Reklama

Rozsadzamy konsensus

Rozsadzamy konsensus

19.09.2016
Czyta się kilka minut
Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju: Można mnie zaatakować, że jestem zwariowanym patriotą gospodarczym, ale fakty są bezlitosne: sprzedaliśmy 90 proc. handlu detalicznego, 95 proc. produkcji cementu, 75 proc. sektora bankowego.
Mateusz Morawiecki, kwiecień 2016 r. Fot. Beata Zawrzel / REPORTER
P

PAWEŁ RESZKA: Jarosław Kaczyński mówi: „Balcerowicz szkodnik”, Andrzej Duda mówi: „odbudujemy Polskę ze zgliszcz”. To retoryka czy też naprawdę nie mamy prawa być dumni z tego, co się działo w Polsce przez ostatnie 26 lat?

MATEUSZ MORAWIECKI: Obrońcom III RP polecam taką refleksję: od 400 lat nie było tak pozytywnej koniunktury geopolitycznej i gospodarczej jak po 1989 roku. Na jakiś sukces byliśmy więc skazani. A teraz porównajmy to z sytuacją Polski przed II wojną światową. Wtedy mogliśmy mieć najlepszą politykę gospodarczą i tak nic byśmy nie poradzili w starciu z dwoma totalitaryzmami. III RP miała bardzo sprzyjającą koniunkturę. Pytanie, czy zrobiliśmy wszystko, żeby ją wykorzystać? Wydaje mi się, że nie. Do tego żyliśmy beztrosko jak pasikonik z bajki La Fontaine’a. „Mamy wzrost” – cieszyliśmy się bez ustanku, zapominając, że to wzrost...

20861

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Co by tu jeszcze spieprzyć Panowie?" Jakoś Pan Morawicki mnie nie przekonał. Do tego by budować polską gospodarkę nie potrzeba doprawdy rozwalania systemu demokratycznego, TK, niszczenia tego co tu już wyrosło, włączając w to stadniny. Zaczynam uważać, że historycy powinni mieć zakaz zajmowania stanowisk, bo zaczynają szkodzić.

"... historycy powinni mieć zakaz zajmowania stanowisk, bo zaczynają szkodzić." Może właśnie dlatego naród podziękował panom Komorowskiemu i Tuskowi ? Natomiast Mateusz Morawiecki jest przede wszystkim ekonomistą. Dodatkowa wiedza historyczna pozwala na pogłębioną refleksję, szerszą perspektywę i bardziej celną ocenę zjawisk społeczno-gospodarczych. I to wyraźnie widać, także w rozmowie prowadzonej przez pana Reszkę. Tego "szerzej" i "głębiej" brakowało mi bardzo u profesora Balcerowicza. Ciekawe, że u Morawieckiego znaczącym problemem dla Polski jest to, że sklepy, banki i inne gałęzie gospodarki są w przeważającej części w obcych rękach, profesor Balcerowicz wydaje się być z takiego stanu rzeczy zadowolony.

Jednak jako historyk i ekonomista Pan Morawiecki pomija fakt, że w lata 90 Polska wchodziła z dość sporym minusem na każdej płaszczyźnie, a wewnętrznego kapitału który mógłby służyć rozwojowi zwyczajnie nie było. Więc korzystna koniunktura i to, że byliśmy skazani na sukces w mojej opini wcale nie są tak oczywiste. Przykładem tego niech będą gospodarki innych państw z bloku post-kom. jak Rumunia czy Bułgaria (nie wspominając o Białorusi i Ukarinie)... Do tego w kilku momentach wywiadu Pan Morawiecki ociera się o populizm. Wyprowadzanie przemysłu stoczniowego z zapaści, usparwiedliwianie obecnego deficytu itp. Dużo jego założeń wydje się być słusznych ale niestety coraz bardziej zaczyna opierać się o "szerzej" i "głębiej" które wydają się służyć jedynie chwilowej koniunkturze politycznej. Która niestety bardzo często oparta jest na niezdrowych emocjach.

I dostrzegam też szczyptę populizmu w wypowiedziach ministra Morawieckiego. I to mnie nie dziwi jako że mamy do czynienia z ważnym politykiem. Wygląda na to że najważniejszym projektem obecnego rządu jest Program Rodzina 500 Plus. I może się "niechcący" okazać, że to jest temat trafiony. Przywrócenie poczucia bezpieczeństwa ( niektórzy mówią nawet o godności ) wielu polskim rodzinom może się okazać rzeczą istotną i korzystną w skali kraju. Gdyby jeszcze ten program spowodował powrót do kraju naszych emigrantów i lekki wzrost urodzeń to będzie można mówić o sporym sukcesie. Przecież to nie reformy zbudowały sukces Niemców, Amerykanów czy też Japończyków. To Niemcy, Amerykanie czy też Japończycy zbudowali sobie dobrobyt ( rządy mogą w pewnym stopniu wpływać na tempo zmian ale z tym wpływem to bym nie przesadzał choć tu pewne nadzieje wiążę jednak z aktywnością polskiego rządu w celu zintensyfikowania relacji gospodarczych z Chinami i USA ). Musimy mieć ludzi aby mieć kim budować i mieć dla kogo budować.

Nie widziałem jeszcze nigdy zdrowej i efektywnej ekonomicznie pomocy państwa dla gospodarki. Przytoczone państwa jak Chiny i Korea to najlepszy przykład kosmicznej korupcji i marnowania państwowych pieniędzy. Nie ma chyba ani jednego byłego premiera Korei, który by nie był sądzony za korupcję.

Pan minister Morawiecki głęboko się myli, ideologia jest dla niego ważniejsza niż ekonomia, a wiadomo, do czego prowadzi prymat ideologii /partyjności/ nad ekonomią. Ojciec ministra powiedział, że naród jest ponad prawem; chyba z tymi słowami zgadza się syn K. Morawieckiego, bo myśli, że prawa ekonomii można nagiąć do woli narodu /nie wiem, kto należy do narodu wg panów Morawieckich/.

Naginanie, a nawet przegięcie nastąpiło wcześniej. W krajach demokratycznych standardem jest to, że sektor bankowy jest w rękach obywateli kraju w którym operuje. We Francji jedynie 7 proc sektora bankowego jest w obcych rękach. Gorszy to pana gdy minister Morawiecki podejmuje działania zmierzające do uzyskania w Polsce standardów europejskich ? Po latach budowania drugiej Boliwii zmieniają się priorytety polskiej gospodarki. Czytał pan ten tekst z Tygodnika, do którego link podaję poniżej ? Moim zdaniem bardzo dobrze obrazuje on jak bardzo wiedza ekonomiczna była u nas zakrywana PiaRem., jak bardzo chłopaki od Balcerowicza robili nam wodę z mózgu. https://www.tygodnikpowszechny.pl/kruszenie-drugiego-filara-34619

Przecież miał Pan Szanowny, ba ma nadal, nasz polski kawałek sektora bankowego. Myślę o SKOK-ach. Jaką mogę mieć pewność, że poważniejsze instytucje bankowe nie działałyby w ten sam sposób? Zwłaszcza po ostatniej odsłonie Misiewiczów? Jak na razie z mojej kieszeni kasa płynie tylko na podtrzymanie tego co Pan Senator B. zdołał wyprowadzić do kieszeni swojej, swjej rodziny i swoich kolesi. A jak wyglądałoby to w innym przypadku? A na marginesie - gdyby nie Balcerowicz i jak to Pan nazwał jego chłopcy, to może dzisiaj kupowałby Pan chabaninę z łóżka polowego a nie w świetnie wyglądającym i działającym sklepie. Zna Pan może nazwisko jakiegoś geniusza który zdołał wyprowadzić kraj ze zbankrutowanego komunizmu do względnie normalnego kapitalizmu? Może mi Szanowny Pan przypomni takie nazwisko, jakoś sobie nie potrafię skojarzyć.

Wprawdzie w Niemczech do roku 1945 nie było komunizmu ale jedynie socjalizm, a ściślej narodowy socjalizm to niewątpliwie kraj ten po Drugiej Wojnie legł w ruinie. Proszę sobie porównać dokonania RFN w okresie 25 lat ( 1945 do 1970 ) oraz Polski przez podobny okres czasu ( 1989 - 2016 ). Wypadamy gorzej jak żałośnie. Niemcy zostały championem Europy ( już wtedy ) pomimo tego, że musiały wypłacać astronomiczne odszkodowania wielu krajom ( olbrzymie kwoty otrzymał Izrael ale też co nieco dostała Polska ). W Niemczech rozkwitło wiele światowych marek, żadna polska marka nie jest szeroko znana w świecie.

Zgoda, ale Niemcy dostawały wielką pomoc, zwłaszcza po zapadnięciu żelaznej kurtyny, po drugie Niemcy są zdecydowanie innym narodem od Polaków (nie ma ciągnięcia sztuki płótna w swoją stronę, nie ma natychmiastowego negowania tego co robi ktoś usiłujący coś zdziałać dla Kraju), po trzecie wcale nie wypadamy źle, dopiero teraz zaczynamy dołować pod rządami geniuszy z PiS (wskaźniki giełdowe mówią o tym jednoznacznie). Poi raz kolejny zadaję pytanie - proszę mi pokazać osobę która wyprowadziła zbankrutowaną komunistyczną gospodarkę na tory wzrostu mając na swym terenie bazy wojskowe okupanta, sąsiadów którzy chętnie by nas rozszarpali (NRD, Czechosłowacja, ZSRR). Dobrze jest teraz mądrzyć się i kreować na zbawcę. Gdzie byli wtedy ci mądrale? Oprócz tego, że próbując ugrywać swoje wizje dostali kopniaka od Wałęsy. I dobrze, bo można sobie wyobrazić co byłoby wtedy? Proszę uprzejmie zostawić Balcerowicza w spokoju i nie szargać jego nazwiska bo wpisuje się Szanowny Pan dokładnie w czarną propagandę pisowską. Jakoś Pan Kornel Morawiecki wtedy nie rwał się do rzucania światłych pomysłów. Także dobrze, być może. Kto to wie do czego wtedy mogliśmy w tamtejszej sytuacji geopolitycznej i ekonomicznej dojść? Albo gdzie wylądować?

Gdy PiS dochodził do władzy poprzednim razem podobnie jak i teraz dominowało czarnowidztwo. I jak się później okazało nie było wcale tak źle. Obecnie mamy zapewne stan silnej dezorientacji potencjalnych inwestorów, którzy dzięki efektownej i niestety także efektywnej akcji "promującej" Polskę w Europie prowadzanej przez naszą opozycję wstrzymują się z działaniem biznesowym. To jest właśnie to czego sobie nie robili Niemcy gdy w szybkim tempie osiągali gospodarcze sukcesy. Chociaż może jednak nie, tam też były organizacje antypaństwowe ( Baader-Meinhof ) i rewolta 68'. A tu wkleję jeszcze chyba raczej obiektywną wypowiedź Jana Krzysztofa Bieleckiego o poprzednich rządach PiS. http://wpolityce.pl/gospodarka/203450-szokujace-wyznanie-jana-krzysztofa-bieleckiego-rzad-kaczynskiego-uchronil-polske-przed-kryzysem-co-na-to-wierchuszka-platformy

Morawiecki jest dla mnie synonimem Polski straconej szansy. Może opowiadać ile chce o czempionach gospodarki, planach budowania polskiego kapitału, ale praktyce robi wszystko, żeby tylko prezes jak najdłużej utrzymał się u władzy. Upaństwawia i opodatkowuje polski kapitał, zniechęca inwestorów - głównie polskich, marnotrawi pieniądze z podatków na nietrafione programy i patronuje korupcji TKM. Polska przeszła suchą nogą przez kryzys bankowy w 2008 roku właśnie dlatego, że banki były w rękach nie związanych z polityką, w warunkach wysokiej konkurencji rynkowej i pod silnym nadzorem regulatora. Morawiecki z Kaczyńskim w imię nacjonalistycznej ideologii postanowili to zepsuć i teraz banki będą państwowe i będę udzielały kredytów z pobudek polityczno-korupcyjnych - następny kryzys finansowy dotknie nas bardzo boleśnie bo tak zawsze jest z państwowymi bankami. Nawet w krajach o wysokiej kulturze gospodarczej takich jak Niemcy państwowe banki są regularnie źródłem problemu (np. Landesbanki). Polska właśnie wpada w pułapkę średniego rozwoju, na tym właśnie ona polega - na wygórowanych oczekiwaniach i populistycznych politykach - a efekt jest jak zawsze: dynamika PKB spada, kapitał odpływa, rośnie korupcja i polityczne sterowanie gospodarką. To wszystko właśnie w Polsce obserwujemy. Morawiecki z Kaczyńskim są oszołomieni ideologią i przez to niekompetentni.

Rzecz jasna krytycznie i z mieszanymi uczuciami patrzę na dokonania obecnego rządu ale gdy słyszę biadolenie opozycji i klepanie o rzekomym końcu demokracji w Polsce to ogarnia mnie śmiech. Czy wyobrażacie sobie panowie aby ABW wkroczyła za Kaczyńskiego do redakcji tygodnika ( np Newsweeka ? ) gdy ten opisuje niemiłe dla rządu fakty. A przecież za Tuska ABW wkroczyła do redakcji Wprost dając niezły "szoł", a przy okazji popis niekompetencji. A co z pacyfikacją Rzeczpospolitej po publikacji o znalezieniu śladów trotylu na Tupolewie ? A jak to było z wymianą redakcji w gazecie Fakt na skutek interwencji polskiego ministra ? Tak, to wszystko miało miejsce za czasów wzmożenia demokracji w Polsce czyli za rządów PO/PSL. Nie ośmieszajcie się panowie, nie wszystkim w tym kraju dokucza skleroza.

Ten sam kompleks, co Kaczyńskiego: nic nie zrobił w opozycji komunistycznej ani w okresie transformacji, ale bardzo chciałby być zauważony przez historię. Zatem poprzednicy byli nie udani, on i Kaczyński to ten, który wie lepiej, to wielcy strategy i wizjonerzy. Jak dotąd niszczą społeczeństwo i demokrację. Nigdy nie osiągną tej skali pozytywnych zmian jakie miały miejsce po upadku komuny. Zawsze zatem będą walczyć z ludźmi sukcesu, ponieważ oni zawsze nigdy go nie osiągną w takiej skali. Może będą autobusy elektryczne, ale państwo stanie się państwem propagandy, bezprawia, nacjonalizmu na ulicach, w izolacji międzynarodowej. Morawiecki i Kaczyński to ten sam typ problemu psychologicznego połączonego z myśleniem znieksztakconym ideologiczne. B niebezpieczni dla otoczenia.

Zgadzam się, niestety, z autorem / ą wpisu. Mogę jeszcze tylko dodać, iż, jako społeczeństwo, jesteśmy bardzo podatni na propagandę, a następnie, na niszczenie ludzi, którzy, według tej propagandy, narobili szkód. Nawet, jeśli sytuacja jest odwrotna. To widać, zarówno w rozmowie z Morawieckim, jak by nie było, wysokim funkcjonariuszem zachodniego banku, jak i w niektórych wpisach w tej dyskusji.

Nie trzeba być przesadnie spostrzegawczym aby dostrzec zakompleksionych frustratów na naszej scenie politycznej. Tak to są właśnie ci, których ograł i ośmieszył Jarosław Kaczyński. Szamocą się, kłócą między sobą i potykają o własne nogi. Krótko mówiąc: amatorzy.

No jeżeli Pan Szanowny ograniem nazywa skok na media, podporządkowanie prokuratury, chęci podporządkowania sądów, łamanie Konstytucji, branie za mordy opozycji w Sejmie, ciąganie za nitki Prezydenta i Premier, obsadzanie Misiewiczami intratnych stanowisk (dla wyprzedzenia Pańskiego argumentu - przez ostatnie lata nikt nie naginał konkursów do miernego przygotowania kandydatów), ukrywanie swego ciała w cieniu, wsadzanie w łby "ciemnego luda" kłamstw w rodzaj Polska w Ruinie itd, rozdawania mojej forsy różnym Rydzykom (już w niepamięć poszła afera z Komisją Majątkową Kościelną? A nie ta sprawa zostałą przykryta Genderem. Kto te przekręty nareszcie rozliczy?) to ja gratuluję Panu optymizmu i świetnego samopoczucia. osobiście nie godzę się na takie "ogrywanie". To wszystko dotyczy całej ekipy tego Pana, łącznie ze światłym Wicepremierem M. który wynalazł nagle pomysł na polskie banki, dorobiwszy się w banku "niepolskim".

Mnie osobiście TVP bardzo irytuje ale.... Pamiętam ten czas gdy TVP była w rękach "prawdziwych" demokratów. Podam jeden przykład ( wybrany jeden z wielu ) . Przypominam sobie jak w przeddzień ostatnich wyborów prezydenckich na 15 minut przed zapadnięciem ciszy wyborczej TVP Info zamieściła wywiad z panem Henrykiem Blidą, który bez ogródek oskarżył PiS o zamordowanie swojej żony. W podobnym stylu działały także TVN ( przeciwko TVN nic nie mam choć wolałbym aby pan Walter płacił podatki w Polsce a nie w Panamie ) i Polsat. Aż trudno w to uwierzyć, że pomimo tej nachalnej propagandy "sił postępu" Kaczyńskiemu udało się pokonać establishment. Ale przecież tak właśnie jest gdy człowiek jest nadmiernie rozpieszczany, traci wówczas czujność i chęci do walki. Media krajowe i zagraniczne zupełnie niechcący zamiast wzmocnić zabiły naszą kochaną Platformę. Ja dziękuję Bogu za Kijowskiego. Im więcej takich idiotów tym lepiej dla rządzących. Gdyby ktoś inteligentny i z charyzmą pojawił się po stronie opozycji to sytuacja Kaczyńskiego byłaby znacznie mniej komfortowa. Ale powiem jeszcze jedno. Ta nagonka na Kaczyńskiego budzi jednak mój niepokój. Już raz w naszej najnowszej historii doszło do politycznego mordu. To nie babcie od Rydzyka naciskały spust pistoletu.

O jakim kapitale polskich oszczędnościach mówicie. O tym tysiącu, który babcia odłożyła na kącie. O jakich czempionach technologicznych – po socializmie zostało jedynie nie zaorane ściernisko - technologie rodem sprzed II wojny + kompletny brak wiedzy ekonomicznej + cwaniactwo zamiast uczciwości + miękkie podejście do pojęcia własności + ... można by długo. To nie jest prawda, że banki sprzedano zagranicy. Nie sprzedano, bo poza nazwami ich tu nie było. Były wydmuszki z nazwą i panienką za ladą, kompletnie niezorientowaną co właściwe ma tu robić. Tak, przyszły do nas banki zagraniczne, ale nie po to aby coś kupić. One zbudowały od zera system bankowy. Bo nikt z tutejszych nie potrafił tego sam zrobić. Nasz oryginalny wkład – kultura skoków i ich prezesi, bez kodeksu moralnego, poczucia etosu bankierskiego, dla których pieniądze klienta to ich pieniądze i tylko trzeba wymyśle sposób jak ich nie oddać. Firmy zagraniczne nie przejęły handlu w Polsce. Bo jedyne co było to sklepy Społem, budki z warzywami i drogerie. Z panienką za ladą, kompletnie niezorientowaną co właściwe ma tu robić. To firm zagraniczne zbudowały sklepy wielko-powierzchniowe, galerie. One ich nie wykupiły, bo ich tu nigdy przedtem nie było. A skoro to taki dobry interes, takie miliardy zarabiane lekką ręką, to gdzie ten rodzimy kapitał który jakoś nie kwapi się do wykupienie sieci wycofujących się z Polski – choćby sklepów i sieci sprzedawanych przez Geanta, Reala, ... Chyba nie jest ot aż taki biznes skoro praktycznie nikt nie chce tego kupić. Co ze wspomnianymi już stoczniami, które produkowały statki, ale tak jak to robiono przed 80 laty, no może jedyne czego się nauczyły to zastąpienia nitowania przez spawanie. Ale technologicznie to one dalej nie poszły. Nic dziwnego, że nie miały racji bytu, chyba że powinny produkować dla samego produkowania na hałdy, jak górnictwo węgla kamiennego. Co z hutami i ich normami emisyjnymi, efektywnościami, jakością, powtarzalnością i reputacją wyrobu...? Przestańmy udawać, że coś mamy, że coś potrafimy, że coś się nam chce. Jak już ktoś przyjechał do nas (a wcale nie musiał) i pokazuje nam jak to robić, jak zarabiać i produkować, to się od niego uczmy i próbujmy pomału chodzić samodzielnie. A nie wkurzać się że nie dostaliśmy na wstępie medalu za bieg na 10 km na olimpiadzie.

Zgadzam się z wypowiedzią. Te planowania naszych rządzących o naszych zdolnościach to wielkie wydmuchane jajo. Przejmą banki i co dalej? Obsadzą Misiewiczami i jak dalej się to potoczy? Będą budżet ratować zyskai z banków, albo podwyższaniem kapitału spółek skarbu państwa - jak to już ma miejsce? Ciągle uważam - nie jesteśmy pępkiem świata. Uczmy się, zapomnijmy o robieniu ekonomi dla doraźnych, politycznych celów. Skończyć się to może bankructwem, tak jak gospodarki PRL. No ale , jak widać to już zaczęło się kręcić. Już są zerkania na miejsca na ponikach, już podbródki idą w górę, żeby na portretach dobrze wypaść. Ekonomia Narodowa - zupełnie jak Demokracja Socjalistyczna.

Kierując się pana logiką to wszystko co mieliśmy trzeba było sprzedać za symboliczną złotówkę bo przecież wszystko robiliśmy znacznie gorzej jak na Zachodzie. To jest błędna filozofia. Zgodzę się, że polskie banki odbiegały jakością usług od swoich zachodnich odpowiedników, oferowały mniej produktów ale przecież nie jest prawdą, że jedynym rozwiązaniem była likwidacja bądź też odsprzedanie. Można było podjąć działania dostosowawcze. Zorganizowanie dobrze funkcjonującego banku przy pomocy nieźle wykształconej kadry, a taką mieliśmy, było jednak rzeczą znacznie łatwiejszą jak lądowanie na księżycu. A poza tym o czym tu w ogóle mowa ? Swoją prawdziwą jakość banki zachodnie pokazały w czasie kryzysu przed kilku laty. Okazało się, że taki, na ten przykład City Bank, wart był mniej jak nasz PKO BP. Podobnie rzecz ma się ze sklepami. Naturalną rzeczą jest, że handel się konsoliduje stopniowo i ludzie którzy mają talent w tej dziedzinie z czasem budują większe sklepy i organizują sieci handlowe. Tak się dzieje w Chinach i chyba prawie wszędzie w świecie. Bank Odbudowy i Rozwoju, który powstał z myślą o wspieraniu biznesu w Europie Środkowej i Wschodniej pożyczył na preferencyjnych warunkach miliard Euro rodzinie Schwarz z Niemiec, która pobudowała u nas ogromne sieci Lidl oraz Kaufland ( dodajmy na marginesie, że sieci te praktycznie nie płacą w Polsce podatku ). W krajach relatywnie biednych i zacofanych podstawową formą konsolidacji kapitału jest handel żywnością. I jak tu gromadzić kapitał skoro jest tak jak to opisał minister Morawiecki ? Ale oczywiście są też i jaskółki, które być może powoli wprowadzają wiosnę. Są też przecież i polskie sieci handlowe. Piotr i Paweł wyróżnia się pozytywnie estetyką zwłaszcza na tle niemieckich sieci handlowych, a poza tym płaci największe podatki spośród wszystkich operujących w Polsce sieci supermarketów.

W swoim rozumowaniu przyjął Pan kilka błędnych założeń, Stąd i wniosek końcowy ma bardzo nikłe znaczenie, określane jako „chciejstwo”. Założenie pierwsze: że w kraju posiadaliśmy „nieźle wykształconą kadrę”. Prawda jest taka, że jej nie mieliśmy. Bo gdzie i na czym miała się „nieźle wykształcić”. Na gospodarce planowej w której rola banku była ściśle księgowa, firmy przekazywały środki finansowe bezpośrednio do ministerstwa, bez jakiegokolwiek operowania nimi, a posiadanie konta prywatnego ograniczało się do książeczki systematycznego oszczędzania na mieszkanie, wypłatę otrzymywało się w kadrach w kopercie, obligacje były terminem wyklętym na równi z „zaplutym karłem reakcji”. O innych technologicznych cudach przemysłu jak fiat 126, czy pralka frania, powstających w ośrodkach badawczo wdrożeniowych przemysłu ... nie wspomnę. Założenie drugie, że tak kadra pragnęła przeprowadzić działania „dostosowawcze”. Dzieliła się na trzy grupy: „leni”, „idealistów” i „nie płacz kiedy odjadę”. Pierwsza i ostatnie były dominujące, gotowe przytłoczyć i wyssać chęć do działania z tej środkowej. Pierwszą pominę, z lenistwa. Ostatnia, jedyne o czym marzyła to wyjechać i zacząć pracować porządnymi narzędziami za porządne pieniądze. I jedyne co ich mogło zmusić do pozostania, to karabin przystawiony do skroni. Tak jak za realnego socjalizmu – „macie mi to dostosować, bo ja tak chce, choćby kopiąc ziemię gołymi rękoma”. Założenie trzecie, że cokolwiek sprzedaliśmy. Nic nie sprzedawaliśmy poza nazwą, niedostosowanymi budynkami i ludźmi nie wiedzącymi ja i co mają robić. Założenie kolejne: że komukolwiek w tym kraju chce się czekać aż instytucje się same „dostosują”. Że będzie marnował najlepsze lata lub całe życie, czekając aż będzie mógł godziwie pracować, robić w życiu coś sensownego, zapewnić by jego rodzina nie głodowała, miała jakiś suchy i ciepły kąt. Założenie kolejne: że lokalny krwiopijca jest lepszy niż zagraniczny, bo taki bardziej nasz. Krwiopijca jest zawsze krwiopijcą i interesuje go tylko zysk który może wykorzystać na własne zachcianki, potrzeby. Cóż mi po lokalnym krwiopijcy, transferującym dochody do raju podatkowego na „Bahamach”. Że niby kapitał jest „lokalny” i tak każdy z nich marzy o willi we Włoszech, Stanach. Każdy z nich marzy aby stać się Włochem, Amerykaninem pełną gębą, a już jego syn czy córka to na pewno, najlepiej jak wyjdzie za Włocha, Amerykanina ... Bogaty mieszka tam gdzie mu wygodnie, każdy udzieli gościny bogatemu. O kolejnych założeniach można by długo. Przejdę od ostatniego. Że handel to najlepsza metoda akumulacji/konsolidacji kapitału. Jakże przestarzała myśl. Istnieje wiele innych, „czystszych” metod zdobywania kapitału. Podsumowując: pozwólmy ludziom pracować. Pozwólmy im znaleźć wiedzę i narzędzia, a sami sobie poradzą. Nie potrzebują mądrzejszych od siebie, którzy poprowadzą ich do "świetlanej przeszłości" która dla nich okarze się "kołymą".

Uparcie podtrzymuje pan(i) tezę, że nic nie mieliśmy i nic nie potrafiliśmy. Z tą tezą stosunkowo łatwo polemizować. Jakieś 25 lat temu pływałem na statku handlowym ( jako radiooperator ) wybudowanym w polskiej stoczni, z silnikiem od Cegielskiego, z radarem z Radwaru i innymi urządzeniami produkcji polskiej. Siedziałem na tym statku przez blisko rok czasu i jak widać przeżyłem, choć zaliczyłem na nim kilka silnych sztormów. Pływaliśmy do Brazylii, USA i Indii i nie przypominam sobie aby dotykały nas jakieś poważne awarie. Skoro w gospodarce socjalistycznej potrafiliśmy robić często - choć pewnie za rzadko - produkty niezłej jakości to tym bardziej dalibyśmy sobie radę na wolnym rynku gdzie oprócz presji konkurencji i możliwości wrogiego przejęcia pojawia się także możliwość wymiany doświadczeń i zakupu dobrych rozwiązań ( tego przecież brakowało za PRL ). Tak mógłbym także o innych dziedzinach polskiej gospodarki ale mi się nie chce. Proszę nie robić z pracowników banków posiadaczy wiedzy tajemnej. Jestem przekonany o tym, że produkcja rowerów jest rzeczą dużo bardziej skomplikowaną jak "sprzedaż" pieniądza. Ja wiem, że to Niemiec potrafi, a nie Polak ale czemu do diabła to właśnie Deutsche Bank jest na krawędzi bankructwa a nasz PKO BP ma się nieźle ? http://independenttrader.pl/deutsche-bank-na-progu-bankructwa.html

A gdy zapytałem znajomego marzynarza, czemu nie ma zdjęć z tego , tam tego, czy kolejnego portu, to odpowiedział: "skoro g.. produkujemy to na gó..nych statkach pływamy i do gó..nych portów zawijamy". Woziliśmy wysoko przetworzone towary. głownie węgiel, zboże. A sprowadzaliśmy ... rzeczywiście sprowadzaliśmy bardzo dużo. Sklepy uginały sie od egzotycznych towarów z tej Pana Brazylii czy Indii. A silnik z Cegielskiego były chyba na licencji z Aseea Brawn Bowery (ABB), kupionej za kredyty, których nie potrafiliśmy spłacać, chyba że węglem lub zbożem. A o statkach to o ile pamiętam mówiło się, ze części kupowaliśmy za dolary, a sprzedawaliśmy za wróble transfereowe w stosunku 1 za 1. taka to była polska myśl techniczna. I rzeczywiście żyliśmy wtedy dostatnio i dobrze. Właściwwie to dobre wtedy mieliśmy tylko jedno - zdrowie, bo byliśmy młodzi i dlatego tak chętnie idealizujemy tamte czasy i pamiętamy tylko to lepsze. A prawda jest taka, że nie potrafiliśmy wyprodukować tyle butów, żeby dla wszystkich starczyło i trzeba było wprowadzić na nie kartki. O mięsie, papierosach, cukrze nie wspomnę. Ale Pan Pewnie powie, że my to wszystko potrafiliśmy tylko nam nie pozwalano, zabraniano, zabierano ..., Ale teraz jak już możemy to ho ho, nie taką górę przeniesiemy. Pisze Pan, że "dali byśmy radę na wolnym rynku ..." i co ktoś nam przeszkodził. Nie ma co gdybać bo na dłoni widać, że nie daliśmy rady. COś zostało z tych Pana stoczni, Z tego Cegielskiego (a propo czy zdążyli zmienić mu nazwę na kogoś bardziej patriotyczny, bo jakoś ostatnio nie słyszałem). A może staliśmy się swiatową potęgą w produkcji radarów? A może chociaż Pamięta Pan nazwy dwóch polskich Firm które w PRL robiły telewizory. I co podbiły świat kosztami i jakością produkcji? A może jes sprzedano? Czy raczej "nie dały rady".A w wiedzy pracowników banków musi byc coś tajemnego, skoro wystarczyła chwila dekoncentracji i taki tuz jak DB tak szybko znalazł sie na krawędzi bankructwa. Tyle tylko że pewnie nawet nie zdaje Pan sobie sprawy z tego, o jaką wiedzę chodzi i jak łatwo we współczesnym świecie przejąć/stracić nawet najlepiej skoncentrowany kapitał. Bo we współczesnym świecie zbudować fabryke rowerów to nie problem, cały proces inwestycyjny zajmie w zależności od kraju pól roku do dwóch lat (ustalenia środowiskowe). Problem to znaleźć kogoś, kto te rowery chiałby kupić. I tym zasadniczo różnią sie czasy współczesne od czasów socializmu.

Nie ma pieniędzy w budżecie na państwową gospodarkę, jak nie było przed i po 89 roku (gdyby były, to Jaruzelski rządziłby do dzisiaj) i dlatego pozostają inwestorzy zagraniczni. Chyba, że patriotyczny rząd zamknie się w końcu na obcych i pozostaniemy patriotyczną, siermiężną gospodarką, jak przed 1939. Na razie dzięki wyprzedaży wszystkiego mamy najlepszą gospodarkę w Europie na wschód od Odry.

Przecież można wszystko znacjonalizować za odszkodowaniem - to jest w umowach o ochronie inwestycji, nawet nie trzeba płacić calości. Nie potrzebne żale, że rzekomo firmy stracone.

Jakże szkoda, że PRL upadł: 95 proc. polskiej gospodarki państwowej! Kurde, tylko rząd był niepatriotyczny. Gdyby tak już w 89 PiS wygrał wybory, to dzisiaj mielibyśmy polski raj!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]