Wzrost Morawieckiego

„Mam dużo pokory w sobie i jestem raczej maratończykiem niż sprinterem” – mówił na łamach „TP” (nr 39) Mateusz Morawiecki, zapytany, czy nie ma żalu, że nie został wiceprezesem PiS.
Czyta się kilka minut

W rozmowie z nami deklarował powściągliwość, jeśli chodzi o finansowanie swoich planów – choćby zwiększenia kontroli nad bankami czy wsparcia dla kilku wybranych branż mających spełnić rolę katalizatorów modernizacji. Nie minęły dwa tygodnie, a Morawiecki dostał do ręki wpływ w pewnym sensie daleko większy niż wysokie stanowisko partyjne. Podlega mu, poprzez 14 wiceministrów i 65 departamentów, w zasadzie wszystko, co jakkolwiek zahacza o regulacyjną rolę państwa w gospodarce – na dodatek jako nadzorca finansów państwa może sam ze sobą uzgodnić, czy i skąd wziąć na własne plany pieniądze.

Na tę okoliczność zastosowano wybieg prawny: Morawiecki nie mógł piastować dwóch osobnych urzędów ministra, stworzono zatem hybrydalne stanowisko „ministra rozwoju i finansów”, przy zachowaniu odrębności struktur obu resortów. Już w tym zabiegu odbija się natura obecnej tzw. rekonstrukcji – jest to typowa dla reaktywnej taktyki Jarosława Kaczyńskiego decyzja podjęta ad hoc i skrojona na miarę konkretnej osoby. Wszystko wskazuje na to, że prezes postanowił dać się wykazać wicepremierowi, który dotychczas na zarzut, że jego szumnie ogłaszany plan pozostaje ładną prezentacją, reagował często narzekaniem, że nie ma dość narzędzi, by odcisnąć piętno na rzeczywistości na miarę Grabskiego.

Przywykło się w PiS-ie traktować wyjazdowe posiedzenia klubu w Jachrance jako kluczowe dla rytmu, w jakim działa partia – momenty wyznaczania mądrości nowego etapu. Mateusz Morawiecki, mimo temperamentu maratończyka, będzie musiał teraz w sprinterskim tempie wykazać, że jest w stanie sprawić zmiany równie odczuwalne i dające się politycznie sprzedać, jak dotychczasowy sukces w polityce społecznej z programem 500 plus. W momencie, kiedy przejmie po Pawle Szałamasze budżet i pełen ogląd finansów państwa, jego deklarowana powściągliwość może okazać się nie wyborem, lecz całkiem prozaicznym musem, który nie ułatwi mu przetrwania po następnej Jachrance. ©℗


CZYTAJ TAKŻE:

Rozsadzamy konsensus. Rozmowa z Mateuszem Morawieckim >>>

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2016