Odwołanie ze stanowiska wiceprzewodniczącego słowackiego parlamentu Michala Šimečki, co stało się w połowie września, tamtejsza publicystyka oceniła jednoznacznie: to powrót obyczajów znanych z czasów komunizmu. Za komuny też było tak, że rządzący, przy wsparciu tajnych służb, starali się kompromitować opozycję – przy czym atakowali nie tylko osoby czynne politycznie, ale także ich rodziny.
Dokładnie tak się stało dziś w przypadku Michala Šimečki. Ten czterdziestolatek jest dziś liderem najsilniejszej w kraju partii opozycyjnej o nazwie Postępowa Słowacja. W polityce jest od dawna: wcześniej był politycznym doradcą, posłem do Parlamentu Europejskiego, a także jego wiceprzewodniczącym.
Kiedy rok temu populista Robert Fico wrócił do władzy, Michal Šimečka stał się jednym z jego głównych oponentów. Jako szef rządu, z miesiąca na miesiąc Fico przykręca bowiem śrubę i – wzorem Viktora Orbána, swojego sąsiada z południa – konsekwentnie buduje na Słowacji system autorytarny.
Milan, Martin i Michal: trzy pokolenia w historii Słowacji
Między premierami Węgier i Słowacji jest też jednak pewna różnica: w młodości Orbán (rocznik 1963) był antykomunistycznym dysydentem, podczas gdy Fico, niemal jego równolatek (rocznik 1964), zdążył być komunistą. Należał do rządzącej ówczesną Czechosłowacją partii komunistycznej i robił w niej karierę. Było to w czasach, kiedy ulubionym celem ataków propagandy partyjnej na Słowacji była właśnie rodzina Šimečków.
Wtedy chodziło głównie o dziadka Michala. Milan Šimečka (1930-1990), uniwersytecki filozof, pisarz i publicysta, był znanym na Słowacji opozycjonistą, prześladowanym przez tajniaków ze Służby Bezpieczeństwa (StB).
W latach 70. był on w społeczeństwie słowackim osamotnionym i odizolowanym krytykiem systemu. Związał się wówczas blisko z – działającym głównie w stolicy Czechosłowacji – środowiskiem skupionym wokół Václava Havla. O Milanie Šimečce i jego rodzinie plugawe teksty – zwykle anonimowe – publikował oficjalny organ słowackich komunistów „Pravda”.
W takiej to rodzinie wychował się syn Milana – Martin Šimečka (rocznik 1957). Przejął po ojcu ostre pióro i już za demokracji zasłynął jako publicysta i dziennikarz. W latach 90., po rozpadzie Czechosłowacji i powstaniu niepodległej Słowacji, dał się poznać zwłaszcza jako krytyk rządzącego wtedy w Bratysławie premiera-autokraty Vladimíra Mečiara. Potem przez lata kierował kolejnymi redakcjami. Dziś jako publicysta internetowego „Dennika N” jest jednym z najbardziej znanych krytyków Roberta Ficy.
Jego syn Michal (rocznik 1984) kieruje od kilku lat największą partią opozycyjną.

Rząd Roberta Ficy, czyli kulturowe wojny ideowych ekscentryków
Przejmując przed rokiem na nowo rządy, Robert Fico budził obawy ze względu na swoje antyukraińskie i prorosyjskie wypowiedzi. Mimo to polityk ten, od dekad wracający na stanowisko słowackiego premiera (był nim w latach 2006-2010, a potem 2012-2018), słynie też z dwulicowości. W kraju kokietuje swoich wyborców, z których wielu nastawionych jest niechętnie do Zachodu i jego instytucji, ale w Brukseli, w czasie obrad Unii Europejskiej i NATO, zawsze zachowuje się lojalnie wobec tegoż Zachodu. Tak jest i teraz, w czasie wojny w Ukrainie.
Jednocześnie w rządzie i koalicji rządowej Ficy pełno ideowych ekscentryków, gotowych wojować przeciwko „neomarksistom” i „ideologii LGBT”, a także samochodom elektrycznym i weganom – słowem, zwalczających wszystko to, co im się źle kojarzy z Zachodem i Unią Europejską.
W ramach takich ideowych wojenek w ostatnich miesiącach szefowa resortu kultury Martina Šimkovičová odwołała szefów Teatru Narodowego i Galerii Narodowej (wcześniej Šimkovičová zrobiła polityczną karierę jako internetowa influencerka, zwalczająca szczepienia przeciw covidowi). Decyzja ta wywołała powszechne oburzenie, nawet wewnątrz koalicji rządzącej nie brakowało krytyków.
Jej konsekwencją była także duża demonstracja w centrum Bratysławy: w środku wakacji przyszło na nią 18 tys. ludzi. Organizatorem i głównym mówcą tego protestu był właśnie Michal Šimečka, wówczas (jeszcze) opozycyjny wiceprzewodniczący parlamentu.
Premier Fico bierze na celownik całą rodzinę
Tymczasem Robert Fico, który w maju padł ofiarą nieudanego zamachu – postrzelił go w miasteczku Handlová emeryt, który nie krył antypatii do rządzących krajem – powrócił do pracy. Najwyraźniej ta ekstremalna sytuacja sprawiła, iż wyraźnie zgorzkniał, zradykalizował się i teraz otwarcie już mówi np. o spisku finansowanym, jakżeby inaczej, przez George’a Sorosa.
Demonstracje antyrządowe, organizowane w centrum stolicy w odpowiedzi na decyzję Martiny Šimkovičovej, wyraźnie go rozsierdziły. Krótko po nich zaczął atakować Michala Šimečkę – a wraz z nim całą jego rodzinę.
W pierwszych tygodniach września rządzący zarzucili liderowi opozycji, że atakuje rząd po to, aby w rzeczywistości bronić finansowych interesów swoich krewnych. Poinformowali, że jego życiowa partnerka, a także jego ojciec, wspomniany publicysta Martin Šimečka oraz matka Marta Šimečková biorą udział w pracach różnych fundacji, które czerpią dotacje także ze środków publicznych. „Ta jego partia nie powinna się nazywać Postępowa Słowacja, tylko Pasożyty Słowacji” – mówił Fico.
Michal Šimečka szybko wyjaśnił, że wszystkie wymienione fundacje działają od lat i że jego wejście do polityki nie miało żadnego wpływu na ich kondycję finansową.
Rządowej propagandy to rzecz jasna nie zatrzymało. Atmosferę, jaka zapanowała w sferze publicznej, dobrze oddają rozmaite debaty radiowe i telewizyjne, w których posłowie z obozu Ficy licytują się ze swoim szefem na brutalne wyzwiska. Potrafią publicznie nazwać posłankę opozycji „suką”, a teatralną choreografkę określić jako „tancerkę na rurze”.
Fico i inni liderzy jego koalicji pozostawiają bez komentarzy te plugastwa, obliczone najwyraźniej na knajpiany elektorat.
George Soros, „dekadencja Zachodu” i „wewnętrzni wrogowie”: z kim walczy premier Słowacji?
Analogie z komunizmem zwykle są ryzykowne – jednak tutaj nasuwają się same.
„Nuda z Ficem” – tak brzmiał tytuł komentarza, który o najnowszej fali ataków na własną rodzinę napisał Martin Šimečka, ojciec Michala. Wspominał przy tym także ataki komunistycznej prasy na własnego ojca.
„»Pisma, produkowane przez Milana Šimečkę i jemu podobnych, są świadectwem ostrej walki ideowej, która w dzisiejszym świecie toczy się między kapitalizmem a socjalizmem« – takie zdanie ukazało się w 1978 r. w komunistycznym dzienniku »Pravda«, który czasem poświęcał mojemu ojcu długi tekst podpisany pseudonimem” – pisał teraz Martin Šimečka.
Dalej konstatował: „Dziś wrogami państwa (tego, które uznają za swoją własność) współcześni rządzący politycy zajmują się osobiście – tak jak robi to premier Robert Fico wobec mojego syna Michala oraz całej naszej rodziny. (...) Fico tych metod nauczył się jako młody komunista. (...) Wraca też do komunistycznych mantr o dekadencji Zachodu i o »wrogu wewnętrznym«. Kiedyś byli to opozycjoniści, dziś organizacje pozarządowe, a szczególnie mój syn”. I puentował: „Fico niczego nie zapomniał, ale niczego nowego się też nie nauczył”.
W końcu pod obrady parlamentu trafiła propozycja odwołania Michala Šimečki z funkcji wiceprzewodniczącego. Cała opozycja uznała to za zamach na demokratyczne swobody i nie wzięła udziału w głosowaniu. 17 września wniosek przeszedł. Głosowanie było tajne, posłowie wrzucali do urny karteczki, nie da się zatem ustalić, którzy dwaj parlamentarzyści z partii rządzących złamali dyscyplinę i nie poparli uchwały. Odwaga w tych kręgach za bardzo się nie opłaca.
Jak na Słowacji pisze się dziś projekt uchwały
Przy okazji dziennikarze ustalili, że elektroniczna wersja projektu uchwały o odwołaniu Šimečki powstała na komputerze należącym do Pavola Gašpara – szefa Słowackiej Służby Informacyjnej (SIS), czyli wywiadu i kontrwywiadu. Gašpar rzecz jasna zaprzeczył, żeby z dokumentem miał cokolwiek wspólnego. Rzeczywiście: posłem, który oficjalnie złożył ten wniosek, był jego ojciec Tibor Gašpar (wcześniej, za poprzedniego rządu Ficy, komendant główny policji w latach 2008-2012).
„To szaleństwo!” – ocenił Michal Šimečka, uznając to za wykorzystywanie tajnych służb do walki z opozycją.
Premier Fico zapewnia, że jeśli opozycja wskaże innego kandydata na opróżnione stanowisko, to większość rządząca ten wybór zaakceptuje. Na razie jednak nie ma na to szans, bo partie opozycji jak jeden mąż stoją po stronie Šimečki i jego odwołanie uznają za zamach na demokratyczne obyczaje.
„Panie Fico, pan może odwołać wiceprzewodniczącego parlamentu, ale nie może pan odwołać lidera opozycji. Teraz będę miał dziennie kilka godzin więcej na to, aby pokazywać wyborcom, w jakim kierunku ciągnie pan nasz kraj” – powiedział po odwołaniu Michal Šimečka.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















