Dla prezydenta elekta to świetny prezent przed Świętem Dziękczynienia, przypadającym na czwartek 28 listopada, które dla wielu Amerykanów może być dziś pełne napięć. Już kilka dni wcześniej w sieci krążyły filmiki internautów zarzekających się, że nie usiądą do stołu z tymi bliskimi, którzy zagłosowali na Trumpa. To ten sam trend, co osiem lat temu, gdy Republikanin wygrał z Hillary Clinton.
Tym razem Trump, jedząc z bliskimi świątecznego indyka, może być podwójnie wdzięczny. Nie tylko pokonał rywalkę Kamalę Harris, ale także amerykański wymiar sprawiedliwości: w ostatnich dniach, na wniosek prokuratury, umorzono jego dwie federalne sprawy karne.
Co prokuratura federalna zarzucała Donaldowi Trumpowi?
Jedna dotyczy zarzutów w sprawie próby „odkręcenia” wyniku wyborów prezydenckich w 2020 r., a druga przechowywania tajnych dokumentów państwowych już po zakończeniu pierwszej kadencji.
We wniosku o umorzenie prokuratura tłumaczyła, że robi to nie dlatego, że ma słaby materiał dowodowy, ale dlatego, że Departament Sprawiedliwości zakazuje ścigania urzędujących prezydentów – tymczasem Trump już 20 stycznia 2025 r. zostanie zaprzysiężony. Decyzja ta kończy postępowanie przynajmniej do końca jego drugiej kadencji. Po jej upływie śledczy zostawili sobie furtkę do ponownego postawienia zarzutów.
Trump może więc świętować, że znów w swoim życiu skorzystał na sądowej grze na zwłokę. Jego prawnicy skutecznie opóźnili start procesu dotyczącego ingerencji w wybory, wysuwając tezę, iż jego działania na końcówce rządów chronione są prezydenckim immunitetem – atak na Kapitol miał miejsce 6 stycznia 2021 r., gdy Trump był jeszcze prezydentem – i że prokuratura nie miała prawa postawić mu zarzutów karnych.
Sprawa ostatecznie trafiła do Sądu Najwyższego USA, który w dużym skrócie uznał, że Trumpa częściowo chroni immunitet i należy ustalić, czy któryś z zarzucanych mu czynów można uznać za te nieobjęte ową ochroną. Zanim jednak sąd niższej instancji zaczął na dobre działać w tym kierunku, Trump wygrał wyścig o Biały Dom.
„Przetrwałem wbrew przeciwnościom losu” – komentuje dziś Trump
Jego zwycięstwo w tych dwóch sprawach najpewniej oznacza także odłożenie na półkę innej sprawy karnej – tej toczącej się w stanie Georgia. Tutaj także Trump został oskarżony o próbę odkręcenia wyniku wyborów sprzed czterech lat.
Wreszcie, prezydent elekt prawdopodobnie nie usłyszy szybko wymiaru kary w sprawie nowojorskiej. Choć już w maju został skazany za fałszowanie dokumentów biznesowych, by ukryć płatność za milczenie dla aktorki porno, to jego prawnicy robili wszystko, by przesunąć całą procedurę już na czas po wyborach. Obecne działania nowojorskiego sądu sygnalizują, że ten nie wyklucza chęci zamrożenia sprawy do końca kadencji Trumpa – człowieka, któremu w przypadku przegranej z Kamalą Harris groziło więzienie.
„Przetrwałem wbrew przeciwnościom losu i zwyciężyłem. Uczyńmy Amerykę Znów Wielką” – ogłosił prezydent elekt na platformie Truth Social, gdy usłyszał, że ma już z głowy dwie wspomniane federalne sprawy karne.
Prawnicy Trumpa powołują się na dobro kraju i zakopanie podziałów
Na jego „liście” piętrzy się jeszcze co prawda kilka spraw cywilnych, ale tu też Trump próbuje wykorzystać fakt, że powróci do władzy.
Jak donosi Fox News, jego prawnicy właśnie zaapelowali do prokuratorki generalnej stanu Nowy Jork, by wyrzuciła do kosza sprawę, w której za lata przekrętów finansowych w Trump Organization zasądzono politykowi niemal pół miliarda dolarów kary. Tym razem prawnicy powołują się na „dobro kraju” i potrzebę „uzdrowienia” politycznych podziałów po zwycięstwie Trumpa. W końcu jego zwolennicy uważają, że to kolejne polowanie na czarownice.
Czy Joe Biden ułaskawi swojego syna?
W czasie, gdy Donald Trump testuje granice amerykańskiej demokracji, u Joego Bidena rozgrywa się rodzinny dramat.
Jego syn Hunter w połowie grudnia ma usłyszeć wymiar kary w dwóch sprawach – za niepłacenie podatków i nielegalne posiadanie broni. Choć grozi mu za to więzienie, Joe Biden zarzekał się, że nie skorzysta z prezydenckiego przywileju i nie ułaskawi swojego syna ani nie złagodzi mu wymiaru kary. Wbrew tym jego zapowiedziom, w amerykańskiej prasie pojawiają się opinie, że jako przykładny ojciec powinien pomóc synowi.
Donald Trump raczej nie miałby tutaj skrupułów.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















