Słowacja: jak religia miesza się z polityką

W polaryzującej się Słowacji coraz większą rolę odgrywa skrajnie katolicka rodzina Kuffów, próbująca wciągać Kościół do polityki. Ks. Tomáš Halík mówi o „smutnym dziedzictwie słowackiego, katolickiego faszyzmu”.
Czyta się kilka minut
Ks. Marián Kuffa w rozmowie z Mimi Šramovą, znaną blogerką parlamentarną (i asystentką posła Słowackiej Partii Narodowej), Bratysława, wrzesień 2023 r. // Rozhovory s Mimi Šramovou / YouTube
Ks. Marián Kuffa w rozmowie z Mimi Šramovą, znaną blogerką parlamentarną (i asystentką posła Słowackiej Partii Narodowej), Bratysława, wrzesień 2023 r. // Rozhovory s Mimi Šramovou / YouTube

Od przejęcia na Słowacji rządów przez populistów jesienią ub. roku rośnie znaczenie rodziny Kuffów. Ksiądz Marián Kuffa, a także jego brat Štefan wraz z synem Filipem stali się gwiazdami w politycznym środowisku katolickich narodowców. Brylują w mediach i parlamencie, budują w mediach społecznościowych potężną sieć wyznawców. Choć lider obozu rządzącego Robert Fico deklaruje się jako lewicowiec i jest byłym komunistą, z Kuffami łączy go wspólny wróg: Unia Europejska, NATO, gender, „ideologia LGBT” i w ogóle Zachód.

Radykalizacja słowackiej polityki

W ostatnich dniach najgłośniej było o Štefanie Kuffie. Jest on obecnie sekretarzem stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska. W ub. tygodniu w rodzinnej wiosce Kuffów, Malej Frankovej na Spiszu, przerwał gościnny występ koszyckiego Teatru Narodowego. Wystawiano „Moje Baby” irlandzkiej pisarki Eloine Murphy – opowieść o życiu trzech pokoleń kobiet: babci, córki i wnuczki. Kuffa w trakcie spektaklu wszedł na scenę i zaczął podniesionym głosem domagać się wyjścia z sali osób nieletnich, bo – jego zdaniem – sztuka jest niemoralna i niestosowna dla dzieci i młodzieży.

Wybuchła awantura, od kilku dni trąbią o tym wszystkie media w kraju. Wójt Malej Frankovej rzecz jasna broni Kuffy, ale liberalne media i środowisko artystyczne jest oburzone, szykuje się publiczny protest, bo od tygodni trwają na Słowacji czystki w największych i najlepszych teatrach i galeriach. Ministra kultury Martina Šimkovičová nawet nie próbuje ukrywać swoich intencji: słowacka kultura została zdominowana przez środowiska liberałów i LGBT i jej zadaniem jest przywrócenie proporcji ideowych.

Šimkovičová do polityki dostała się z list tej samej partii, co  Štefan Kuffa – Słowackiej Partii Narodowej (SNS), konserwatywnej i antyzachodniej. Poparcie ma niewielkie, ale do koalicji została dołączona jako „przystawka”. Z jej szeregów kandydowali do parlamentu właśnie tacy ludzie jak Šimkovičová – dawniej znana prezenterka w popularnej telewizji śniadaniowej, w czasie pandemii zradykalizowała się i w internecie została gwiazdą ruchu antyszczepionkowego.

Ksiądz Kuffa i bezdomni

Štefan Kuffa w porównaniu z nią jest weteranem, w parlamencie zasiada od 2012 r. w rozmaitych ugrupowaniach i zawsze prezentował tam poglądy skrajnie konserwatywne, narodowe, antyzachodnie. Gwiazdą został dzięki nazwisku, bo jego starszy o dwa lata brat, Marián Kuffa, jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych w kraju katolickich księży. Od początku lat 90. prowadzi on założony przez siebie Instytut Chrystusa Pana. Powołany został do opieki nad ubogimi, bezdomnymi, osobami uzależnionymi. Kuffa od samego początku przykuł uwagę, bo wobec silnych po upadku komunizmu nastrojów rasistowskich jako jeden z pierwszych księży zaczął systemowo zajmować się społecznością Romów, bronił ich przed nacjonalistami, wspierał materialnie i organizacyjnie. Dzięki tej postawie zyskał sobie w całym kraju szacunek nawet w środowiskach bardzo katolicyzmowi niechętnych.

Narodził się nawet rodzaj kultu, do siedziby jego Instytutu zaczęły garnąć się całe pielgrzymki pobożnych ludzi z całego kraju. Założyciela zaczął otaczać nimb tajemnicy. Jak przystało na wyjątkowego człowieka, i w jego życiu nie mogło zabraknąć wydarzeń mitycznych. Od lat on i jego otoczenie powtarzają opowieść o tym, jak w 1990 r. Marián w czasie wyprawy na Gerlach spadł z wysokości 20 metrów ze skały. Ratownicy przez 13 godzin transportowali go do szpitala. Kuffa nie ma wątpliwości: to Bóg uratował mu życie. Sam uznał, że ten dar powinien teraz Bogu zwrócić, poświęcając życie ludziom najbardziej potrzebującym. To był początek duchowego przebudzenia. Cztery lata później, po skończeniu seminarium Marián został wyświęcony na księdza.

Słowacki ksiądz naprawia homoseksualistów

Utalentowany organizator, charyzmatyczny ksiądz, oddany opiekun potrzebujących szybko, jeszcze w latach 90., zaczął wypowiadać się w sprawach publicznych. Nie krył konserwatyzmu, ale nie było w tym jeszcze śladów ekstremizmu.

Jako znany ksiądz w 2014 r. udzielił wywiadu konserwatywnemu tygodnikowi „Tyżdeń”. Stwierdził w nim wprost, że żaden gej ani lesbijka nie doświadczają cierpień z powodu swojej orientacji. Przyznał, że ma takich ludzi wśród swoich podopiecznych, ale – jak dodał – są to osoby, które swoją orientację seksualną „chcą naprawić”. Skarżył się natomiast na środowiska gejowskie, które „naprawiania” nie chcą. „Kupią prokuratorów, sędziów, nawet psychiatrów i wywrócą wszystko na lewą stronę: to nie ja jestem chory, wy jesteście chorzy! To diabelskie. To są masowi zabójcy. To ludobójstwo całego narodu”.

Kilka tygodni później dodawał: „Kiedy się troszczę o alkoholika, nie mogę mu podsuwać flaszki z wódką. Kiedy troszczę się o homoseksualistę, nie mogę tolerować nieuporządkowanego seksu. Dobry ojciec nie może pozwalać dzieciom na wszystko”.

Wypowiedzi księdza Kuffy wywołały skandal i przyniosły mu ogromną popularność, także pozytywną, bo w kraju wielu chętnie takich deklaracji słuchało. Ksiądz przestał być kojarzony tylko z działalnością charytatywną, stał się osobowością z centrum ideowej debaty, która trwa przecież we wszystkich krajach Zachodu, w tym na Słowacji.

Polityczna kariera słowackiego księdza-nacjonalisty

Podziały polityczne w tym kraju idą jednak w poprzek ideowych sporów, dlatego Kuffa nie został od razu skojarzony z konkretną opcją polityczną. Od dwóch lat w ławach parlamentu zasiadał jego młodszy brat, Štefan. Ale i on nie zwracał na siebie wtedy wielkiej uwagi. Oryginałów w słowackiej polityce nie brakuje, a akurat ten poza sławnym bratem nie miał wielu atutów. Zasłynął wprawdzie postulatem karania więzieniem kobiet, które zdecydują się na in vitro, ale ponieważ już wcześniej obaj z bratem byli znani z takich poglądów, nikt nie zwrócił na to wielkiej uwagi. Także realne wpływy Kuffów na politykę były wtedy mizerne, sprowadzały się głównie do wywoływania skandali.

Dziennikarze zainteresowali się nimi i ustalili np., że spora część rodziny (Štefan ma siedmioro dzieci, wszystkie już dorosłe) ma na karku rozmaite zarzuty prokuratorskie, głównie związane z utarczkami z sąsiadami z Zamagurza. W aktach oskarżenia można czytać o pogróżkach „ja ich wystrzelam!”, „rozwalę mu gębę”, „stracisz zęby”. Jedną z ofiar sam Štefan miał złapać za nos – jak precyzyjnie opisuje prokurator – palcem wskazującym i środkowym – wykręcać go boleśnie krzycząc: „wyrwę ci ten tłusty ryj!”.

W kolejnych wyborach Štefan Kuffa wchodził w kolejne alianse z rozmaitymi dziwnymi partiami i dostawał się do parlamentu. W ubiegłym roku trafił wręcz do Ministerstwa Kultury jako sekretarz stanu. Jesienią, świeżo po nominacji, wystąpił na uroczystej mszy w katedrze w Trnavie. Wśród koncelebransów był m.in. nuncjusz apostolski i wielu biskupów. „Obiecuję w imieniu Ministerstwa Kultury, że zainicjujemy jak najszybszą intronizację Chrystusa Króla na monarchę Słowacji” – oznajmił Kuffa. Biuro Konferencji Episkopatu i lokalny biskup natychmiast się oficjalnie zdystansowali od takiego pomysłu, podobnie zrobiła szefowa Ministerstwa Kultury. Krótko po tym zamieszaniu Štefana Kuffę przeniesiono na równoległe stanowisko do Ministerstwa Ochrony Środowiska (którym na Słowacji kierują osoby znane głównie z tego, że zaprzeczają globalnemu ociepleniu).

Katolicki faszyzm księdza Kuffy

Nieco wcześniej jego brat, ks. Marián Kuffa odbierał w Bratysławie ważną nagrodę im. J. M. Hurbana, przyznawaną przez kierownictwo parlamentu. „Filozofia gender zabija ciało, psychikę i duszę” – wywodził przed zebranymi. Dziękował politykom, którzy angażowali się publicznie przeciwko Konwencji Stambulskiej. Dziennikarze podkreślali, że choć poglądy księdza były dobrze znane już wcześniej, to jednak po raz pierwszy miał okazję głosić je w prestiżowym miejscu w stolicy, w dodatku nie w kościele, ale w siedzibie parlamentu kraju. Słowacją rządzili wtedy jeszcze liberałowie. Ówczesna prezydentka Zuzana Čaputová oraz tymczasowy premier Ľudovít Ódor odmówili udziału w tej uroczystości i nie był to przypadek. W końcu jeden z bliskich Kuffom biskupów, Ján Orosch z Trnawy, w czasie kampanii wyborczej publicznie mówił, że głosowanie na liberalną  Čaputovą to grzech ciężki – taki, z którego już trzeba się spowiadać.

Te kolejne wydarzenie powodują, że rodzina Kuffów staje się centrum konserwatywnego, słowackiego katolicyzmu. W czasie kampanii prezydenckiej na wiosnę otwarcie poparli kandydata populistów, co skrytykowała nawet część biskupów. W tej chwili w rządzącej koalicji mają niewielkie wpływy, populiści raczej traktują ich jako egzotyczny dodatek i lekceważą. Ich wpływy jednak od lat rosną, w miarę jak pogłębia się polaryzacja polityczna w kraju. Jednocześnie powoduje to coraz intensywniejsze wciąganie Kościoła w politykę.

Widać to było jeszcze przed wakacjami, w czerwcu, kiedy Marián Kuffa agitował za głosowaniem na konkretnych posłów w czasie kazań głoszonych podczas mszy w swoim kościele. Tym razem po raz kolejny jego biskup wyraził rozczarowanie i zapowiedział, że porozmawia o tym z charyzmatycznym księdzem.

Zareagował też znany i szanowany także na Słowacji czeski teolog, ks. prof. Tomáš Halík. „Ten człowiek wyjątkowo pięknie dba o bezdomnych. Mógł zostać świętym, ale chyba popularność uderzyła mu do głowy” – powiedział. „On się sam pasował do roli proroka i teraz z dużą pewnością siebie wypowiada się na tematy, o których nie ma pojęcia”. Dodał też, że wykorzystywanie religii w polityce to „smutne dziedzictwo słowackiego, katolickiego faszyzmu”.

Kuffa nie dał długo czekać na odpowiedź. „Mój współbrat Tomáš Halík będzie się spowiadał przed Panem Bogiem. Jeśli ktoś mnie nazywa faszystą, to ja odpowiadam, że on sam jest liberalnym neonazistą”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 35/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Jak religia miesza się z polityką