Zazwyczaj tego rodzaju historie krążą wokół pytania „kto jest prawdziwą matką”?” i szukają dla niego salomonowych rozwiązań. Natury przecież nie oszukasz, a oksytocyna, nazywana hormonem przywiązania, w przypadku zastępczej rodzicielki może okazać się silniejsza niż wszystko. Fabularny serial „Ciało, które działa” skupia się na czymś zupełnie innym: na dylematach i emocjach związanych z samą decyzją, ażeby wynająć kobietę, która za pieniądze zgodzi się na wszczepienie zarodka obcej pary w sytuacji, gdy biologiczna matka nie jest w stanie utrzymać ciąży. Stopniowo przemienia się we frapującą rozgrywkę z udziałem ludzkich egoizmów, ambicji, lęków i przeczuć.

Kim tak naprawdę jestem w tym dramacie? – mogłaby zapytać każda z głównych postaci. Ośmioodcinkowa produkcja, stworzona przez Shaya Capona, Shirę Hadad i Drora Mishaniego, na przestrzeni dziewięciu miesięcy śledzi burzliwą dynamikę związku korzystającego z pomocy surogatki i z utęsknieniem oczekującego narodzin swego dziecka. Oglądamy ją z wielu perspektyw: psychologicznej, biologicznej, społecznej, prawnej, ekonomicznej. Co najważniejsze, mamy tutaj troje bohaterów równorzędnych. Bo wynajęta Chen (Gal Malka), samodzielna matka z niższej klasy społecznej, nie jest wyłącznie żywym inkubatorem. Podobnie ojciec dziecka, Ido (Yehuda Levi), nie pozwala się zredukować do roli dawcy nasienia, zaś oboje z żoną Elie (Rotem Sela) nie chcą być w tej relacji jedynie bankomatami. Obie strony są od siebie nawzajem uzależnione, obie działają w akcie różnie rozumianej desperacji, choć szybko okazuje się, że model czysto transakcyjny w tym przypadku nie zadziała. A czynnik ludzki to również erotyczny pociąg, tudzież ogromna potrzeba z jednej strony samostanowienia, z drugiej – całkowitej kontroli.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Dlatego siłą rzeczy na pierwszy plan wysuwa się postać Elie, z jej obsesyjnym perfekcjonizmem w pracy (jest cenioną redaktorką w wydawnictwie), z dotychczasowym niespełnieniem w roli matki i psychicznymi deficytami związanymi z dzieciństwem w kibucu. Na początku można się zżymać, że scenarzyści o wiele bardziej sympatyzują z jej małżonkiem, lecz na szczęście potrafią na tyle skomplikować i zniuansować sytuację, że trudno przez cały czas trzymać tylko jedną stronę. Zwłaszcza gdy serialowe małżeństwo zaczyna się sypać pod wpływem coraz większych wyzwań, pokus i napięć. Dodatkowo między każdym z biologicznych rodziców a zastępczą matką wytwarza się coraz to inny rodzaj bliskości – czasem niepokojąco dwuznaczny, to znów bardzo nieoczywisty. I kiedy wydaje się, iż „Ciało”, mnożąc emocjonalne zwroty akcji, skręca w stronę banalnej obyczajówki, Caponowi i spółce udaje się ją odpowiednio dociążyć, unikając tym samym telenowelowej miałkości.
Na przykład sięgając po ciążowy i okołoporodowy konkret, który nie służy bynajmniej epatowaniu fizjologią, za to uszczegóławia i uwiarygodnia podjęty z powagą i coraz mniej egzotyczny temat. Jednocześnie ta opowieść uwzględnia całą jego kontrowersyjność – dla starszego pokolenia, dla tych bardziej konserwatywnie myślących, albo dla dziecka, którego mama z powodu trudnej sytuacji życiowej nosi w brzuchu cudze dziecko. Serial bierze też pod uwagę jej dylematy, a nawet swoisty bunt, nie mówiąc o wątpliwościach tej drugiej kobiety, chwilowo odsuniętej na boczny tor, czy o męskich punktach widzenia, wcale niemarginalnych. Rozszerzając i problematyzując kwestie rodzicielstwa, intymności i ról genderowych, „Ciało, które działa” potrafi mówić o tym również nie wprost, stosując przemilczenia, aluzje i domysły, co nie tak częste w przegadanym serialowym światku. Czekając na szczęśliwe rozwiązanie, jednego możemy być pewni – że tak zwany trudny temat pod względem realizacyjnym trafił tym razem na uważnych i rozważnych rodziców.
„CIAŁO, KTÓRE DZIAŁA” – reż. Shay Capon. Prod. Izrael 2023. Odc. 1-8. Netflix.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















