Światła i ogień

Czyta się kilka minut
W dni protestów pod sądami, Kraków, 20 lipca 2017 r. / JACEK TARAN DLA „TP"
W dni protestów pod sądami, Kraków, 20 lipca 2017 r. / JACEK TARAN DLA „TP"

MASOWE DEMONSTRACJE przestały być w Polsce czymś nadzwyczajnym i stały się trwałym elementem życia publicznego. Trwałość nie oznaczała jednak stabilności, co ten rok potwierdził aż nadto wyraźnie. Poczucie sukcesu po lipcowym wecie prezydenta, którego domagano się w czasie wielkich świetlnych manifestacji w obronie sądów, z końcem roku zamieniło się w gorzką klęskę, rodzącą desperację i obywatelską depresję. Ku nieskrywanej satysfakcji polityków PiS-u liczebność protestów znacznie spadła w grudniu, a przeciwnicy i krytycy poczynań obecnej władzy zastanawiają się, czy dalsze manifestacje mają sens, skoro nie przynoszą praktycznych skutków, a wyczerpują i tak niewielką energię społeczną.

NA TE WĄTPLIWOŚCI najłatwiej odpowiedzą przedstawiciele ugrupowania rządzącego obecnie Polską. Powtarzają oni, że budowany przez nich system to najprawdziwsza demokracja. To niewątpliwie prawda, jeśli przyjąć klasyczną definicję z „Polityki” Arystotelesa, zgodnie z którą demokracja to patologia polegająca na ucisku mniejszości przez większość. PiS oczywiście nie pozbawia mniejszości prawa głosu, prawa do protestów itd., ale podstawowym problemem tej władzy jest to, że nie chce i nie potrafi przyznać mniejszości prawa do racji i nie jest w stanie powstrzymać się przed poniżającym odmawianiem przeciwnikom sensownego i wartościowego uprawnienia dla ich krytyki i protestów. Oczywiście ludzi PiS-u też nikt nie oszczędzał, ale właśnie dlatego, że sami kiedyś byli „garstką oszołomów”, w odpowiedzi na wątpliwości obecnej opozycji mogą jak nikt inny zaświadczyć, że uparta cierpliwość nieustannie poniżanych z biegiem czasu okazuje się ogromną siłą.

ROK 2017 byłby po prostu kolejnym rokiem masowych demonstracji, gdyby nie 19 października i samospalenie Piotra Szczęsnego. Niezależnie od tego, jak bardzo i jak łatwo (bo przecież to w sumie bardzo łatwe) politycy rządzącej partii będą się wypierać odpowiedzialności za tę śmierć, pozostaje ona ofiarą ich demokracji, tak jak ofiarą eskalacji politycznych emocji w czasch PO pozostaje Marek Rosiak, zastrzelony dokładnie siedem lat wcześniej, też 19 października.

A GDYBY TAK TEN WŁAŚNIE DZIEŃ zacząć obchodzić jako pozapartyjny dzień obrony obywateli przed taką demokracją? ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2018