Reklama

Przez sport do kalectwa

23.09.2014
Czyta się kilka minut
To był piękny blok. Zamknąłem prostą, a tamten walnął właśnie po prostej! Był wielki i pryszczaty. Miał wyskok i dobry dzień. Łupał w boisko raz za razem. Ale nie teraz. Teraz piłka wpadała mu prosto w trampki. Klasyczna czapa.
N

No ale nie zabrałem rąk. Dotknąłem siatki. Nikt tego nie widział, oprócz nas dwóch. Kiedy opadliśmy na ziemię, popatrzył mi prosto w oczy. Powoli podniosłem rękę, żeby się przyznać. Pryszczaty delikatnie skinął głową.
Przez chwilę poczułem się jak średniowieczny rycerz bez skazy. Przez chwilę, bo trener wziął czas. Najpierw nawet się zdziwiłem, bo przecież nie szło nam źle. A on czerwony ze złości rzuca się na mnie: „Walnąłeś się w głowę ostatnio? Jak będziesz ponosił łapę za każdym razem, to ci jeszcze odpadnie. Oni coś podnoszą? No podnoszą? Przyznają się do czegoś? To jest sport!”.
Czasy były dawne, licealne. Mecz o nic. Wtedy zrozumiałem, że opowieści o różnych de Coubertinach, kalosach kagathosach i gloriach victisach – składają się na sport w ujęciu teoretycznym. Można go przerabiać na języku polskim.
Sport w ujęciu praktycznym jest inny. Na boisku chodzi o to...

2956

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]