Prezydent USA ułaskawił Huntera Bidena, 54-letniego prawnika i biznesmena, który w połowie grudnia miał być skazany za przestępstwa dotyczące zakupu broni palnej i niepłacenia podatków federalnych. W niedzielnym oświadczeniu Joe Biden tłumaczył, że korzysta z prezydenckiego przywileju, bo jego zdaniem postawione Hunterowi zarzuty są motywowane politycznie. „Każdy, kto przeanalizuje fakty w jego sprawie, dojdzie do wniosku, że Hunter znalazł się na celowniku, bo jest moim synem” – przekonywał prezydent, który lubił powtarzać, że nie należy ingerować w działania wymiaru sprawiedliwości.
Co zrobił Hunter Biden: broń, narkotyki i unikanie fiskusa
W końcówce rządów zmienił jednak zdanie, chroniąc Huntera przed potencjalną karą więzienia. Jego syn znalazł się pod lupą śledczych, bo sześć lat temu kupując broń po wyjściu z odwyku, skłamał w formularzu, że nie bierze narkotyków. W drugiej sprawie, we wrześniu br. przyznał się do celowego niezapłacenia podatku w astronomicznej kwocie 1,4 mln dolarów. Hunter unikał fiskusa w czasie, gdy wydawał krocie na narkotyki, prostytutki, luksusowe hotele i samochody. Wydatki te miał raportować jako „koszty biznesowe”.
Joe Biden sugeruje dziś, że w okolicznościach, w jakich znalazł się jego syn, inni nie zostaliby tak „niesprawiedliwie” potraktowani i nie dostaliby zarzutów karnych (Biden przypomina też, że Hunter zapłacił zaległy podatek wraz z odsetkami).
Koniec końców, prezydent USA ułaskawił syna „na zapas”. Nie tylko w sprawie dwóch postępowań karnych, ale także innych potencjalnych przestępstw federalnych popełnionych między styczniem 2014 a 1 grudnia tego roku. Obejmuje to m.in. okres, w którym jeszcze za czasów wiceprezydentury Joego Bidena Hunter zasiadał w zarządzie ukraińskiej spółki gazowej Burisma Holdings. Właśnie ten wątek od dawna interesuje Republikanów zarzucających Hunterowi, że skorzystał na wysokiej pozycji ojca, a ten z kolei rzekomo czerpał bezpośrednie zyski z zagranicznych transakcji biznesowych syna.
Ułaskawienia w USA i upolitycznienie Depertamentu Sprawiedliwości
Ułaskawienie Huntera w tak szerokim zakresie można odczytywać jako zabezpieczenie na wypadek, gdyby Departament Sprawiedliwości chciał wszcząć kolejne śledztwo. Tym bardziej że Donald Trump kluczowe stanowiska w administracji chce obsadzić lojalistami.
Prezydent elekt obwieścił już zresztą, że ułaskawienie Huntera jest „nadużyciem wymiaru sprawiedliwości”. Tak mówią też inni Republikanie przekonujący teraz, że to Joe Biden ponosi winę za upolitycznienie Departamentu Sprawiedliwości. Z kolei niektórzy Demokraci alarmują, że decyzja Bidena podkopie wiarę w amerykański rząd i rodzi niebezpieczny precedens przed powrotem Trumpa do władzy. Ten już sugeruje, że rozważa ułaskawienie uczestników szturmu na Kapitol z 6 stycznia 2021 roku.
Sprawa Huntera kończy kolejny burzliwy tydzień w Ameryce. Zanim Joe Biden pomógł synowi, na wniosek prokuratury umorzono dwie federalne sprawy karne Donalda Trumpa, w myśl zasady, że nie można ścigać urzędujących prezydentów. Po drodze były jeszcze groźby podłożenia bomby w domach należących do nominatów Trumpa oraz kilku kongresmenów Partii Demokratycznej. Wreszcie, w sobotę gruchnęła wiadomość, że szefem FBI miałby zostać Kash Patel. To zwolennik teorii spiskowych i człowiek, który w swojej książce pt. „Government Gangsters” wzywał do radykalnych przetasowań oraz zwolnień w tej agencji rządowej. To dużo jak na ubiegły tydzień, w którym Amerykanie mieli w spokoju celebrować Święto Dziękczynienia. Końcówka roku zapewne nie będzie mniej burzliwa.
MARTA ZDZIEBORSKA jest dziennikarką „Press”
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















