Reklama

Totemy

Totemy

20.11.2018
Czyta się kilka minut
Petersburg. Mieszkanie Fiodora Dostojewskiego. Kilka pokoi, najważniejsza pracownia. Na biurku stwórcy zegar.
O

Oczywiście już nie chodzi, przecież nie jesteśmy na dworcu. Zegar wskazuje czas. Jaki czas? Czas głębszy, prawdziwy, istotę zdarzeń, nie zasłonę złudzeń pełną bezrefleksyjnego kieratu tyknięć wte i wewte, wte i wewte, wte i wewte. Zegar strategicznie uplasowany w bezsprzecznym epicentrum wszechświata, na biurku Fiodora Dostojewskiego wskazuje datę śmierci Demiurga.

Turyn. Muzeum Cesarego Lombrosa. W drzwiach wita nas gospodarz, czyli szkielet naukowca. Osobiście. Personal touch, można by rzec, niestety, choć oczywiście nie wolno dotykać eksponatów, nawet zdjęć nie wolno wykonywać na wieczną pamiątkę. Cesare Lombroso ofiarował się pośmiertnie ludzkości, taksuje nas oczodołami, uśmiecha się a to uprzejmie, a to z lekka szyderczo – w zależności od nastroju. Genialnie i obłąkańczo to wymyślił, kuty na cztery łapy spryciarz, przecież szkieletowi nikt nie powie, że z...

1770

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

bo dwa miesiące po ukończeniu ostatniej części Pięcioksięgu. Se non è vero, è ben trovato, jak być może mawiał Cesare Lombroso. Zaledwie jedno, choć ostatnie - ostateczne - z dwudziestu petersburskich mieszkań Dostojewskiego, w którym przemieszkał mniej niż trzy lata. Z tym zegarem, też nie całkiem tak. Stoi nie na biurku, co byłoby niepraktyczne ze względu na spore rozmiary, ale na stoliku przy oknie. Od biurka chyba nawet nie widać tarczy. Może felietonista trafił na jakieś sprzątanie albo przemeblowanie, bo przecież ten gabinet odtworzono na podstawie fotografii grubo po śmierci Demiurga i sporo musi tam być sprzętów ściągniętych skądinąd. O samym zegarze dowiadujemy się - zapewne nie bez przyczyny - że należał do młodszego brata, Andrieja, a więc może go (zegara) nawet tam nie było w środę 28 stycznia (wg starego stylu) 1881 roku o 20:38, jak zanotowała żona pisarza. Felietonista zapamiętał 20:37. Dokładnie godzinę przed 21:37 (przypadek? Nie sądzę ;). W tej sytuacji jest już zupełnie wszystko jedno, czy zegar stoi w centrum, czy w bardziej wyrafinowanym epicentrum wszechświata. Ale felieton ładny.

Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]