Decyzja rządu Stanów Zjednoczonych o wstrzymaniu rozlokowania ok. 4 tys. żołnierzy amerykańskich w Polsce to splot złych sygnałów dla nas, dla krajów wschodniej flanki NATO oraz dla długofalowego sojuszu Europy z Ameryką. Żołnierze amerykańscy mieli się w Polsce znaleźć w ramach obecności rotacyjnej, co oznacza wzmocnienie bezpieczeństwa wschodniej flanki przy zachowaniu pozorów, że na terenie krajów przyjętych do Paktu po 1999 r. nie są rozlokowane znaczące stałe bazy wojsk zachodnich.
Zaskoczenie po obu stronach Atlantyku
To kilka bardzo złych wiadomości naraz. Po pierwsze, pożądana ze wszech miar amerykańska obecność wojskowa w Polsce jest niestety słabo ugruntowana i zależy od nastrojów przywódców amerykańskich oraz od temperatury relacji transatlantyckich.
Po drugie, fatalny jest styl, w jakim to zakomunikowano polskiej stronie (a właściwie nie zakomunikowano). Wygląda na to, że w Warszawie panowało wielkie zaskoczenie i niewiedza. Co więcej, wiele kluczowych instytucji w samych Stanach nie było świadomych, jakie decyzje podjęto w stosunku do Polski i wschodniej flanki.
Po trzecie, polskie nadzieje, że brak tych 4 tys. żołnierzy uzupełni szybko podobna liczba żołnierzy US Army, wycofywanych prawdopodobnie z Niemiec, mogą być słabo ugruntowane, ponieważ jak na razie nie istnieją żadne konkretne warunki, na jakich miałoby to się stać.
I wreszcie po czwarte: każde uszczuplenie amerykańskiej obecności w Europie, a szczególnie na styku NATO / Rosja-Białoruś, to korzyść dla Moskwy i ukłon w stronę Putina.
Spokój nie zastąpi europejskiej obrony
W takich sytuacjach pożądany jest dyplomatyczny spokój. Należy wszelkimi możliwymi kanałami próbować skłaniać USA do odwrócenia decyzji i podtrzymania takiego stanu liczebności wojsk amerykańskich w naszej części Europy, która gwarantuje odstraszanie Rosji, a zarazem stanowi kategoryczną wskazówkę dla Moskwy, że wola obrony terytorium wschodniej flanki przez Amerykę jest niewzruszona.
Jesteśmy świadkami zmiany skali zaangażowania USA w Europie. Nawet jeśli Polska, wskazywana jako wzorowy sojusznik, doczeka się ostatecznie przyjazdu kolejnych oddziałów amerykańskich, to i tak musimy brać pod uwagę, że Ameryka ogranicza obecność i zaangażowanie w NATO. To będzie proces niekorzystny i tym pilniejsza staje się potrzeba podnoszenia zdolności obronnych Polski oraz intensywna koordynacja wojskowa w gronie państw europejskich – ze wszystkich zainteresowanych stron kontynentu.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.


















