Wolfgang Amadeusz Mozart „Koncerty fortepianowe Es-dur K271 »Jeunehom-me« i C-dur K503” Alfred Brendel - fortepian Scottisch Chamber Orchestra, sir Charles Mackerras - dyrygent, Philips 2002

Czyta się kilka minut

Pianistka mademoiselle Jeunehomme była kimś znanym. Tylko tyle o niej wiemy - oraz że z myślą o niej 21 - letni Mozart napisał koncert na fortepian z orkiestrą, pierwszy z tych, które dziś często się grywa. Większość późniejszych arcydzieł w tym gatunku stworzył, niemal jedno po drugim, już w swoich wiedeńskich latach. Ostatnim jest dzieło w C-dur, z numerem 503. Oba koncerty na tej płycie tworzą więc historyczną klamrę.

Ale czy łączy je coś jeszcze? Chyba tak: narracja bardziej zawiła niż w wielu innych Mozartowskich koncertach, bardziej rozbudowana forma, treść bogatsza w niespodzianki. Oba dzieła, choć pozornie w jasnym kolorycie „dur”, łatwo wpadają w minorowe tonacje. Oba są przykładem tego, że forma u Mozarta jest równie urozmaicona, jak różnorodne ją wypełniają uczucia.

Brendelowi w to graj. Pianista nie uznaje „ugrzeczniania” muzyki Mozarta. Obok beztroskich pasaży oddaje więc ironię w oschle artykułowanej frazie, rzeczowość, elegijny śpiew lub szept wyznania. I wspólnie z dyrygentem i orkiestrą - równie subtelną, jak ciepłą w brzmieniu - umie czasem potargać wątki równie dla mnie przekonywająco, jak je snuje w sonatach Beethovena czy Schuberta. Przykładem niezwykłe Andantino z koncertu Es-dur, gdzie forma recytatywu czyni z muzyki burzliwą rozmowę. „Kto tu mówi i z kim?” - pyta Wolfgang Hildesheimer w biografii kompozytora. I odpowiada: „To Mozart rozmawia sam ze sobą w nieprzekładalnym języku”.

Dwa dzieła „kalejdoskopowe”, a jednak przedziwnie spójne. Czy to sprawka pianisty, czy dyrygenta? A może samego Mozarta? Arcydzieło decyduje za wykonawcę, jak ma brzmieć - taką dewizę głosi Brendel. Wprawdzie pod jego palcami i pod batutą Mackerrasa odzywają się instrumenty z naszej epoki, jednak sami muzycy wydają się narzędziem w ręku Wolfganga Amadeusza.

JAKUB EKIER

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 12/2003