Słowo wyzwalające

Pisał Miłosz w roku 1973 w wierszu „Lektury”: „Zapytałeś mnie, jaka korzyść z Ewangelii czytanej po grecku. / Odpowiem, że przystoi, abyśmy prowadzili / Palcem wzdłuż liter trwalszych niż kute w kamieniu...”.
Czyta się kilka minut

W roku następnym wiersz znalazł się w tomie „Gdzie wschodzi słońce i kędy zapada”. Minęły kolejne cztery lata i na łamach miesięcznika „Znak” ukazała się Ewangelia według Marka w przekładzie poety. Ta publikacja, wraz z Eklezjastą w „Tygodniku Powszechnym” i wyborem Psalmów w „Twórczości”, była dla nas sygnałem zmian w peerelowskiej „polityce kulturalnej”. Objęty dotąd zapisem cenzury autor pojawił się w oficjalnym obiegu, choć tylko jako tłumacz; dopiero Nagroda Nobla sprawiła, że wydawać zaczęto jego własne utwory.

W biografii Miłosza przekłady biblijne, nauka hebrajskiego i greki zajmują miejsce szczególne i łączą się zarówno z jego krytycznym stosunkiem do współczesnej kultury i niezgodą na kształt nowych spolszczeń Księgi, jak i z dramatycznymi wydarzeniami w życiu osobistym, chorobą żony i syna. Codzienne doświadczenie niezawinionego cierpienia najbliższych towarzyszyło pracy nad Eklezjastą i Hiobem. Ważną rolę odegrały też namowy przyjaciela, Józefa Sadzika – filo- zofa i duchownego, człowieka wielkiej wrażliwości i rozległej wiedzy. On właśnie jest autorem znakomitych esejów wprowadzających do książkowych wydań Księgi Psalmów i Księgi Hioba; umarł nagle, na serce, w drukarni, do której zawiózł skrypt tej ostatniej.

„Samo zwrócenie się do Biblii następujące ma przyczyny – tłumaczył Miłosz. – Skoro nikogo nie przekonam i nic nie zmienię, skoro świat podąża swoim obłąkanym torem, jak w możliwie najlepszy sposób wykorzystać tę umiejętność, jaką mam, sztukę mowy rytmicznej? W jakim języku mogę to robić najlepiej? Tylko w polskim. Co w polskim jest najbardziej potrzebne? Słowo wyzwalające, które samym swoim istnieniem chroni od przędzy frazesów, sloganów i dwu-mowy. W chwili, kiedy znikła łacina, słowo to zostało zagrożone przez inwazję jednego, powszechnego już, dziennikarskiego stylu, wkradającego się nawet do przekładów Pisma”.

Szukając inspiracji, sięgał Miłosz głęboko w przeszłość, aż po XV-wieczny „Psałterz puławski”. Odkrył też dla siebie przekłady rabina Izaaka Cylkowa (1841–1908) i uważał, że tylko on rywalizować może z Bibliami brzeską i gdańską. Polecając teraz wznowienie „Ksiąg biblijnych” Miłosza, przypominam przy okazji, że wydawnictwo Austeria dokonało w ostatnich latach reedycji Biblii Hebrajskiej Cylkowa. Przypominam – i też polecam!


„Czesław Miłosz: Księgi biblijne. Przekłady z języka greckiego i hebrajskiego. Księga Psalmów, Księga Hioba, Księgi Pięciu Megilot, Księga Mądrości, Ewangelia według Marka, Apokalipsa”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2014, ss. 700.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2014