Ukraina: Rosjanie zajmują Wuhłedar i przełamują front nad rzeką Oskoł

Rosyjskie sukcesy na kilku odcinkach frontu sprawiają, że utrzymanie resztek obwodu donieckiego, które pozostają jeszcze w rękach obrońców, staje się ekstremalnie trudne. W uporczywych walkach wykrwawiają się doświadczone ukraińskie jednostki – jak 72. Brygada, która przez ponad dwa lata broniła miasta Wuhłedar.
Czyta się kilka minut
Wuhłedar po ponad dwóch latach walk, sierpień 2024 r. // Fot. Gaelle Girbes / Getty Images
Wuhłedar po ponad dwóch latach walk, sierpień 2024 r. // Fot. Gaelle Girbes / Getty Images

Ponad dwa lata, z paromiesięczną przerwą na szpital: tyle czasu Witalik spędził w Wuhłedarze. Niewysoki i krzepki, w wieku już średnim, należał do tych ludzi z ukraińskiej 72. Brygady, którzy dosłownie i w przenośni „zaryli się” w tym górniczym mieście w obwodzie donieckim, które przed inwazją liczyło 15 tys. mieszkańców.

Pod Wuhłedar Rosjanie podeszli już w marcu 2022 r. – i tu zostali zatrzymani. Dogodny do obrony, bo położony na górującym nad okolicą płaskowyżu i składający się z betonowych bloków, mających solidne piwnice-schrony (w latach 60., gdy zakładano go „na surowym korzeniu”, budynki projektowano z myślą o wojnie jądrowej USA–Sowiety) – Wuhłedar został zamieniony w twierdzę.

Obrona Wuhłedaru: heroiczny wysiłek trwający dwa i pół roku

Własnoręcznie, łopatą i kilofem, Witalik wyrył sobie okop, którego bronił jako żołnierz piechoty; potem był operatorem drona. Warunki terenowe w połączeniu z dobrą koordynacją między piechotą, artylerią, dronami i saperami (ci zakładali pola minowe): to wszystko sprawiło, że zwłaszcza w ostatnich miesiącach 2022 r. i pierwszych roku 2023, gdy wróg nacierał tu najmocniej, okolice Wuhłedaru zamieniły się w cmentarzyska setek czołgów i bojowych wozów piechoty. Jedna z rosyjskich brygad, idących tu w pierwszej linii, przestała istnieć, tracąc 3 tys. ludzi.

Ale obrońcy też krwawili: były momenty – np. pod koniec 2022 r., kiedy atakowali tutaj również wagnerowcy – gdy stan osobowy 72. Brygady nie przekraczał siły jednego batalionu. Mimo to nigdy nie została wycofana: na dłuższy odpoczynek mógł liczyć tylko ten, kto został ranny. Tak jak Witalik: kilka dni po tym, jak spotkaliśmy się w styczniu 2023 r. (odebrał wtedy agregat z Polski, a także ciepłe rękawice i tzw. grzejki do ocieplania stóp), został ciężko ranny. Na kilka miesięcy trafił do szpitala, a potem na rehabilitację. Podleczony, wrócił do swojej „kompanii braci”.

Czy ukraińskie dowództwo popełniło podobny błąd, jak wcześniej w Awdijiwce? 

Dopiero teraz, nocą z 30 września na 1 października, ostatni obrońcy opuścili miasto twierdzę. Musieli się wycofać, bo w ostatnich tygodniach Rosjanie dokonali wyłomów na obu flankach, na zachód i północny wschód od miasta, i groziło, że wezmą Wuhłedar w pełne okrążenie.

Z operacyjnego punktu widzenia ono stało się zresztą faktem już tydzień wcześniej: 24 września wróg doszedł na odległość półtora kilometra do ostatniej drogi, jaką do miasta dostarczano zaopatrzenie – i praktycznie uniemożliwił jakiekolwiek dalsze dostawy. Odtąd dalsza obrona Wuhłedaru przestała być możliwa.

W ukraińskiej przestrzeni informacyjnej krążą teraz sprzeczne opinie o stratach poniesionych podczas tego odwrotu. Jedni twierdzą, że dowództwo popełniło tutaj podobne kardynalne błędy jak w lutym w Awdijiwce, nie pozwalając na wcześniejsze uporządkowane wycofanie się – i że w konsekwencji odwrót 72. Brygady polegał na tym, że jej żołnierze musieli przebijać się pod rosyjskim ogniem, a brygada przestała istnieć jako związek taktyczny. Inni twierdzą, że straty są „jak na taką sytuację normalne”. Z Witalikiem nie ma kontaktu.

Upadek Wuhłedaru otwiera Rosjanom drogę do podbicia resztek ukraińskiego Donbasu 

Koniec obrony Wuhłedaru może mieć poważne konsekwencje w wymiarze strategicznym. Rosjanie mają teraz otwartą drogę do ataku na północ, na Kurachowe. Mogą też uderzyć w kierunku zachodnim, aby – używając języka wojskowych – „zrolować” ukraińską obronę w całej południowej część Donbasu, tak żeby prędzej lub później dojść do administracyjnej granicy obwodu zaporoskiego. Podobno na obu tych kierunkach nie ma poważniejszych umocnień, na których mogłaby oprzeć się obrona.

Gdyby tak się rzeczywiście stało, wówczas z całego obwodu donieckiego w rękach obrońców zostałyby już tylko dwie miejskie aglomeracje: Pokrowsk-Myrnohrad i Kramatorsk-Słowiańsk-Drużkiwka. Obecnie Rosjanie stoją już trzy kilometry od Myrnohradu.

To właśnie na tym odcinku frontu wieczorem 30 września Rosjanie wzięli do niewoli dziesięciu Ukraińców, którzy złożyli broń i z podniesionymi rękoma opuścili swoją pozycję w leśnym zagajniku. Ukraiński dron zwiadowczy nagrał to, co stało się potem: Rosjanie otworzyli ogień do jeńców, zabijając dziewięciu. Dziesiąty, ranny, udał martwego i zdołał dotrzeć do własnych pozycji. Później podobną scenę ukraiński dron zarejestrował pod Wuhłedarem: tam Rosjanie dokonali egzekucji na pięciu jeńcach z 72. Brygady.

Przełamanie nad rzeką Oskoł: ukraiński front północno-zachodni został rozcięty na dwoje

To nie jedyna zła wiadomość z frontu w ostatnich dniach. Na pograniczu obwodów charkowskiego i ługańskiego Rosjanie doszli już prawie do rzeki Oskoł, rozcinając na dwie części ukraińskie zgrupowanie, które broni się na jej wschodnim brzegu. Teren ten został odzyskany przez Ukraińców podczas kontrofensywy we wrześniu 2022 r. (kluczowy punkt na mapie to miasto Kupiańsk). Odtąd front był tu stabilny: wróg nacierał, ale bez efektów. W końcu Rosjanom udało się jednak dokonać wyłomu, który przez minione ponad pół roku powoli, ale konsekwentnie pogłębiali.

Teraz kolejny etap ich ofensywy może polegać na tym, że również i tutaj będą „rolować” ukraińską obronę wzdłuż Oskołu: zarówno w kierunku północnym (wychodząc na Kupiańsk), jak południowym, w kierunku Lasów Kremińskich i miasta Łyman – i dalej z możliwością oskrzydlenia od północy Kramatorska.

W ten sposób historia ukraińskiego Donbasu dobiegłaby końca.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Upadek Wuhłedaru i wyłom nad Oskołem