Rzeka wódki wciąż bez tamy. Trzaskowski upokorzony

Prezydent Warszawy nie zdołał wprowadzić nocnej prohibicji, którą chwalą mieszkańcy niemal dwustu innych polskich miast. Okazał się za słaby na ministra Kierwińskiego.
Czyta się kilka minut
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Warszawa, 9 września 2025 r. // Fot. Filip Naumienko / REPORTER
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Warszawa, 9 września 2025 r. // Fot. Filip Naumienko / REPORTER

Radni KO tak bardzo nie chcieli uchwalenia nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w warszawskich sklepach i na stacjach paliw, że z lokalnej sprawy zrobili aferę polityczną na całą Polskę. Przy jej okazji dowiedzieliśmy się, że prezydent Rafał Trzaskowski nie tylko zapuścił w ostatnich dniach wąsy, ale przestał być również głównym decydentem w stolicy. 

Niedoszła głowa państwa ustawiona do pionu

Większą rolę odgrywa w niej lider lokalnych struktur partii, przy okazji jej sekretarz generalny i szef MSW Marcin Kierwiński – bez jego akceptacji nie da się wprowadzić w Warszawie prawa, które w wielu polskich miastach radykalnie zmniejszyło liczbę nocnych burd i związanych z nimi interwencji policji (w Krakowie aż o dwie trzecie w ledwie 3 lata) oraz przyjęć na SOR-ach.

Do kosza wyrzucono pomysł Trzaskowskiego, za którym opowiedzieli się warszawiacy w społecznych konsultacjach. Zapewne powody tej decyzji sięgają głębiej niż troska o wolność gospodarczą i niechęć do ruchów miejskich, z powodu której lokalni działacze KO postanowili zablokować dużą część miejsc przeznaczonych dla warszawiaków podczas sesji rady miasta. 

Zyski dla budżetu, koszty dla wszystkich

Pełna prawda w końcu wyjdzie na jaw, ale już teraz ujrzeliśmy, jak partyjne struktury (publicznie) zagrały na nosie człowiekowi, którego jeszcze cztery miesiące temu kreowały na głowę państwa.

Koszty polityczne tego żenującego spektaklu nie skończą się zapewne na upokorzeniu Trzaskowskiego i rezygnacji ze stanowiska wiceprezydenta miasta przedstawiciela Polski 2050, który odpowiadał za sprawy społeczne. 

Zresztą, nie one są najważniejsze. Żyjemy w kraju, w którym alkohol jest dostępny na każdym kroku, z czego państwo czerpie ogromne zyski. O wiele większe są co prawda koszty leczenia alkoholików oraz długofalowe skutki społeczne (dewastowanie życia całych rodzin), ale to jest już zbyt daleka perspektywa dla polityków „uśmiechniętej Polski”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 39/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Rzeka wódki wciąż bez tamy