Kac w koalicji. Trwa szukanie winnych porażki w wyścigu prezydenckim

Na wyborczą porażkę Rafała Trzaskowskiego obóz rządowy ma odpowiedzieć nową umową koalicyjną i rekonstrukcją gabinetu Donalda Tuska. Czy uda się w ten sposób uniknąć klęski w 2027 roku?
Czyta się kilka minut
Konferencja prasowa koalicjantów. Włodzimierz Czarzasty, Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz w Sejmie. Warszawa, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Konferencja prasowa koalicjantów. Włodzimierz Czarzasty, Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz w Sejmie. Warszawa, 5 czerwca 2025 r. // Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Po przegranych przez Trzaskowskiego wyborach prezydenckich politycy obozu rządowego są w fatalnych nastrojach i szukają każdego sposobu na pocieszenie. Jednym z nich jest przywoływanie porównań do sytuacji sprzed 20 lat. W 2005 r. też w drugiej turze wyborów prezydenckich Tusk przegrał z Lechem Kaczyńskim, co podobnie jak dziś było szokiem, bo pierwsza tura zakończyła się zwycięstwem lidera PO. Jednak dwa lata później to Platforma wygrała przyspieszone wybory parlamentarne. Teraz ten scenariusz ma szansę się powtórzyć – można usłyszeć w sejmowych kuluarach.

To jednak głos mniejszości. Dominuje żal i wzajemne pretensje, których nie powstrzymał ani zapowiedziany przez premiera wniosek o wotum zaufania dla jego gabinetu, ani kolejne spotkania liderów. W koalicji wrze.

Czy Tusk powinien ponieść konsekwencje

Najmocniej wybrzmiały wypowiedzi przedstawicieli koalicjantów: Marka Sawickiego i Michała Kamińskiego, oczekujących dymisji Donalda Tuska. Zwolennicy takiej koncepcji przekonują, że od dawna zwracali uwagę, iż kojarzony z progresywną agendą (i zdejmowaniem krzyży w urzędach stolicy) Trzaskowski nie ma szans na zwycięstwo z kandydatem PiS, ktokolwiek nim będzie. I że trzeba było wystawić kogoś o wizerunku bardziej konserwatywnym, na przykład Radosława Sikorskiego, który wtedy mógłby stać się wręcz kandydatem całej koalicji. Zdaniem niektórych ludowców odpowiedzialność za to, że tak się nie stało, ponosi niepopularny w społeczeństwie Tusk – powinien więc ponieść konsekwencje.

Nie tylko w PSL, ale w całej Trzeciej Drodze można usłyszeć liczne zarzuty pod adresem premiera. Politycy Polski 2050 mają pretensje, że prowadzi politykę niezrozumiałą, ogłaszając z zaskoczenia swe pomysły na konferencjach, bez konsultacji wewnątrzkoalicyjnych. Robi przy tym wrażenie człowieka przekonanego o swym geniuszu, tymczasem, jak twierdzą w Polsce 2050, to w dużej mierze dzięki Szymonowi Hołowni udało się osiągnąć w wyborach w 2023 r. wynik, który umożliwił Tuskowi stworzenie koalicji i rządzenie.

– Kaczyński i Tusk solidarnie niszczą swoje przystawki, tylko że pierwszy je konsumuje, a drugi je gubi po drodze – kpi polityk Polski 2050, komentując grubo ponad milion głosów utraconych przez koalicję od jesieni 2023 r. Część wyborców została w domach z powodu rozczarowania niezrealizowaniem wielu obietnic, inni przenieśli swe poparcie na rzecz Sławomira Mentzena.

Wyjątkowo ostry jest zwłaszcza komentarz Joanny Muchy w mediach społecznościowych, która nazwała wybory prezydenckie „kroniką zapowiadanej porażki”, ironizując, że skoro z tak obciążonym wizerunkowo kandydatem jak Karol Nawrocki nie udało się wygrać Rafałowi Trzaskowskiemu, to właściwie nie udałoby mu się wygrać z nikim. Krytykowała hermetyczność sztabu kandydata KO i jego przekonanie o własnej nieomylności.

Innym przejawem wewnątrzkoalicyjnych rozliczeń było tradycyjne już iskrzenie między politykami KO a minister funduszy Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz z Polski 2050. Gdy ta ostatnia na portalu X zaczęła formułować postulaty pod adresem rządu, ostro skomentowała to Magdalena Filiks z KO: „Do kogo pani to pisze? To pani jest rządem”.

Czy w koalicji rządzącej będą rozliczenia

Lewica jest bardziej powściągliwa, jednak kandydatka na prezydenta Magdalena Biejat krytykuje organizację pracy w KPRM. Jej zdaniem nie wszystkie projekty ustaw trafiają na posiedzenia rządu, brakuje też polityki informacyjnej i rzecznika prasowego, przez co społeczeństwo nie za bardzo wie, co robi gabinet Tuska.

Niektórzy politycy zauważają, że od początku koalicja miała trochę pecha, bo w pierwszych miesiącach funkcjonowania rządu zdarzyły się dwie kampanie wyborcze – samorządowa i europejska – które zmusiły partnerów koalicyjnych do akcentowania różnic. A to zaciążyło na współpracy.

Stosunkowo najspokojniej reagują politycy samej Koalicji Obywatelskiej, chociaż wielu działaczy tej formacji nie ukrywa szoku po porażce Trzaskowskiego. Pojawiły się oczywiście postulaty rozliczenia zwłaszcza sztabowców prezydenta Warszawy, którzy bardziej zajmowali się atakami na Nawrockiego niż promowaniem programu swojego szefa. Jednak podczas spotkania klubu parlamentarnego KO z Donaldem Tuskiem nie było mowy o rozliczeniach, a posiedzenie miało raczej motywacyjny charakter. Przyjechał na nie też Trzaskowski, po którym podobno nie było widać skutków politycznej katastrofy. – Rafał miał na twarzy uśmiech numer pięć, ale jego sztabowcy milczeli. Sławek Nitras wyglądał, jakby postarzał się 15 lat – opowiada poseł KO.

W czwartek po kolejnej turze rozmów liderów koalicji na wspólnej konferencji prasowej wystąpili Szymon Hołownia, Władysław Kosiniak-Kamysz i Włodzimierz Czarzasty. Zapewniali, że koalicja ma plan, który niebawem zostanie przedstawiony, powołany zostanie też w końcu rzecznik. Będzie również rekonstrukcja rządu, nad którą pracuje premier. Ponadto spotkania liderów mają się teraz odbywać regularnie, w ramach tzw. rady koalicji. Sporym zgrzytem był jednak fakt, że obok trzech przywódców partyjnych nie stanął na konferencji Donald Tusk.

Były premier, obecnie szef rady naczelnej PSL Waldemar Pawlak pozytywnie ocenia zapowiedź regularnych spotkań. – Mamy czerwiec i lipiec, żeby przygotować strategię. Liderzy koalicji powinni przyjąć rytuał watykański, czyli raz na tydzień rozmawiać o najważniejszych sprawach. W czasach, kiedy byłem w rządzie z premierem Tuskiem, takie spotkania się odbywały, tak samo było w czasach koalicji PSL z SLD – mówi.

W najbliższych tygodniach ma zostać przygotowana poprawka do umowy koalicyjnej, która będzie wymieniać kilka konkretnych spraw do zrealizowania w ciągu 2,5 roku do wyborów. Jednak opracowanie nowego porozumienia może potrwać dłużej, bo partnerzy mają odmienne oczekiwania. Na pewno jednak nie będzie problemu z ustąpieniem Hołowni z funkcji marszałka Sejmu na rzecz Czarzastego.

Nowa strategia dla rządu

Polska 2050, jak przekonuje szef klubu Paweł Śliz, pragnie w pierwszej kolejności odpolitycznienia mediów publicznych, przede wszystkim TVP. – To musi być telewizja naprawdę publiczna, a nie partyjny łup dla ugrupowania, które jest aktualnie przy władzy – przekonuje. Poza tym partia Hołowni upiera się przy tzw. ustawie antykuwetowej (mającej odpartyjnić władze spółek skarbu państwa), ustawie o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami oraz przy programie mieszkaniowym, ale wspierającym budownictwo społeczne – z jednoczesną rezygnacją z dopłat do kredytów. Formacja chciałaby też wrócić do kwestii obniżenia składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, a sam Hołownia podnosi postulat wprowadzenia zakazu smartfonów w szkołach.

Lewica swoje postulaty formułuje ostrożnie, wskazując m.in. na budowę tanich mieszkań na wynajem, ministra ds. równości Katarzyna Kotula zaś po raz kolejny podkreśla potrzebę uchwalenia ustawy o związkach partnerskich. W wypowiedziach polityków lewicy, którzy niechętnie mówią o swoich propozycjach dotyczących nowej umowy koalicyjnej, wraca oczywiście postulat liberalizacji, a przynajmniej dekryminalizacji aborcji, choć nikt nie ma wątpliwości, jakie stanowisko w tej sprawie będzie miał prezydent Nawrocki.

PSL jako partia nie zgłasza wprost konkretnych postulatów, choć Waldemar Pawlak podkreśla, że do czasu inauguracji Nawrockiego koalicja powinna przedstawić nową umowę ze szczegółowymi rozwiązaniami, wśród których jego zdaniem powinna się znajdować np. liberalizacja ustawy „wiatrakowej” o Odnawialnych Źródłach Energii. Tym bardziej że sam Nawrocki w kampanii zapowiadał obniżenie cen prądu. – To bardzo dobra okazja, żeby poprawić ustawę o OZE, a więc ułatwić korzystanie z energii z wiatru, bo ona jest najtańsza – przekonuje były premier.

Ustawę liberalizującą zasady stawiania wiatraków przygotowała na samym początku rządu Tuska minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska z Polski 2050, ale po pojawieniu się zarzutów o lobbing rząd tego projektu nie zaakceptował, a cała sprawa została odłożona na później. Los samej minister zaś, skonfliktowanej dodatkowo z myśliwymi, jest niepewny.

Zdaniem Pawlaka powinno się ponownie powołać Rządowe Centrum Studiów Strategicznych, które opracowałoby nową strategię, a delegować tam swojego przedstawiciela mógłby też prezydent (w ten sposób sprawdzono by jego intencje). Były premier postuluje też przyjęcie ustaw o decentralizacji państwa i przekazaniu części kompetencji samorządom wojewódzkim – na poziomie lokalnym rozstrzygano by np. kwestię zakazu handlu w niedzielę.

Czy dało się ułożyć z prezydentem Dudą

Politolog prof. Maciej Górecki z UW jest sceptyczny, czy koalicji rządowej uda się uzgodnić spójny program. – Sojusz ten jest złożony z czterech odrębnych, różniących się między sobą bytów. Skoro dotąd nie dowieźli obiecanych ustaw, to teraz też ich nie dowiozą, bo mają na ich temat różne punkty widzenia – podkreśla Górecki i jako przykład podaje mieszkalnictwo, w kwestii którego Platforma i PSL chciały do niedawna wprowadzać tanie kredyty (część ekspertów uważa, że to tylko podniesie ceny na rynku), a lewica i Polska 2050 postulują wsparcie budownictwa społecznego. Jedyną sprawą, w której partie koalicyjne mają podobne stanowisko, są ustawy sądowe, ale tu należy oczekiwać twardego sprzeciwu Nawrockiego, tak jak wcześniej było z Andrzejem Dudą.

Najważniejszy problem koalicji to brak sprawczości. Dotąd wynikał on z różnych czynników: głównie ze sporów programowych, ale też ze zwykłej niekompetencji i pilnego strzeżenia swoich wpływów. W wielu resortach był nadmiar polityków z wszystkich rządzących formacji, zarazem nie chciano otwierać się na zewnętrznych ekspertów w obawie przed utratą kontroli nad przyjmowanymi rozwiązaniami. Przez ciągłe kłótnie różnych grup interesów dorobek legislacyjny jest dziś słaby.

Najlepiej widać to na przykładzie ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości. Przez wiele miesięcy nie udawało się resortowi Adama Bodnara – niezależnie od spodziewanego sprzeciwu Dudy – wyprodukować ustawy rozwiązującej np. problem neosędziów. Jednym z powodów był spór między ministrem Bodnarem, który optował za łagodniejszymi rozwiązaniami, a środowiskiem skupionym wokół Stowarzyszenia „Iustitia”, które chciało radykalnej ustawy, grożącej jednak paraliżem sądów. Po wielu miesiącach zaprezentowano dwa projekty, ale dotąd żaden nie trafił na oficjalną ścieżkę legislacyjną. 

Podobnie stało się z projektem rozdzielającym urząd ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Dziś można usłyszeć głosy, że gdyby od początku wobec prezydenta Dudy przyjęto bardziej koncyliacyjną linię, być może wynegocjowano by jakieś rozwiązania kompromisowe nawet w tak spornych obszarach jak sądy, media publiczne czy obsada ambasadorów.

– Gdyby premier Tusk potraktował prezydenta Dudę bardziej na serio, niż traktował go prezes Kaczyński, niewykluczone, że byłoby więcej efektów. Z drugiej strony, gdyby koalicja i rząd stworzyły na tyle dużo ustaw, że prezydent zawetowałby ich nie sześć, ale sześćdziesiąt, to byłby widoczny znak dla wyborców, że prezydent blokuje potrzebne zmiany, więc trzeba tę blokadę usunąć. Ale skoro zawetował tylko kilka ustaw, to znaczy, że nie on był tutaj opornikiem – przyznaje Waldemar Pawlak.

W koalicji dominuje jednak pogląd, że z Dudą nie dało się porozumieć. Przykładem jest tzw. ustawa incydentalna (miała zagwarantować niekwestionowaną ważność wyborów), w sprawie której prezydent co innego mówił na zamkniętych spotkaniach, nie wykluczając poparcia, a co innego publicznie, gdy ją krytykował i finalnie zawetował.

Jak zmieni się rząd

Przy prezydencie Nawrockim nie ma szans na zmiany ani w sądownictwie i prokuraturze, ani w mediach publicznych. W tej sytuacji wśród polityków obozu władzy pojawił się pomysł, by obsadzić władze mediów publicznych – wciąż będących w stanie likwidacji – z wykorzystaniem stworzonej przez PiS Rady Mediów Narodowych, gdzie obecnie koalicja ma większość. Wiceminister kultury Maciej Wróbel z KO zwraca jednak uwagę, że będzie to trudne, bo RMN jest przecież organem niekonstytucyjnym.

Nie wiadomo też, jak ma wyglądać zapowiadana przez Tuska rekonstrukcja rządu. Według najnowszych zapowiedzi dojdzie do niej w lipcu, choć według polityków KO kluczowych zmian można spodziewać się już w czerwcu, a w dalszej kolejności będą przetasowania na stanowiskach wiceministrów. Generalnie dominuje argument, że zmiany w rządzie powinny być dokonane jeszcze za prezydenta Dudy, by uniknąć upokorzeń ze strony Nawrockiego, mogącego je blokować.

Koalicjanci wciąż nie porozumieli się co do zakresu rekonstrukcji. Tusk nie raz zapowiadał, że chce mocno odchudzić rząd (choć sprzeciwiają się temu jego partnerzy z koalicji). Najczęściej można usłyszeć o wzmocnieniu ministra finansów Andrzeja Domańskiego (miałby zostać wicepremierem), o likwidacji Ministerstwa Przemysłu, odwołaniu trzech koalicyjnych ministrów bez teki (Katarzyna Kotula, Adriana Porowska, Marzena Okła-Drewnowicz) i zrobieniu z nich pełnomocników, a także o odebraniu lewicy resortu rodziny i pracy czy o ponownej konsolidacji resortów edukacji oraz nauki i szkolnictwa wyższego, co mogłoby oznaczać dymisję Barbary Nowackiej.

Na moment pojawiła się też koncepcja, by do rządu weszli wszyscy liderzy, ale ta raczej nie zostanie zrealizowana, bo Hołownia nie chce być jego członkiem, Czarzasty zaś chce zostać marszałkiem Sejmu.

Co zrobić z Tuskiem

Czy realna i potrzebna byłaby też realizacja postulatu Sawickiego i objęcie rekonstrukcją samego Tuska? Nawet w KO można nieoficjalnie usłyszeć, że wymiana premiera nie jest już tematem tabu, a w kontekście jego następców najczęściej wymienia się Radosława Sikorskiego. Trzaskowski – choć poparło go 10 milionów obywateli – do tej funkcji się nie nadaje, bo ma wizerunek „przegrywa”. Najczęściej można usłyszeć, że dokończy kadencję jako prezydent Warszawy, a w 2029 r. wystartuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Maciej Górecki przyznaje, że pozycja Tuska jako lidera w KO jest wciąż niekwestionowana, a przez twardy elektorat PO jest on wciąż uwielbiany. Tym niemniej podczas kampanii Trzaskowskiego popełnił błędy, które mogły mieć wpływ na wynik wyborów – jednym z nich był słaby występ w Polsacie w programie Bogdana Rymanowskiego. Zamiast się publicznie angażować, stwierdza politolog, Tusk powinien dbać zza kulis, by kampania szła dobrze.

Dr Katarzyna Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS uważa, że wymiana premiera nie jest warunkiem naprawy sytuacji w koalicji. – Tu nie chodzi do końca o zmiany personalne, ale o zmiany dotyczące pracy politycznej – mówi Bąkowicz. Jej zdaniem lekceważenie przestrzeni informacyjnej i opieranie się na własnych przekonaniach zamiast na faktach to największe grzechy rządzących, które obnażyła kampania prezydencka. – Pozostaje pytanie, czy Donald Tusk chce funkcjonować nadal w swojej bańce informacyjnej w przekonaniu, że i tak wygra, bo jest Donaldem Tuskiem, czy będzie to moment pogłębionej refleksji – mówi.

Jeden z posłów KO zwraca uwagę, że po przegranych wyborach w mediach sprzyjających koalicji pojawiła się krytyka Tuska, co wcześniej było nie do pomyślenia. Jego zdaniem może to być zły prognostyk dla lidera PO. – Gdy bogowie zaczynają krwawić, zaczyna się początek ich końca – prorokuje.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Kac w koalicji