Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

O przenikaniu

O przenikaniu

21.12.2016
Czyta się kilka minut
Rano znów zadzwoniłem do Biura Prasowego Sejmu. Znów usłyszałem, że nie wejdę. Przepustek „jednodniowych” nie ma! Postanowiłem więc „przeniknąć” przez Senat. Procedurę opisałem wcześniej.
Fot. Paweł Reszka / Facebook
T

To patent red. K. Dziubki: najpierw mail do biura prasowego Senatu, w mailu drobne kłamstwo: „Proszę o wystawienie mi jednodniowej przepustki do Senatu, gdzie będę zbierał materiał potrzebny mi do publikacji prasowej”. Kłamstwo, bo przecież zależy mi na Sejmie, a nie na Senacie. I to już!

Uczucie przy wchodzeniu do parlamentu dziwne. Trzeba przejść między metalowymi barierkami i policją, która strzeże dostępu do budynków.

Za to Straż Marszałkowska pracuje w trybie „jesteśmy arcyuprzejmi”. Zapytałem nawet, czy muszę wchodzić wejściem senackim i usłyszałem, że nie ma to znaczenia – mogę iść od razu do Sejmu.

To znaczy – straż wie, że ja oszukuję i przymyka na to oczy. Jak z serialu o Sztyrlicu: „Ja wiem, że on wie, że ja wiem…". I po co te wygłupy? Skoro system jest dziurawy i wszyscy mrugają do siebie okiem – „Aha następny do Senatu!” – to dlaczego nie przywrócić normalności?

Dowiedziałem się, że podobno Kancelaria Sejmu najchętniej zamknęłaby senacką ścieżkę. Jednak Kancelaria Senatu się opiera. Dowiedziałem się także, że kluby parlamentarne mają ograniczenia w zapraszaniu gości. To oznacza, że chyba władza realnie boi się, żeby opozycja nie wprowadziła ludzi z zewnątrz do parlamentu. 

Były takie pomysły? Ja o niczym takim nie słyszałem.

Galeria jest zamknięta – żeby nie robić zdjęć posłom „okupującym salę”. Rozmawiałem z PO chyba już z pogodzeni z tym, że Święta spędzą na Wiejskiej – ale dyskusje trwały. Nowoczesna ich raczej nie opuści. A PSL? Ludowcy już się rozjechali.

A wracając do dziennikarzy. Władze utrzymują, że jest po staremu. Nie jest po staremu. Galeria jest zamknięta – nie z powodu jakiego starego zarządzenia B. Komorowskiego, ale dlatego, by nie było niewygodnych dla władzy zdjęć.

Nie ma przepustek jednodniowych – żeby wejść do Sejmu trzeba kłamać.

Na stronie internetowej Sejmu (z datą 14 grudnia) ciągle wisi projekt „nowoczesnego centrum multimedialnego” – które ma „ułatwić” pracę dziennikarzy. (Polecam tę stronę Panu Prezydentowi RP, który twierdzi, że nie było żadnych decyzji w sprawie ograniczenia praw dziennikarzy).

„Ułatwić” to znaczy odciąć ich od posłów i zamknąć w jakiejś złotej klatce. Ciekawe jakie zdjęcia będą dostarczali fotoreporterzy? Zakazać wchodzenia na komisje sejmowe – bo i tak jest obraz z kamer sejmowych, więc można obejrzeć sobie w internecie. Tylko dlaczego to Kancelaria Sejmu ma decydować jaki zobaczę obraz? Jak pisać reportaż polityczny patrząc w monitor komputera? 

Będą też dziennikarze uprzywilejowani – dwóch na jedną redakcję. Oni będą mogli normalnie wchodzić do Sejmu. A jak przewinią? Na przykład pokażą posłankę bez butów? To się im akredytacje odbierze, następni będą pokorniejsi!

I w sumie chyba o to w tym wszystkim chodzi. Rozmowy z reporterami odłożono do 6 stycznia. Władza dziś jest miła, udaje, że wszystko jest ok. Po Świętach miłe obrazki nie będą już w cenie i kurs wobec mediów może znów zostać zaostrzony.

Chodzę do Sejmu od blisko ćwierć wieku. Nie sądzę, by sytuacja dziś wymagała jakichś szczególnych rozwiązań. Władze Sejmu zagalopowały się i chyba teraz głupio im się wycofać. Tylko, że to nie jest problem reporterów.

Dziennikarze – tak sądzę – powinni zdecydowanie obstawać przy powrocie do status quo ante.


Czytaj także wcześniejszy komentarz Pawła Reszki "Sejm za zamkniętymi drzwiami" >>>

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, felietonista i bloger „Tygodnika Powszechnego” do stycznia 2017 r. W latach 2003-06 był korespondentem „Rzeczpospolitej” w Moskwie. W latach 2006-09 szef działu śledczego „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Mam złe przeczucia, dlatego proponuję dziennikarzom trening Ant-Mana :)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]