Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dramat Alfiego Evansa

Dramat Alfiego Evansa

23.04.2018
Czyta się kilka minut
23-miesięczny Alfie Evans od 7. miesiąca życia chorował na niezidentyfikowaną chorobę genetyczną, która zniszczyła prawie cały mózg dziecka.
Przed szpitalem Alder Hey w Liverpool’u, 23.04.2018 r. / Fot. PAUL ELLIS / AFP/EAST NEWS
Przed szpitalem Alder Hey w Liverpool’u, 23.04.2018 r. / Fot. PAUL ELLIS / AFP/EAST NEWS
C

Chłopczyk przestał samodzielnie oddychać, jeść i pić. Lekarze z dziecięcego szpitala w Liverpoolu doszli do przekonania, że nie ma nadziei na polepszenie jego stanu, i podjęli decyzję o odłączeniu Alfiego od aparatury podtrzymującej jego życie. Sprzeciwili się temu rodzice i podjęli desperacką walkę o życie syna. Sprawa trafiła do sądu. Sąd orzekł, że dalsze leczenie chłopca „nie leży w jego najlepszym interesie”. Rodzice przegrali także w drugiej instancji. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu oddalił ich wniosek.

Ojciec chłopca został przyjęty przez papieża, który podczas środowej audiencji przypomniał, że „jedynym Panem życia od początku aż po naturalny kres jest Bóg”. Ale też wzywał do modlitwy „za delikatne, bardzo bolesne i złożone sytuacje”. Kanałami dyplomatycznymi Watykan zaproponował pomoc w dalszym leczeniu dziecka w szpitalu Bambino Gesù w Rzymie. Jednak brytyjski sąd najwyższy odrzucił taką możliwość.

Łatwo tu o emocjonalne tezy. „Cywilizacja śmierci w natarciu”, „skandaliczna decyzja brytyjskiego sądu” – takie oceny pojawiły się w mediach związanych z ruchami pro-life. Tymczasem nie mamy danych, by móc samodzielnie stwierdzić, czy przypadek Evansa kwalifikował się jako uporczywa terapia, z której można, a niekiedy trzeba rezygnować. W takich sytuacjach musimy ufać lekarzom. W tej sprawie w ich obronie stanął episkopat Anglii i Walii. „Wiemy, że niedawna publiczna krytyka ich pracy jest bezpodstawna, ponieważ konsekwentnie świadczyliśmy opiekę duszpasterską nad personelem szpitala i nad rodziną” – napisali biskupi. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Kompletnie nie ogarniam tej sytuacji od samego początku. Dobrze, że przynajmniej sąd stoi po stronie dziecka i jego prawa do godnej śmierci i końca jego ziemskiego cierpienia. Sumując przekazy medialne rodzina dzieciaka i ludzie zaangażowani bronią jak gdyby własnego prawą do posiadania żywej przytulanki. Powiedzieć, że to makabra i groteska to jakby nic nie powiedzieć. Jeszcze jakieś odwrócenie porządku, że niby dziecko jest dla rodziców (własnością), a nie rodzice dla dziecka (podmiotu). Rozumiem, że to dla nich dewastujące i należy im się wsparcie, jednak tragedią jest gdy odbierają przez to dziecku prawo godności w obliczu śmierci.

Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się «stwórczego działania Boga» i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu (…). Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego niszczenia niewinnej istoty ludzkiej” (Katechizm, 2258).

a jaki widział w tym sens Stwórca, prosze jego pytać - zresztą i tak Panu nie odpowie

"Pozwólcie mi odejść do domu Ojca" Brak mi słów, żeby wyrazić, jak bardzo współczuję rodzicom chłopca. Muszą się zmierzyć z najtragiczniejszą dla rodzica decyzją i niech im Bóg pomoże cokolwiek zdecydują.

cała ta historia [pomimo atrakcyjnej medialnie łzawej oprawy] jest w istocie o pieniądzach, których zawsze i wszędzie będzie brakowało dla wszystkich i na wszystko

Nie wiem o czym jest to historia i czego chcą dowieść ludzie nią się ekscytujący. Nasza była pani premier też się wypowiedziała, jeszcze tego brakuje aby rozpętała kryzys dyplomatyczny. Dzisiejsza medycyna rzeczywiście potrafi podtrzymywać w nieskończoność ludzkie cierpienie. Bo tak na prawdę, ciało nasze nadal żyję choć dawno już umarliśmy, Definicja śmierci ciągle się zmienia, można pobrać organy od martwego człowieka i wszczepić je ciężko choremu, a one na nowo rozpoczynają funkcjonować. Za mały jestem aby oceniać postępowanie rodziców i mediów próbujących zbić kapitał na nieszczęściu innych. Nie sądzę byśmy widzieli sprawy takimi jakimi są w rzeczywistości. Na pewno chodzi o pieniądze, bo los dziecka nie leży w rękach jego rodziców, a i on nic nie ma tu do gadania. Jeśli Bóg pozwolił aby choroba odebrała mu możliwość samodzielnego życia, znaczy, że powinniśmy i my pozwolić mu umrzeć, działamy tu w zasadzie wbrew jego woli. To jeden aspekt, pieniądze z kieszeni podatnika, łożone na podtrzymywanie tego dziecka przy życiu, to niemałe kwot zapewne i pomogły by wyleczyć wielu potrzebujących. Jeśli rodzice nie potrafią pogodzić się z faktami, powinni zabiegać o pozyskanie środków na leczenie z prywatnych źródeł i taka też powinna być furtka. Jestem pewien, że wiele korporacji medycznych, farmakologicznych i temu podobnych, chętnie sponsorowałoby eksperyment o takiej nośności medialnej. Gdzie w tym wszystkim jest człowieczeństwo, tego to ja nie wiem. Wprowadźmy całkowity zakaz aborcji, zresztą i bez niego, analogiczne przypadki znajdziemy w naszym kraju. Całe szczęście, że nie są nagłaśniane, bo pani Szydło nie wiedziała by w co ręce włożyć.

Cyt. : „Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia (…). Eutanazja jest poważnym naruszeniem Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej (…). Praktyka eutanazji zawiera — zależnie od okoliczności — zło cechujące samobójstwo lub zabójstwo”[13]. Chodzi o jedną z konsekwencji, poważnie sprzecznych z godnością osoby ludzkiej, do których może doprowadzić hedonizm i utrata chrześcijańskiego znaczenia cierpienia. PRAKTYKA EUTANAZJI ZAWIERA — ZALEŻNIE OD OKOLICZNOŚCI — ZŁO CECHUJĄCE SAMOBÓJSTWO LUB ZABÓJSTWO. „Zaprzestanie zabiegów medycznych kosztownych, ryzykownych, nadzwyczajnych lub niewspółmiernych do spodziewanych rezultatów może być uprawnione. Jest to odmowa «uporczywej terapii». Nie zamierza się w ten sposób zadawać śmierci; przyjmuje się, że w tym przypadku nie można jej przeszkodzić” (Katechizm, 2278)[14]. Natomiast „nawet jeśli śmierć jest uważana za nieuchronną, zwykłe zabiegi przysługujące osobie chorej nie mogą być w sposób uprawniony przerywane” (Katechizm, 2279)[15]. Sztuczne odżywianie i nawadnianie są w zasadzie zwykłą opieką należną każdemu choremu[16].

Kolejny aspekt tego nieszczęścia - okazja do lansowania się w wykonaniu rodzimym. Pan naczelny specjalista od nart już wczoraj uaktywnił się na twitterze rzucając bzdurę której nikt poważny nie bierze pod uwagę, dzisiaj pani od spływu po Dunajcu także wykazała aktywność. Mam do nich prośbę: zauważcie problemy pod naszym bokiem, przestańcie udawać, że możecie coś wskórać na terenie Wielkiej Brytanii, macie rodziny dorosłych dzieci z niepełnosprawnościami. Nad nimi się pochylcie, mówiąc językiem episkopatu. obrzydlistwem jest wykorzystywanie takich wydarzeń jak przypadek Alfiego do swoich niecnych celów. No , ale to wasze metody - Polska w ruinie.

Proszę dokładnie spojrzeć na konstrukcję artykułu! Nie wiemy czy mamy do czynienia z tzw. "uporczywą terapią". najogólniej mówiąc nie znamy szczegółów, czy stan chorego był stabilny? czy ulega jakiej ewolucji? I tym podobne. Ani jak postępuje, czy jak będzie postępować choroba, z resztą jak mamy podane, - jest ona "niezidentyfikowana" , - to garść przesłanek z których nic naprawdę nie można ulepić czy próbować mówić o jakieś w tym przypadku "powinności moralnej". Ale dalej mamy podane, że Europejski Trybunał ... , a kapkę dalej, że episkopat Anglii i Wali stanął po stronie lekarzy... Puentą jest stwierdzenie, że "łatwo o emocjonalne tezy". Wiemy co to jest "entymemat"? No może nie wszyscy? Ale, ten artykuł jest doskonałym przykładem właśnie takowego! Spytałbym tylko, czy to nie ci sami europejscy komisarze, co tak zacięcie walczyli o niewycinanie drzew zaatakowanych przez kornika drukarza zasiadają w ww. wysokiej komisji? A drugie pytanie: czy znamy stanowisko, lub stanowiska walijskiego i angielskiego episkopatu w tzw. kwestiach bioetycznych? Jak oni się maja do problemów typu: eutanazja, eugenika genetyczna, sztuczna prokreacja.... I dopiero wtedy można by uczciwie i rzetelnie powoływać się na ich "autorytet", co "mimo chodem" czyni Autor artykułu, przywołując nas jednocześnie do porządku moralnego, bo już gdzieś tam pojawiły się "oceny", a w świetle przemyconych nam przesłanek, trzeba racjonalnego i trzeźwego stanowiska, a niewzniecania emocji. Dlatego chyba nie przypadkiem na końcu czytamy "Wiemy, że niedawna publiczna krytyka ich pracy jest bezpodstawna...."

Dr Pałgan wyjaśniła w rozmowie z PAP, że choć nigdy nie była lekarzem prowadzącym chłopca, w styczniu 2018 r. zbadała go na prośbę rodziców, którzy - po wystąpieniu szpitala do sądu o odłączenie dziecka od aparatury podtrzymującej oddychanie - postanowili zasięgnąć opinii innych lekarzy. Dodała, że dziecko badali również lekarze z Niemiec i USA oraz druga lekarka z Polski. Wyjaśniła, że Alfie cierpi na ciężką niezdiagnozowaną chorobę neurodegeneracyjną mózgu. "To jednak nie znaczy, że dzieci cierpiące na takie choroby nie mają prawa do opieki paliatywnej aż do naturalnej śmierci" - oceniła dr Pałgan. W jej opinii terapia, której poddawany jest Alfie, "nie nosi znamion uporczywej terapii". Jak argumentowała, dziecko nie odczuwa bólu, nie cierpi, a odłączenie go od aparatury wykazało, że jest w stanie oddychać samodzielnie. "Na pewno też zasługuje na podjęcie próby dalszego diagnozowania" - dodała. "Alfie nie jest dzieckiem umierającym" Dr Pałgan przyznała, że opieka medyczna w Wielkiej Brytanii jest na najwyższym poziomie, a sytuacja, w jakiej znalazł się Alfie, najprawdopodobniej wynika z "różnic w podejściu etycznym i prawnym". "W Polsce dzieci takie jak Alfie przebywają w szpitalu lub w hospicjum, i niezaprzeczalne jest, że jemu także taką opiekę powinno się zapewnić" - podkreśliła. Zdaniem lekarki, Alfie "nie jest dzieckiem umierającym". "Gdyby tak było, to po odłączeniu od aparatury oddychałby najwyżej kilka godzin, a przecież wciąż żyje" - wyjaśniła. Dr Pałgan podkreśliła, że Alfie "ma kontakt z rodzicami". "Chłopiec reagował na głos ojca i jego dotyk, otwierał oczy, potrafił ssać smoczek, zaciskał powieki, cofał kończyny przy ucisku. To było widoczne. Ponadto rodzice twierdzili, że mają z synem kontakt emocjonalny" - zapewniła lekarka. Całość dostępna pod tytułem "Polska lekarka: Alfie Evans reaguje na głos i dotyk Polska lekarka badała Alfiego Evansa. Ważny głos"

Szanowny Pan z dr Pałgan połączą się w żarliwej modlitwie - i stanie się cud, na pewno, bo wobec tak klarownie przedstawionych przez Państwa faktów nawet Panu Bogu musi zmięknąć serce... [sorry, beze mnie, ja nie wierzę w cuda]

Sztandarowym hasłem postępowo-oświeceniowo-liberalnej doktryny jest: wara komukolwiek – w szczególności Kościołowi, ale także i państwu – od rodziny! To rodzice mają być suwerenni w dokonywanych wyborach. Na nich ma także wyłącznie spoczywać wychowanie własnych pociech. Tyle pięknej teorii. A tu okazuje się, iż jednak państwu (jego prawu) daje się pierwszeństwo. Bo to po ich myśli? Taka to wolność-równość i braterstwo :)

Sz. Pan myli porządki - toż to r o d z i c e właśnie d o m a g a j ą się od p a ń s t w a uporczywej - i według ekspertów beznadziejnej - interwencji w stosunku do dziecka. Rodzice przyszli z dzieckiem do państwowego szpitala. Ich sugerowana wyłączność w tym przypadku sprowadzać by się mogła do zabrania dziecka do domu, wszystko na ten temat. A z tym "sztandarowym hasłem" to analogicznie, Szanowny Pan coś od rzeczy pisze.

Autor chyba zbyt pośpiesznie oddaje życie ludzkie jedynie w ręce lekarzy: https://www.firstthings.com/web-exclusives/2018/04/alfie-evans-and-our-moral-crossroads A co do oświadczenia Episkopatu UK - polecam sięgnąć do źródła: http://www.catholicnews.org.uk/Home/News/Alfie-Evans Po wszystkim, co przeczytałem w sprawie: popieram rodziców Alfiego.

Sporniak nie wie na czym polega opieka paliatywna więc dlaczego w ogóle zabiera się za temat. Poza tym autor nie widzi, że rodzicom odbiera się prawo do decydowania o losach dziecka. Wystarczy trochę poszperać by dowiedzieć się o skandalu z narządami w tym szpitalu i wielu innych dziwnych przypadkach opisywanych w prasie: więc jak można bezwarunkowo ufać lekarzom? Niech Sporniak zrobi sobie ćwiczenie intelektualne: wyobrazi sobie, że jego dziecko jest przetrzymywane w tym szpitalu a on nie może NIC zrobić aby kontynuować leczenie. Jestem zdruzgotany kolejnym dziwnym głosem w katolickim Tygodniku.

rodzice w każdej chwili mogą podłączyć dziecko do własnych urządzeń wspomagających - póki co zdecydowali się na umieszczenie go w szpitalu państwowym ze wszystkimi zwyczajnymi tego konsekwencjami - a że chcą uchodzić za mądrzejszych od lekarzy w tym szpitalu, to już ich problem i Jodłowskiego - niech Jodłowski wykona ćwiczenie intelektualne i wyobrazi sobie, że on sam leży w szpitalu z wątrobą zażartą przez alkohol i żąda kategorycznie przeszczepu - lekarze mówią mu wała, alkoholikom nie przeszczepiamy - i co, Jodłowski wtedy apeluje do papieża o wsparcie?...do polskiego episkopatu?.. zresztą kto wie, Jodłowski może tak ma...

Jak podaje rzeczniczka Szpitala Dzieciątka Jezus w Rzymie lekarze z Włoch od DZIESIĘCIU miesięcy zabiegali o przejecie opieki nad Alfie'm. Przypomnijmy: Alfie Evans uzyskał obywatelstwo Włoch. Sąd Brytyjski a potem jeszcze Europejski Trybunał Praw Człowieka w praktyce odebrali prawa rodzicielskie matce i ojcu chłopca oraz prawo samego chłopca do możliwie najlepszego leczenia. Czy mamy uznać wyższość moralną biskupa Liverpoolu nad papieżem Franciszkiem ? Czy mamy uznać, że lekarze z renomowanej rzymskiej kliniki to lekarze drugiej kategorii zwłaszcza przy lekarzach z Liverpoolu ?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]