W 2024 rok Donald Tusk wkraczał przytłoczony popularnością marszałka Szymona Hołowni, ale był to jeszcze czas, w którym rolę centrum walki politycznej z PiS pełnił parlament. Wczesną wiosną stało się już jasne, że lider koalicji rządzącej może być jeden – i będzie to premier.
Szefowi Polski 2050 (nawet jeśli jego projekt był lepiej przemyślany niż poprzednie, próbujące wepchnąć się w środek PO-PiS-u) przydarzył się najbardziej nieszczęśliwy pojedynek. Nie dość, że status premiera w naszym systemie ustawia piastującego to stanowisko w centrum polityki, to jeszcze Tusk jest nie tylko autentycznym liderem obozu antypisu, ale też mistrzem rozgrywek personalnych, od którego mógłby się uczyć sam Jarosław Kaczyński.
Kłopot w tym, że Tusk włożył zbyt dużo energii w coś, co nie popchnęło wozu z jego rządem do przodu. Zbyt często patrzył się na boki i do tyłu.
W efekcie kierowana przez niego maszyna nie nabrała prędkości, mimo że walkę o wyborców z dość słabymi koalicjantami można zrozumieć, podobnie jak zapatrzenie w przeszłość. Rozliczeń z PiS domagała się przecież najwierniejsza część elektoratu, ale dziś nawet ona jest zawiedziona tym, jak opornie ów proces idzie i jak słabo dają sobie radę komisje sejmowe oraz prokuratura. Wyborcy mniej przywiązani do KO, już nieco z boku, widzą głównie chaos prawny i karczemne awantury, i nie jest wcale powiedziane, że ich entuzjazm dla koalicji 15 X dotrwa do wyborów prezydenckich. A nawet jeśli, to po przejęciu pełni władzy Tusk z Trzaskowskim będą mieli mało czasu, by udowodnić, że ich obietnice wyborcze z października 2023 r. nie były pustymi hasłami, jak nierealne od początku 60 tysięcy złotych kwoty wolnej od podatku.
Niepokojące dla KO jest tempo erozji popularności gabinetu premiera, który ma dziś więcej przeciwników niż zwolenników. Duża w tym „zasługa” obstrukcji ze strony prezydenta Dudy, który w naszym systemie politycznym ma na wyposażeniu potężny hamulec w postaci weta do ustaw i nieustannie z niego korzysta. Tyle że o tym obecna władza wiedziała od dawna, a mając w rękach media publiczne mogła w tej walce osiągnąć większy sukces wizerunkowy. Niestety, planowanie nie jest mocną stroną Tuska, to nie jest właściciel „szaf pełnych ustaw”, ale raczej mistrz improwizacji, dostosowujący działania do nastrojów społecznych. Obserwowanie tego slalomu premiera będzie najciekawszym widowiskiem nadchodzącego roku.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















