Czasem trzeba przyładować. Felieton Jana Klaty

Czasem trzeba przyładować. Nie ma innego wyjścia. Lepiej zrozumieć to teraz, bo zaraz będzie za późno.
Czyta się kilka minut
Bayraktar w Kijowie, sierpień 2021 r. Fot. AA/ABACA/Abaca/East News /
Bayraktar w Kijowie, sierpień 2021 r. Fot. AA/ABACA/Abaca/East News /

O, wielkomiejskie elitarne ennui lewicowej „myśli” tematyzującej brr, brudną wojnę, fuj, fuj! Na szczęście nasza chata z kraja, w chacie ciepło i bezpiecznie, można niespiesznie oddawać się zadumie nad wyższością bandaża nad bayraktarem. Umysłowi flâneurzy po przełęczach bezsensu beztrosko szerują bezkres swego dyzgustu nad czymś tak nieładnym jak odważne stanięcie po stronie dobra, jak podjęcie działania umożliwiającego zwycięstwo. Piękne, wojenne lato bezinteresownie bezkarnego piętnowania, cieszymy się tobą, trwaj wiecznie!

Są tacy – to nie żart – którzy mają Sławomirowi Sierakowskiemu za złe, że zdradził lewicowe ideały, rozkręcając zbiórkę na drona bayraktar dla Ukrainy. Że Sierakowski się zaangażował, przeszedł na złą stronę mocy, stając się handlarzem bronią, nawet nie tyle handlarzem, co handlarzy marionetką, ba, pacynką! Sypią się wrażliwe pytania: „A może na bandaże? Dlaczego nie zbierasz na bandaże?”, „Przecież z bayraktara można przez pomyłkę trafić – dajmy na to – przedszkole albo żłobek… A z bandaża nie!”. Niech na całym świecie wojna, byle nasza myśl lewicowa spokojna, odpowiednio esotropijnie utopijna. Charakterystycznym rysem owego paraintelektualnego zeza wielkomiejskiego jest skierowanie umysłowego wysiłku na zabronienie czegoś, a nie na samodzielne twórcze działanie.

A zatem: „Nie zbieraj, Sławek, na bayraktara, bo zabija. Nie wolno na to zbierać”. Zamiast: „Skoro Sławek zbiera na bayraktara, który zabija, to ja spróbuję zbierać na bandaże albo plastry, które nie zabijają”. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że cała anty-bayraktarowa imba jest wielce symptomatyczna – obnaża schematy myślenia części zideologizowanych Polaków (i Polek, oczywiście), komfortowo postrzegających się jako watchdogowie i watchdoginie wszechaktywności ludzkiej. Łatwo znaleźć się na cenzurowanym, bo cenzurowanie jest łatwiejsze niż podjęcie wysiłku na rzecz zrobienia czegoś konstruktywnego. Tak, od razu walę z grubej rury: zrzutka na bayraktara jest teraz robieniem czegoś konstruktywnego, megakonstruktywnego. Bo czasem trzeba przyładować. Nie ma innego wyjścia. Lepiej zrozumieć to teraz, bo zaraz będzie za późno. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2022