Jaka legenda kryje się za obrazem kobiety na smoku w krośnieńskiej farze?

W średniowieczu powstawały cieszące się popularnością moralizatorskie opowiastki. Niezwykłe przedstawienie jednej z takich historyjek znajdziemy w kościele w Krośnie.
Czyta się kilka minut
„Nierządnica Babilońska” z kościoła farnego w Krośnie // Fot. Ariusz Nawrocki / archiwum ks. Pawła Batorego
„Nierządnica Babilońska” z kościoła farnego w Krośnie // Fot. Ariusz Nawrocki / archiwum ks. Pawła Batorego

Wrzesień to miesiąc w tradycji europejskiej ilustrowany przedstawieniem winobrania – to właśnie wówczas w większości winiarskich regionów mają miejsce wydarzenia i zabawy związane z celebrowaniem zbiorów. W Polsce jednym z kluczowych obecnie winiarskich regionów są okolice Jasła i Krosna – tamtejsze tereny od wieków związane były z winem. Nawet w czasach nowożytnych, gdy klimat nie sprzyjał uprawie winorośli, to właśnie tam kwitł biznes związany ze szlachetnym trunkiem – Karpacki Szlak Wina przebiegał przez Krosno, które w XVII w. było jednym z najważniejszych ośrodków handlu winem węgierskim.

Stało się to m.in. dzięki dynamicznej działalności pewnego kupca pochodzenia szkockiego – zbił on majątek na winie, ale znamy go głównie jako dobroczyńcę krośnieńskiej fary. Choć jest także patronem corocznego festiwalu win węgierskich, który odbywa się w Krośnie pod koniec sierpnia.

Szkocki biznesmen w Krośnie

Robert Gilbert Porteous de Lanxeth przybył do Krosna jako młody emigrant i stopniowo rozwinął szeroką działalność handlową , która sięgnęła poza tereny Korony i Litwy: na Węgry, do Rzeszy Niemieckiej, na Śląsk czy Prusy, a nawet do Szkocji. Został najważniejszym dostawcą win węgierskich dla dworu królewskiego. Ożenił się z Anną, wdową po krośnieńskim rymarzu; zaczął się podpisywać Robert Wojciech Portius, dodawszy sobie imię jednego z patronów Korony. Zgromadził gigantyczny majątek – i mnóstwo pieniędzy przeznaczył na pobożne fundacje dla kościoła Świętej Trójcy w Krośnie.

Zrealizowana do 1646 r. gruntowna przebudowa krośnieńskiej fary i jej nowe wyposażenie w dużej mierze finansowane były przez Portiusa. Patrycjusz przebudował także jedną z kaplic na swe rodowe mauzoleum. Zadbał o to, by w fundacjach zaznaczać swoją osobę za pomocą obrazu lub inskrypcji – niewątpliwie wkład finansowy w kościół krośnieński był dla niego nie tylko pobożną fundacją, ale także formą budowania własnego wizerunku. Nie możemy lekceważyć duchowych pobudek fundatora. Zapisy źródłowe sugerują nam, że miał on za co pokutować – był człowiekiem porywczym, wdawał się w awantury, a raz nawet w gniewie uderzył pewnego chłopca ze skutkiem śmiertelnym.

W wystroju kościoła kilkakrotnie przewijają się motywy wanitatywne, wpisujące się zresztą w kontrreformacyjną narrację. Dzieła mówiące o marności dóbr doczesnych i nieuchronności śmierci były bardzo popularne w XVII stuleciu i wybór takiej tematyki nie musiał być powiązany ze szczególnymi upodobaniami fundatora. Jednocześnie wiemy, że cała trójka dzieci Portiusa, których doczekał się z żoną Anną, zmarła nagle wiosną 1640 r., zatem osobista tragedia nie ominęła nawet człowieka tak bogatego i zasłużonego dla parafii.

I akurat po 1640 r. powstały niezwykle interesujące obrazy moralizatorskie odwołujące się do tematów śmierci i grzechu, zdobiące nawę kościoła w Krośnie. Jest wśród nich alegoryczny „Dzwon śmierci”, wzorowany na antwerpskiej grafice Hieronymousa Wieriksa, a także enigmatyczna kobieta na smoku, najczęściej interpretowana jako „Nierządnica Babilońska”. Nie wiadomo, kto jest autorem tych płócien – choć część z krośnieńskich obrazów powstała w warsztacie słynnego Tomasza Dolabelli, te akurat dzieła do tej grupy nie należą.

Hieronymus Wierix, Maryja wstawia się za proszącym,rycina na podstawie obrazu Hendrika van Balena (I), przed 1619 r., Rijksmuseum, Amsterdam // Fot. materiały prasowe

Grzechy zatajone

Smok to jedna z najważniejszych bestii w kulturze – nie tylko europejskiej. Fenomen tego fantastycznego stwora polega między innymi na tym, że odnajdziemy go w legendach i wierzeniach w zasadzie na całym świecie. W Biblii smok uosabiał zło, podobnie jak wąż. Antyczni pisarze zresztą, a za nimi średniowieczni, określali smoka jako największego węża. Smoka wspominają psalmy – na przykład: „Ty ujarzmiłeś morze swą potęgą, skruszyłeś głowy smoków na morzu” (Ps 74, 13), albo: „Będziesz stąpał po wężach i żmijach, a lwa i smoka będziesz mógł podeptać” (Ps 91, 13). W dawnych przekładach Księgi Daniela przeczytamy opowieść o zniszczeniu smoka czczonego przez Babilończyków, choć w Biblii Tysiąclecia jest to wąż (Dn 14, 23-27).

Przede wszystkim jednak smok pojawia się w Apokalipsie: „I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia, mający siedem głów i dziesięć rogów – a na głowach jego siedem diademów. I ogon jego zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię. I stanął Smok przed mającą rodzić Niewiastą, ażeby skoro porodzi, pożreć jej dziecię” (Ap 12, 3-4). To właśnie ten smok jest uosobieniem szatana, podczas gdy Niewiasta powiązana została z postacią Matki Bożej. W sztuce późnogotyckiej zaczęły pojawiać się przedstawienia Madonny stojącej na smoku jako Maryi Niepokalanie Poczętej, pokonującej szatana. Czym innym jednak jest deptanie smoka, a czym innym jechanie na nim – kobieta dosiadająca bestii to już nie Matka Boża, ale jej przeciwieństwo: uosobienie grzechu i zepsucia, czyli Nierządnica Babilońska.

Oto kolejny fragment wizji z Apokalipsy (Ap 17): „I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej, pełnej imion bluźnierczych, mającej siedem głów i dziesięć rogów. A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat, cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły, miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu. A na jej czole wypisane imię – tajemnica: »Wielki Babilon. Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi«”.

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że krośnieński obraz przedstawia właśnie Nierządnicę Babilońską, choć powinna ona trzymać kielich, nie powinna za to mieć węży na piersiach i na głowie, a także strzał skierowanych ku uszom. Ponadto na pierwszym planie płótna w Krośnie widzimy spowiadającą się kobietę, po której pełzają żaby, zaś w tle dwóch dominikanów. 

Już od XIX w. w literaturze krąży określenie tematu tego obrazu jako „Niewiasta potępiona za grzechy zatajone”. Współczesne publikacje jednak mówią, że nie wiadomo, skąd taki tytuł się wziął – dziś badacze raczej trzymają się interpretacji ukazanego tematu właśnie jako Nierządnicy Babilońskiej. Mnie jednak te zatajone grzechy nie dawały spokoju – i chyba udało mi się znaleźć ich źródło! To opowieść, której korzenie sięgają średniowiecza.

Średniowieczny rodowód

Jean Gobi Młodszy, dominikanin z południowej Francji, był autorem m.in. łacińskiego dzieła znanego jako „Scala Coeli” („Schody do Nieba”). Księga powstała w latach 1327-1330 w klasztorze Saint-Maximin w Prowansji, gdzie zresztą przeorem był wuj autora, Jean Gobi Starszy. Jest to zbiór egzemplów, czyli przykładów – opowieści moralizatorskich do wykorzystania np. w kazaniach. Niemal tysiąc takich historii zostało pogrupowanych w 122 kategorie, ułożone alfabetycznie. Taki układ redakcyjny wykształcił się w środowiskach franciszkańskich pod koniec XIII w. i został spopularyzowany przez dominikanów. W zbiorze Gobiego znajdziemy m.in. historię o niewieście potępionej za grzech zatajony i o wizji pary wędrownych duchownych.

„Scala Coeli” nie stała się jednak od razu hitem wśród kaznodziejów. Zresztą trzeba nadmienić, że rozmaitych antologii powstawało w średniowieczu sporo. I to właśnie z takich wielu różnych źródeł korzystał autor XV-wiecznego „Speculum exemplorum”, opublikowanego w Niderlandach (Deventer, wyd. Richard Paffraet, 2 maja 1481). Badacze wśród owych źródeł wymieniają m.in. pisma Grzegorza Wielkiego, Kasjodora, Piotra Damianiego, św. Hieronima, Jana Kasjana, Bedy Czcigodnego, Konrada z Eberbach, Wincentego z Beauvais, Tomasza z Cantimpré, a także Jeana Gobiego. Pierwotna wersja „Speculum exemplorum” zawierała niemal 1300 przykładów, podzielonych na dziesięć ksiąg o nie do końca konsekwentnym układzie treści.

W 1603 r. w oficynie Baltazara Bellerusa w Douai ukazało się zredagowane przez jezuitę Jeana Majora (zm. 1608) krytyczne wydanie, zatytułowane „Magnum speculum exemplorum”, omawiające poprzednie wydania, wzbogacone o indeksy oraz podające źródła dla poszczególnych przykładów, jeśli tylko Major był w stanie je zidentyfikować. Materiał został znów pogrupowany według zagadnień w układzie alfabetycznym. Exemplum XXII w kategorii Confessio („Spowiedź”) to interesująca nas opowieść o wędrownych duchownych i ich wizji ilustrującej potępienie kobiety, która zataiła grzechy w trakcie spowiedzi – powtarza ona historię ze „Scala Coeli”. W kolejnych latach co roku publikowano na nowo „Magnum speculum exemplorum” i to w kilku miastach, ukazywały się też wydania poszerzone. Dość szybko także ukazała się wersja polska – przekład jezuity Szymona Wysockiego, wydany po raz pierwszy w Krakowie w 1612 r. i kilkakrotnie wznawiany w XVII w. („Wielkie Zwierciadło Przykładow: Więcey niźli z ośmidziesiąt Autorow (...), także z rozmaitych Historiy, Traktatow i książek wyięte (...)”).

Exemplum XIX w dziale „Spowiedź” ma tytuł „Spowiedź niedostateczną czyniąc umyślnie niewiasta, zaraz umarła, na okrutnym smoku jeżdżąc, po śmierci była widziana” – oto zatem polska wersja historii znanej od schyłku średniowiecza. Dwóch kaznodziejów w swej wędrówce odwiedziło zamek, w którym mieszkała dama – zgrzeszyła ona cudzołóstwem ze swym krewnym i przez jedenaście lat nie miała odwagi wyspowiadać się z tego grzechu. Zobaczywszy wędrownych kapłanów uznała, że oto nadarza się okazja wyznania grzechu komuś, kto nie należy do lokalnej społeczności. Przystąpiła do spowiedzi, lecz ostatecznie swój najcięższy grzech zataiła. Towarzysz spowiednika widział, jak w trakcie spowiedzi z ust penitentki wypadały żaby i wychodziły z kościoła. Po rozgrzeszeniu jednak żaby wróciły i weszły jej do ust, w tym jedna wyjątkowo wielka i szpetna.

Kaznodzieje ruszyli w dalszą drogę, lecz gdy towarzysz spowiednika powiedział mu o swej wizji, zakonnik zorientował się, że kobieta zataiła coś w czasie spowiedzi. Wrócili, aby z nią porozmawiać, ale zastali ją martwą. Zaczęli modlić się za jej duszę, a trzeciego dnia ukazało się im widzenie: owa kobieta jechała na smoku, dwa węże ściskały jej szyję i ssały jej piersi. Dwie ropuchy siedziały jej na oczach, z ust wydobywał się ogień; ręce jej gryzły dwa psy, dwie ogniste strzały wbite były w jej uszy, a na głowie siedziały jaszczurki. Niewiasta wyjaśniła, że pokutuje za rozpustę, próżność i rozdawanie dóbr kochankom zamiast ubogim, a także za plugawe i frywolne treści przyjmowane przez wzrok i słuch. Dodała również, że niewiasty osobliwie gubią swoją duszę z powodu nieczystości, próżnych ubiorów i bielideł, wróżb i wstydu przed spowiedzią. Choć duchowni zapytali, czy mogą jakoś pomóc potępionej, smok po prostu uniósł ją do piekła.

Enigmatyczne dzieło

„Wielkie Zwierciadło Przykładów” Wysockiego było niezwykle popularne w Rzeczypospolitej. Co ciekawe, inne ilustracje tej akurat opowieści można znaleźć... w Rosji. Pierwszy ruski przekład (w wyborze) polskiego „Wielkiego Zwierciadła Przykładów” został zrealizowany na zlecenie cara Aleksego Michaiłowicza w latach 70. XVII w. – w efekcie ilustracje opowieści o wizji potępionej kobiety jadącej na smoku znajdziemy w sztuce prawosławnej. Jednym z najstarszych przykładów jest malowidło ścienne w cerkwi św. Jana Chrzciciela w Jarosławiu (warsztat kierowany przez Dmitrija Plechanowa i Fiodora Ignatiewa, 1703-1704), choć to nie jedyny przykład.

Żadne chyba przedstawienie nie zawiera wszystkich elementów opisanych w wizji, lecz w przypadku krośnieńskiego obrazu szczególnie w oczy rzuca się brak psów gryzących dłonie niewiasty; ponadto artysta ukazał cztery węże zamiast dwóch, a do każdego ucha kobiety skierował po trzy strzały. Zamiast jaszczurek na głowie widzimy wijące się węże, które sprawiają wrażenie kręconych włosów – motyw ten zapewne zainspirowany został przedstawieniami głowy Meduzy. I, co być może najważniejsze, artysta zdecydował się przedstawić smoka o siedmiu głowach, choć nie ma to zakorzenienia w źródłowym tekście i nie pojawia się na innych ilustracjach.

Możliwości są dwie: albo obraz krośnieński powstał na podstawie jakiejś lokalnej odmiany opowieści ze „Zwierciadła Przykładów”, która różniła się w szczegółach od oryginału, albo artysta (czy też raczej zleceniodawca) zdecydował się na specyficzne rozwiązania ikonograficzne ze względu na chęć zawarcia w dziele dodatkowego przekazu. Jak dowodzi w swej pracy doktorskiej ks. dr Paweł Batory (któremu dziękuję za udostępnienie jeszcze nieopublikowanej rozprawy), dekoracje świątyni w Krośnie można odczytać nie tylko w duchu moralizatorskim, ale i kontrreformacyjnym, być może ze szczególnym naciskiem na walkę z arianami.

Zarówno katolicy, jak i protestanci swoich przeciwników religijnych porównywali właśnie do biblijnej Nierządnicy Babilońskiej – a nie ma wątpliwości, że krośnieńska potępiona dama nie przypadkiem dosiada smoka siedmiogłowego. Oryginalna średniowieczna opowieść mówiła o połączonym grzechu cudzołóstwa i kazirodztwa, lecz być może XVII-wieczny obraz moralizatorski poszedł w nieco innym kierunku: walki z herezją. Tak czy inaczej, badania nad tym wyjątkowym płótnem z pewnością nie są zakończone.

Skomplikowane alegoryczne i teologiczne treści barokowych dzieł sakralnych to bardzo wymagające pole badań, ale jakże fascynujące, nawet dla mediewisty. Choć dziś przekaz wielu z tych dzieł może wydawać się nam wstrząsający, to zawsze dobrze jest poszukać odpowiedzi na pytanie, co i dlaczego ukazano w starych obrazach zdobiących zabytkowe świątynie.

A do Krosna warto się wybrać nie tylko na kieliszek lokalnego wina. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Tajemnica kobiety na smoku