Gdyby Oleg miał o coś prosić, prosiłby o maskę przeciwgazową. Nie, Oleg – porucznik w brygadzie, która broni się pod Kupiańskiem, na granicy obwodów charkowskiego i łuhańskiego – nie boi się ataku chemicznego. Chodzi o to, że odkąd są upały, na zerówce, pierwszej linii, nie sposób cokolwiek zjeść. Otwierasz rację, wiatr zawiewa i już zwracasz, co zjadłeś. To przez fetor od moskalskich trupów. Nikt ich nie zabiera, rozkładają się na przedpolu. Jest ich mnóstwo, bo wróg pcha się w coraz to nowych „mięsnych szturmach”: kolejne oddziały idą naprzód, oni je wybijają, po czym idą następne.
Tak zmasowanych ataków Oleg jeszcze nie widział, choć przeżył niemało: był na odcinku zaporoskim, w kontrofensywie, potem pod Awdijiwką. Tutaj są od miesiąca, a mają już spore straty – choć nieporównywalne do tych wroga. Niedawno wzięli jeńca: rotnyj (dowódca kompanii) zarzekał się, że nie chce z Ukraińcami walczyć, ale nie miał wyboru, bo za jego ludźmi szedł oddział zaporowy, który miał strzelać do tych, co spróbują uciekać z placu boju. Czy to prawda, czy też to jedynie wersja jeńca, który liczy na lepsze traktowanie – oddział zaporowy brzmi lepiej niż przyznanie, że do udziału w wojnie skusił kogoś horrendalnie wysoki jak na Rosję żołd – wróg się pcha, jakby nie liczył się ze stratami.
Drukarnia i market: Charków krwawi
Zresztą nie tylko pod Kupiańskiem: intensywne ataki trwają też w Donbasie (na kierunkach Pokrowsk i Kramatorsk–Słowiańsk, ostatnie duże miasta regionu) oraz pod Charkowem. Według strony ukraińskiej od początku inwazji rosyjskie straty osobowe właśnie przekroczyły pół miliona. To zapewne dane zawyżone, ale pokazują skalę.
Agresor nasila też ataki na cele cywilne na zapleczu frontu. Najbardziej w Charkowie, gdzie ofiary są codziennie. Największe 23 maja, gdy rakiety palą tam drukarnię książkową holdingu Factor-Druk, jedną z największych i najbardziej nowoczesnych w Europie (7 zabitych, 20 rannych). I dwa dni później, 25 maja, gdy dwie kierowane bomby lotnicze niszczą market budowlano-ogrodniczy Epicentr (28 zabitych i zaginionych, 43 rannych).
Czy ruszy nowa wielka ofensywa?
Rosja ma przewagę. Dlaczego więc Putin sygnalizuje gotowość do rozejmu? Bo jest to oferta zatruta. Warunkiem rozmów miałoby być uznanie, że to, co Rosja dotąd zdobyła, do niej należy. Ponadto Kreml może chcieć maskować faktyczne zamiary i namieszać po stronie zachodniej (może znajdą się tacy, którzy uznają, że skoro ma być rozejm, pomoc militarna nie jest aż tak pilna).
Tymczasem ktoś, kto w rejonie Charkowa odpowiada za zwiad, twierdzi, iż obecne ataki to wstęp do tego, co wkrótce się zacznie: że Rosja koncentruje nowe duże siły po swej stronie granicy od północy, a gdy koncentrację zakończy, ruszy naprawdę wielka ofensywa: na Charków i sąsiednie Sumy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















