Premier Słowacji Robert Fico argumentuje: „Nie możemy żyć w kraju, w którym ludzie boją się chodzić do lasu”. Tak brzmi jego uzasadnienie dla decyzji o odstrzale niedźwiedzi. Decyzja zapadła po tym, jak w lesie koło miasteczka Detva – położonego w środkowej Słowacji, w otoczeniu gór – odnaleziono ciało 59-letniego mężczyzny, który został zaatakowany i zabity przez niedźwiedzia.
Do tragedii doszło niedaleko zabudowań. Ponieważ aktywiści ze stowarzyszenia na rzecz ochrony przyrody Ursia, którzy oglądali miejsce tragedii, znaleźli tam rozrzucone ziarna kukurydzy – prawdopodobnie wystawione przez myśliwych jako przynętę dla zwierząt – można sądzić, iż zaatakowany natknął się na żerującego niedźwiedzia, którego przywabił tam wyłożony pokarm. Możliwe, że była to niedźwiedzica z małym, bo znaleziono ślady dużego i małego zwierzęcia.
Naukowcy szacują, że na Słowacji jest ponad tysiąc niedźwiedzi
Atak koło Detvy jest pierwszym takim przypadkiem w tym roku. Ale do gwałtownych spotkań ludzi z niedźwiedziami na Słowacji dochodziło już wcześniej. W marcu ubiegłego roku zginęła uciekająca przed niedźwiedziem kobieta (spadła w przepaść), zaś jesienią zginął zaatakowany grzybiarz.
W rezultacie zwierzęta te były już odstrzeliwane – w ubiegłym roku w sumie zginęło ich około 150 (z tego 93 zastrzelono za zgodą władz).
Jednak skala odstrzału, o którym zadecydowano teraz, jest bezprecedensowa.
Według naukowców z czeskiego Uniwersytetu Karola w Pradze populacja niedźwiedzia brunatnego na Słowacji liczy trochę ponad tysiąc osobników – choć niektórzy słowaccy eksperci są zdania, że jest ich więcej. Jeśli więc dojdzie do planowanego odstrzału 350 zwierząt, zginie co trzeci żyjący tam niedźwiedź. Tymczasem niedźwiedź brunatny znajduje się w Europie pod ochroną.
Dyskusja między ekologami a zwolennikami odstrzału
Dlaczego ma ich zginąć akurat 350? Słowacki rząd jak dotąd nie przedstawił żadnych uzasadniających taki odstrzał analiz, choć podobno takie posiada. „To logiczne, że im więcej niedźwiedzi, tym więcej spotkań z ludźmi i tym większe szkody” – stwierdził jedynie minister środowiska Tomáš Taraba.
Ekolodzy zwracają jednak uwagę, że choć w ubiegłym roku na Słowacji zabito rekordową liczbę niedźwiedzi, to problemu ryzykownych spotkań z ludźmi wcale to nie rozwiązało. Co więcej, podobnie jak rok temu, ma być to masowy odstrzał prewencyjny – zamiast odstrzału skierowanego przeciwko konkretnym osobnikom, agresywnym i problematycznym. Zginąć mogą więc zwierzęta nie sprawiające kłopotów oraz słabe i niedołężne, które najłatwiej będzie wytropić.
W niełatwej dyskusji między ekologami a zwolennikami odstrzału pojawia się wątek wzajemnego naruszania swoich terytoriów – czasem ludzie wchodzą w lasach w strefy ochronne, gdzie nie powinno ich być; czasem zaś to niedźwiedzie zbliżają się do ludzkich siedlisk, zwabione łatwym dostępem do jedzenia.
Na Słowacji niedźwiedzie to temat polityczny
Jednak słowacka dyskusja o niedźwiedziach ma wymiar nie tylko przyrodniczo-ekologiczny, ale również polityczny.
Już w 2023 r. w czasie ówczesnej kampanii przed wyborami parlamentarnymi był to jeden z głównych jej tematów, a Robert Fico zapowiadał, że jeśli zostanie premierem, umożliwi łatwiejszy odstrzał zwierząt. Obecna tak radykalna decyzja dotycząca niedźwiedzi nie jest więc zaskoczeniem.
W takiej sytuacji jak obecna nie ma też większych szans na rzeczową dyskusję o rozwiązaniach, które pozwoliłyby zapewnić bezpieczną przestrzeń i ludziom, i niedźwiedziom.
Tymczasem choć rzeczywiście ponad 63 proc. Słowaków uważa, że zwierząt tych jest w ich kraju za dużo, to jednak jedynie ok. 34 proc. deklaruje się jako zwolennicy regulacji ich populacji, np. poprzez odstrzał.
Natomiast aż 47,5 proc. deklaruje, że chciałoby znaleźć równowagę między ochroną niedźwiedzi a swoim bezpieczeństwem.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















