Zawieszenie broni między USA a Iranem ma być przedłużone o kolejne 60 dni. Połowę tego okresu zajmie Iranowi usunięcie min oraz przywrócenie żeglugi przez cieśninę Ormuz. Waszyngton będzie w tym czasie stopniowo usuwać swoją „blokadę blokady”, równocześnie prowadząc z Teheranem negocjacje w sprawie utylizacji uranu oraz długości zawieszenia irańskiego programu atomowego – w zamian za zniesienie sankcji i uwolnienie zamrożonych w bankach irańskich miliardów.
Najbardziej absurdalna wojna od czasów Wietnamu
Główny warunek jest jeden. Iran musi zobowiązać się do nieposiadania broni jądrowej – choć przed wojną żadna z 18 amerykańskich agencji wywiadowczych nie twierdziła, by aktywnie nad nią pracował. Ten fakt, ciągle ignorowany przez Donalda Trumpa i jego otoczenie, sprawia, że mamy do czynienia z najbardziej absurdalną wojną, jaką USA toczą od czasów Wietnamu.
Cierpi przez nią cały świat, zmagając się z ogromnymi cenami energii oraz nawozów, co niszczy gospodarki wielu krajów, a dla tych najbiedniejszych oznacza groźbę głodu.
Przedłużenie rozejmu to dobra wiadomość dla świata. Choć równie dobrze może nie mieć znaczenia, nawet jeśli podpisany zostanie trwały pokój. Trump potrafi zmieniać zdanie kilka razy dziennie, a swych zobowiązań nie traktuje poważnie. Każdą umowę może przecież renegocjować, przy okazji strasząc adwersarza – jak ostatnio Oman – całkowitym zniszczeniem.
Czy kraje arabskie czeka klęska cywilizacyjna
Kraje arabskie, które pozwoliły, aby z ich terytoriów atakować Iran, a potem stały się celem odwetu, dziś marzą (z wyjątkiem Emiratów) o pokoju, bojąc się, że kolejna eskalacja doprowadzi je do klęski cywilizacyjnej: zniszczenia infrastruktury naftowej i gazowej, na których się opierają.
Uświadomiły sobie też, że (okupiona miliardowymi inwestycjami w Stanach) tarcza ochronna w postaci amerykańskich baz jest dziś niemal fikcją, bo większość z nich została mocno zniszczona przez irańskie rakiety. Waszyngton nie czuje się winny zamieszania, za to ciśnie państwa arabskie, by znormalizowały stosunki z Izraelem, co przy jego brutalnej ofensywie w Libanie i planach stałej okupacji 70 proc. Strefy Gazy wygląda jak siarczysty policzek.
Tak naprawdę tylko Tel Awiw chciałby dziś kontynuacji wojny. Ale to ryzykowna strategia, niszcząca reputację Izraela na całym świecie. Oraz niebezpieczna w obliczu potężnych i coraz bardziej nieprzyjaznych krajów regionu, jak Egipt, Turcja i Pakistan.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















