Zamordowany 29 kwietnia w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim Tomasz Solecki, który poniósł śmierć od ciosów zadanych przez pacjenta, był cenionym specjalistą, chwalonym przez kolegów i tych, którymi się opiekował. Czy tragedia, do której doszło, stanie się punktem zwrotnym w debacie wykraczającej poza organizacyjne wyzwania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa pracownikom medycznym?
W styczniu nożownik-pacjent śmiertelnie ranił ratownika medycznego. Ratownikom obiecano kamizelki nożoodporne i takie zmiany w prawie, które sprawców agresji zaprowadzą za kratki. Co politycy mogą obiecać tym, którzy pracują w poradniach, gabinetach lekarskich czy na izbach przyjęć? Bramki z wykrywaczami metalu? Przeszukiwanie pacjentów?
Środowiska atakujące lekarzy
Pacjent, który zabił Tomasza Soleckiego, to funkcjonariusz Służby Więziennej, co już rodzi wiele pytań. W dodatku, jak donoszą media, z wykształcenia ratownik medyczny. Człowiek, który uwierzył – a w każdym razie mówił o tym publicznie – że lekarz w trakcie operacji „wstrzyknął mu wirusa”, „zaraził go białaczką”.
Nie brzmi to jak myślenie człowieka zrównoważonego. Co więcej, widać w tym wiele podobieństw do jednego z głównych nurtów hejtu wylewanego w ostatnich latach na lekarzy: mają oni pozostawać a to na usługach przemysłu farmaceutycznego, a to w spisku ze zwolennikami depopulacji, którzy rzekomo zabijają pacjentów na oddziałach szpitalnych (mówiono o tym w Sejmie RP) i rozprowadzają „śmiercionki”.
Długo by wymieniać, a przecież to, co na temat lekarzy mają do powiedzenia środowiska antynaukowe, antyszczepionkowcy, antypandemiści, to tylko jeden z wątków negatywnego przekazu dotyczącego zawodu lekarza. Zawodu zaufania publicznego, który – jak chyba żaden inny – stał się obiektem zmasowanego ataku.
Biorą w nim udział politycy wielu opcji, oskarżający lekarzy o chciwość i hołdowanie wyłącznie korporacyjnym interesom. Niektórzy idą dalej. Przykład „obywatelskiej interwencji” Grzegorza Brauna w szpitalu w Oleśnicy, gdy wtargnięciu do placówki i uwięzieniu lekarki biernie przyglądała się policja, może stanowić inspirację dla potencjalnych naśladowców. Stały, sączący się pod adresem jednej grupy zawodowej hejt może powodować u osób podatnych na różnego rodzaju zaburzenia wrażenie, że nie zrobią niczego złego, wymierzając „sprawiedliwość”.
Nie będzie bezpieczeństwa bez zatrzymania hejtu, który indukuje agresję. To musi wybrzmieć wyraźnie, gdy już wybrzmi cisza.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















