Po śmierci ratownika z Siedlec medycy domagają się lepszych środków bezpieczeństwa

Przedstawiciele trzech resortów – zdrowia, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych – spotkają się w środę 29 stycznia ze środowiskiem ratowników. Temat: bezpieczeństwo wykonywania zawodu oraz konieczne zmiany prawne.
Czyta się kilka minut
27 stycznia o godzinie 17.00 ratownicy medyczni w całej Polsce oddali hołd zamordowanemu koledze z Siedlec, na zdjęciu ratownik z Warszawy / Fot. Mateusz Grochocki/East News
27 stycznia o godzinie 17.00 ratownicy medyczni w całej Polsce oddali hołd zamordowanemu koledze z Siedlec, na zdjęciu ratownik z Warszawy / Fot. Mateusz Grochocki/East News

Atak na ratowników w Siedlcach

Tragiczna w skutkach interwencja miała miejsce w sobotę 25 stycznia w Siedlcach. Mężczyzna, który sam wezwał karetkę (w trakcie imprezy alkoholowej doznał obrażeń głowy), wpadł w szał i kuchennymi nożami zranił dwóch ratowników. Jeden, cięty w rękę, nie doznał poważniejszych szkód. Życia drugiego nie udało się uratować. Ratownik był doświadczonym medykiem, niedługo miał przejść na emeryturę.

W poniedziałek o 17.00 wyciem syren ratownicy w całej Polsce oddali hołd koledze. Ale, jak mówili, ta śmierć nie może pójść na marne.

Jak można zabezpieczyć ratowników przed agresją pacjentów

Spotkanie na szczeblu rządowym jest organizowane w trybie pilnym, ale ratownicy medyczni od lat zwracają uwagę na rosnącą liczbę ataków, z jakimi się mierzą zespoły karetek. W 2018 roku Ministerstwo Zdrowia rozpoczęło monitoring takich zdarzeń (trwał do końca 2020 roku). Rozważano wówczas wyposażenie ratowników w kamery nasobne, zakładając, że świadomość monitoringu będzie czynnikiem, który zmityguje przynajmniej część potencjalnych agresorów.

Od planów odstąpiono po negatywnej opinii UODO – kamery nagrywałyby i utrwalałyby cały przebieg interwencji ratowników, co naruszałoby prywatność pacjentów (również tych, którzy nie wykazują oznak agresji). W takie kamerki wyposażona jest policja i teraz ten postulat wraca, ratownicy chcą też m.in. zaostrzenia kar zasądzanych za agresję wobec ratowników medycznych i prowadzenia finansowanych ze środków publicznych kampanii edukacyjnych dotyczących pozycji ratowników medycznych.

Przez lata kolejne ekipy pochylały się z troską nad problemem bezpieczeństwa ratowników. Żeby je zwiększyć, zmieniono przepisy, gwarantując ratownikom (w trakcie wykonywania obowiązków) ochronę taką, jaką mają funkcjonariusze publiczni. Przynajmniej w teorii.

Niskie kary dla sprawców agresji

Nie ma wątpliwości, że nawet najlepsze rozwiązania prawne i organizacyjne nie zapobiegną atakom, za którymi stoją zaburzenia świadomości. Najsurowsze i najbardziej rygorystycznie egzekwowane kary nie powstrzymają zamroczonej, agresywnej osoby. Ale mogą sprawić, że ratownicy medyczni (i szerzej, pracownicy medyczni, bo agresja pacjentów i osób im towarzyszących nie dotyka tylko ratowników, choć ci, zwłaszcza podczas interwencji wyjazdowych, narażeni są na nią w sposób szczególny), będą się czuć bezpieczniej, wiedząc, że mają za sobą aparat państwa.

Dziś takiego przekonania mieć nie mogą, o czym świadczą przykłady kar za ataki fizyczne na ratowników, np. w postaci kilkudziesięciu godzin prac społecznych. To – być może – byłaby kara adekwatna w przypadku agresji słownej, ale w tych przypadkach sprawy często w ogóle nie trafiają do sądów, bo są umarzane ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu.

Stąd w ostatnich kilkudziesięciu godzinach tak wiele głosów na grupach pracowników medycznych o „bezkarności pacjentów”. Głosów pełnych zrozumiałego rozgoryczenia, choć warto pamiętać, że zgodnie z danymi GUS karetki realizują kilka milionów wyjazdów rocznie i w takiej masie godne potępienia przypadki agresji stanowią, na szczęście, margines. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”