że ktoś żyje w fikcji?

Uruchamianie odtwarzacza...

Pozwólmy sobie użyć na chwilę narzędzia zwanego chłopskim rozumem. Czy gdy jest komuś zimno, to powiedzenie, że przecież termometr pokazuje 20 stopni, natychmiast sprawi, że zrobi mu się cieplej? Czy po zjedzeniu posiłku, którego wartość kaloryczna odpowiada zapotrzebowaniu dla danego wieku i wagi, ktoś nie ma prawa już czuć się głodny, a gdy powiemy sobie „przecież spałem osiem godzin”, zmęczenie minie jak ręką odjął?

Mierzalność, obliczalność mają uwodzicielską moc, równą pokusie wysnuwania ogólnych wniosków o całości społeczeństwa na podstawie jednego zasłyszanego na ulicy dialogu (żeby nie było, że etnologiczne wykształcenie czyni ze mnie absolutną wyznawczynię badań terenowych). Łatwo uwierzyć, że liczby nie kłamią, że podają chłodną prawdę, z którą trzeba się chcąc nie chcąc pogodzić.

Liczby być może, ale ich interpretacje już owszem. Uwiedzenie to może prowadzić szybko do pochopnych wniosków, że „a” musi pociągać za sobą „b”. Jeśli zatem ktoś coś deklaruje, to faktycznie w to wierzy lub faktycznie to robi; jeśli na kogoś głosuje w bieżących wyborach, to znaczy, że naprawdę popiera jego program, i to w całości; jeśli w ankiecie zaznacza, że uważa się za katolika, to faktycznie wierzy, a może i nawet praktykuje.

Oto po zakończonych wyborach pojawiło się sporo wróżb z mapy Polski, w tym moja „ulubiona inaczej” – o statystykach zdawalności matur, co jakoby miałoby dowodzić mniejszych kompetencji wyborców z zachodnich województw. Przy każdej z nich ktoś mniemał, że znalazł magiczny klucz do decyzji wyborczych, który z pewnością przyda się i następnym razem.

Ale oprócz menu, można też zamiast obiadu zjeść ilustracje ze starej książki kucharskiej. Bieżące wydarzenia i komentarze do nich uświadamiają skalę tego, jak często zdarza się brak aktualizacji systemu w wyobrażeniach o świecie. Afera z niesławnym zdjęciem posłanki w DPS-ie ujawniła np. zdumiewający brak wiedzy co do tego, jak działają instytucje pomocy, że prowadzą je samorządy, a przede wszystkim – że zapewniają wyżywienie. Być może pokutuje obraz rodem z XIX w., gdzie ubodzy w przytułku czekają na gest łaskawcy i radują się ziemniakiem.

Ale nie jest to niespodzianką: podobne przekonania dotyczą np. domów dziecka, bo słyszy się często frazę „tyle biednych sierotek czeka na dom”, zupełnie jakby były to czasy Konopnickiej albo nawet peerelowskich kombinatów wychowawczych, a nie współczesna piecza zastępcza. Albo rozmaite – to nieżyczliwe, to dla odmiany protekcjonalne, choć schowane pod lakierem dobrotliwego zrozumienia – wyobrażenia o życiu na wsi, gdzie podobno pod strzechami żyje ludek niekształcony i biedny, lecz pełen wartości i szczerego serca. Zupełnie jakby dzisiejsi rolnicy nie byli nowoczesnymi przedsiębiorcami korzystającymi z internetu, mieszkającymi w katalogowych domach z fotowoltaiką i mający, owszem, swoje lokalne obyczaje, ale całkowicie dzisiejsze.

„Twój mózg to doskonały komputer” – taki wers pamiętam z kolei z kreskówki „Laboratorium Dextera”. Doskonały, lecz skłonny do kiksów i zawieszek – prawdopodobnie najbardziej wtedy, gdy wymagamy od niego doskonałości absolutnej. Jestem przekonana, że jedną z najważniejszych umiejętności przyszłości będzie działanie przy świadomości, że ostatecznie wszystkie modele się mylą. Smacznego menu!

On chyba już zjadł menu // Fot. Olga Drenda
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Menu zamiast obiadu