Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polska-Izrael: Przepisy, interpretacje, emocje

Polska-Izrael: Przepisy, interpretacje, emocje

28.01.2018
Czyta się kilka minut
Dlaczego w Izraelu zareagowano tak gwałtownie na przyjęcie przez Sejm nowelizacji ustawy o IPN?
Yad Vashem, Jerozolima, 28 stycznia 2018 r. / Fot. Gil Cohen Magen / Xinhua / Eastnews
Yad Vashem, Jerozolima, 28 stycznia 2018 r. / Fot. Gil Cohen Magen / Xinhua / Eastnews
N

Na początku zaznaczmy: w polsko-izraelskiej awanturze, która wybuchła w sobotę 27 stycznia (w światowy dzień pamięci ofiar Holokaustu i dzień po tym, jak Sejm przyjął nowelizację ustawy o IPN) i w której zdążyli już zabrać głos izraelski prezydent, premier, liderzy partii opozycyjnych oraz instytut Yad Vashem – wcale nie chodzi o „polskie obozy”.

Naprawdę, trudno byłoby zarzucić Izraelczykom – akurat im – że nie wiedzą, kto zbudował obozy koncentracyjne i obozy zagłady. Ponadto na przestrzeni ostatnich lat w wielu wypowiedziach i oświadczeniach – także w tym wczorajszym – różne instytucje izraelskie, w tym instytut Yad Vashem, wspierały (tak, wspierały!) polskie sprzeciwy wobec tego krzywdzącego sformułowania. Wspólne stanowisko w tej sprawie rządy Polski i Izraela przyjęły też w dokumencie podpisanym w listopadzie 2016 r.

W emocjonalnej debacie, która rozpaliła izraelską opinię publiczną, nie chodzi o to, aby odebrać Polsce prawo do obrony przed fałszywymi oskarżeniami. O co więc chodzi?

Lapid kontra ambasada

W świetle tego, co powiedziano powyżej – o wspólnych stanowiskach czy dokumentach – niektóre głosy w dyskusji, od której ów pożar się zaczął, wydają się niedorzeczne. „Były polskie obozy śmierci i żadne prawo nigdy tego nie zmieni” – tak na swoim profilu społecznościowym napisał Jair Lapid, jeden z czołowych izraelskich polityków (sondaże sugerują, że może być w przyszłości premierem). Lapid jest znany z drażliwych reakcji w debacie o historii, bo pochodzi z rodziny dotkniętej Holokaustem i – jak sam mówi – także polską krzywdą (na Twitterze napisał, że jego babcię zabili „Niemcy i Polacy”).

Ambasada RP w Izraelu zareagowała błyskawicznie, odpowiadając Lapidowi – także za pośrednictwem Twittera – że jego „niepoparte twierdzenia pokazują jak ogromnie potrzebna jest edukacja o Holokauście, nawet tu w Izraelu”.

Izraelskie media chętnie cytowały potem tę mało dyplomatyczną wymianę zdań, przywołując jej kontekst: projekt ustawy, który w artykule 55a i b stanowi, że „kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie (…) podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3”. I dalej: „Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego niniejszą ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca”.

„Przypisywanie współodpowiedzialności”

W istocie bowiem nie chodzi tutaj – gdy mowa o izraelskich reakcjach – o samo sformułowanie „polskie obozy”, lecz właśnie o cytowany artykuł. Albo, precyzyjniej rzecz ujmując, o jego możliwe interpretacje i o to, co może oznaczać w praktyce.

Na przykład – jak prokurator IPN (bo ustawa na niego nakłada ten obowiązek) ma interpretować tekst dziennikarski na temat – wyobraźmy sobie – hipotetycznego zjawiska antysemityzmu w kierownictwie Polskiego Państwa Podziemnego. Wszak chodzi tu o państwo polskie (podziemne, ale państwo) – czy można to zakwalifikować już jako „przypisywanie współodpowiedzialności państwu”? Albo: czy podejmowanie (nie przez naukowca czy artystę, bo tych ustawa wyłącza spod penalizacji, lecz np. przez dziennikarza) tematu szmalcowników i skali tego zjawiska w społeczeństwie – to także „przypisywanie współodpowiedzialności narodowi”? Czy stwierdzenie, że „Polacy mordowali w pogromach” znieważa już naród czy jednostki, i czy w związku z tym podlega penalizacji? Albo: co to znaczy „wbrew faktom”, skoro wobec tylu wydarzeń – jak Jedwabne czy Kielce – nie ma zgody historyków, a w każdym razie zgody co do wszystkich aspektów tych wydarzeń?

Izraelskie emocje

W Izraelu podniósł się raban, bo – po prostu – trudno zliczyć tutaj ludzi, w których przekazie rodzinnym pojawiają się np. historie o Polakach-szmalcownikach. Fakt: wielu Izraelczyków zareagowało histerycznie. Pojawiły się głosy, że oto Polska wprowadza prawo, które będzie karało za publiczne opowiadanie rodzinnych historii. Dziennik „Haaretz” tytułował swój tekst (w wydaniu angielskojęzycznym), że w Polsce karana ma być „każda wzmianka o polskich zbrodniach na Żydach”. Z kolei dziennik „Jediot Ahronot” zamieścił na okładce hasło „Prawda z Polski” i zamieścił historie kilku rodzin skrzywdzonych przez Polaków. Izraelscy przewodnicy zwrócili się do ministerstwa edukacji z pytaniem, czy mogą dalej bezpiecznie jeździć do Polski.

Na wieści o ustawie ostro reagowali – jak już powiedziano – najważniejsi politycy, w tym premier i prezydent. Ten pierwszy – jak mówią tutejsi eksperci – tylko dlatego, że Lapid jest jego głównym konkurentem w przyszłej walce wyborczej (a więc chodziło też o rozgrywkę wewnętrzną).


Czytaj także: Michał Okoński o Irenie Sendlerowej i pamięci Sprawiedliwych wśród Narodów Świata: "Nie zamieniajmy historii w polityczny oręż".


Ale gdyby szukać innych jeszcze przyczyn tak gwałtownych izraelskich reakcji, wydaje się, że swoją rolę odgrywa także kontekst: sytuacja wewnętrzna w Polsce po ostatnich wyborach. To nie pierwszy raz od roku 2015, gdy Izraelczycy słyszą, że w polskiej debacie publicznej nie ma miejsca na mówienie o wzajemnych krzywdach. Tutejsze media, które niemal przegapiły debatę toczącą się w Polsce od lat 90. XX wieku, teraz podniosły alarm. Ich zdaniem – podobnie, jak zdaniem specjalistów – artykuł 55 a i b nowelizowanej ustawy budzi wiele emocji właśnie dlatego, że zostawia pole do rozmaitej interpretacji, a dopóki w grę nie wejdzie orzecznictwo sądowe, trudno przewidzieć jego zastosowanie w praktyce.

No i jeszcze ta data. Znamienne, że projekt ustawy w takim kształcie został zaproponowany jeszcze w 2016 roku – i z niezmienionym artykułem 55 wszedł pod obrady Sejmu. W międzyczasie protestowali jedynie instytut Yad Vashem i prezydent Rivlin. Przyczyną obecnej awantury jest także moment jej przyjęcia: w przeddzień dnia pamięci o ofiarach Holokaustu.

Co dalej?

Polityczno-emocjonalna awantura ujawnia – nie po raz pierwszy przecież – głębokie, trudne do zaleczenia rany między Polakami i Żydami. Pokazuje, że nie da się ich zabliźnić szabatowymi kolacjami z ks. Rydzykiem czy kolejnymi medalami dla polskich Sprawiedliwych. Że są historie, które domagają się opowiedzenia, zanim w całości odejdzie ostatnie pokolenie, które tę tragedię przeżyło. Że ważne jest zrozumienie dla wzajemnych przeżyć.

Historii, zwłaszcza tej budzącej wielkie emocje, nie uda się zostawić historykom. To po prostu niewykonalne. Historią, zwłaszcza w ostatnich latach, coraz częściej zajmują się także politycy (dodajmy: nie tylko w Polsce czy Izraelu). Zarazem przyjmując przepisy prawne dotyczące interpretowania historii tak trudnej jak polsko-żydowska, politycy polscy siłą rzeczy biorą na siebie szczególną odpowiedzialność. Powinni – tak by się zdawało – rozważyć i to, jak przepisy te zostaną odebrane przez ludzi, których także dotyczą: w tym przypadku ofiar Holokaustu, ich rodzin i ich potomków. Jeśli tego nie zrobią, ryzykują, że prawo, które miało poprawić wizerunek Polski w świecie – może go niszczyć.

Ustawa opuściła Sejm, teraz zajmie się nią Senat. Jest jeszcze czas, aby nad nią pracować. Tylko czy jest wola?

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Gdyby ta ustawa obowiązywała wcześniej to nie mielibyśmy w debacie publicznej "sprawy" Jedwabnego a tacy badacze jak Grabowski czy Enkelging - o "zdrajcy Narodu Polskiego" Grossie nie wspominając - siedzieliby cicho albo w pace. I o to przecież głównie chodzi! Mam tylko nadzieję, że jednak Kaczyński nie będzie - przynajmniej w tej kwestii - drugim Gomółką i nie zafunduje nam drugiego Marca równo pół wieku po pierwszym. Partyjny "aparat" - jak wtedy - też przebiera nogami i tylko czeka na hasło...

"Mam tylko nadzieję, że jednak Kaczyński nie będzie - przynajmniej w tej kwestii - drugim Gomółką" Ludzieee!!! Gomułką!!! "u", nie "ó"!!! Władzio "Wiesław" pisał się przez "u".

oczywiście w karykaturalnej postaci - Dudy, Kaczyńskiego czy Suskiego z Terleckim - jak to zwykle w przypadku powtórek z historii bywa

ponieważ pisze Pani hasłowo "Kielce", co rozumiem jako tzw. "pogrom kielecki", to zapytam czy zapoznała się Pani z książką Krzysztofa Kąkolewskiego "Umarły cmentarz"? Według zawartych w niej informacji mieszkańcy Kielc niewiele mieli wspólnego z pogromem. Nawet GW nie podaje już ostatnio tego zdarzenia, jako przykładu "polskiego" antysemityzmu.Negatywne nacechowanie Kielc w tym kontekście jest krzywdzące.

ponieważ pisze Pani hasłowo "Kielce", co rozumiem jako tzw. "pogrom kielecki", to zapytam czy zapoznała się Pani z książką Krzysztofa Kąkolewskiego "Umarły cmentarz"? Według zawartych w niej informacji mieszkańcy Kielc niewiele mieli wspólnego z pogromem. Nawet GW nie podaje już ostatnio tego zdarzenia, jako przykładu "polskiego" antysemityzmu.Negatywne nacechowanie Kielc w tym kontekście jest krzywdzące.

..., dlaczego teorie spiskowe są bardziej atrakcyjne od faktów. Bo zdejmują ciężar odpowiedzialności? Kąkolewski przedstawił własną interpretację wydarzeń, która jest raczej głosem publicystycznym, a nie historycznym opracowaniem. Każdy może uważać, że kielczanie sprzed paru dekad to kryształowi ludzie, a mordy na Żydach to robota z zewnątrz. Tylko co ta wiara ma wspólnego z faktami?

... są historyczne ???

ciekaw jestem, co to według Szanownego Pana znaczy 'historyczne' i co sam o nich sądzi - ja, przyznam, nie czytałem

Kiedy żydowskie komunistyczne zbrodnie zostaną osądzone? Paweł Kukiz (TVN24 – 28.01.2018) „Opowiem panu o drugim dziadku, o ojcu mojego ojca, który był przedwojennym policjantem, a którego zadenuncjował i doprowadził do kaźni enkawudowskiej pan Orgiel (Żyd) obwoźny handlarz, następnie pan Orgiel wstąpił do NKWD i mojego z kolei ojca wsadzał do bydlęcego wagonu, który jedzie na Syberię, ale przez myśl by mi nie przeszło, żeby powiedzieć, że Syberia to były żydowskie miejsca zsyłki dla Polaków.”

Pan poseł niby zaprzecza, ale zbitka jest oczywista: Żyd-zdrajca, Żyd-enkawudzista. Czyli co? "Żydokomuna!" - mówi pan poseł, a pół Polski mu klaszcze. Ale w takim razie bądźmy konsekwentni: skoro haniebne czyny jednego człowieka projektuje pan poseł na obraz całego narodu, niech się nie dziwi, że potomkowie ocalonych robią to samo, kiedy opowiadają rodzinne przekazy o Polakach-szmalcownikach czy brunatnych policjantach.

Dojdzie do przesilenia a potem do przyjaznej normalizacji już wkrótce po wyborach w Izraelu. A tak na marginesie: szkoda, że nie tak bardzo irytuje Żydów - a przynajmniej niewiele o tym słychać - to jak Niemcy efektywnie wybielają swoją historię i chętnie dzielą się odpowiedzialnością za Holokaust z innymi.

Heroizm Polaków, którzy ratowali Żydów miesza się z grabieżą, wydawaniem na śmierć tychże samych Żydów przez ich polskich sąsiadów. Na pytanie czy istniały "Polskie obozy śmierci" trzeba odpowiedzieć twierdząco. Takowe istniały w powojennej Polsce. Skala dokonywanych w nich zbrodni na pewno nie jest porównywalna z machną zagłady, którą realizowało społeczeństwo Faszystowskich Niemiec. Piszę społeczeństwo, bo to ono dało przyzwolenie na stworzenie tysięcy obozów koncentracyjnych. Również z tego społeczeństwa rekrutowali się strażnicy oraz cała administracja obozów. Najbardziej upubliczniony przykład "polskiego obozu śmierci" może stanowić obóz Zgoda w Świętochłowicach, którego komendantem był Salomon Morel. Notabene Żyd, który uniknął procesu uciekając do Izraela. Władze komunistyczne skrzętnie ukrywały występowanie takich obozów ponieważ, nie były dla naszego społeczeństwa czymś chwalebnym i dlatego też tak mało wiemy o tej niechlubnej karcie naszego narodu. Zakaz używania sformułowań "polskie obozy śmierci" jest bandażowaniem nieoczyszczonej rany. Najsampierw należy oczyścić ranę aby mogła się powoli goić. Potrzebna jest zatem edukacja i rozliczenie się również z tymi niechlubnymi kartami naszej historii.

" Najsampierw należy oczyścić ranę aby mogła się powoli goić. Potrzebna jest zatem edukacja i rozliczenie się również z tymi niechlubnymi kartami naszej historii. " Właśnie. Przeciw "Polish death camps" można występować inaczej, a karanie za wypowiedzi, choćby najbardziej obraźliwe, zostawmy krytykom literackim. Wolność słowa jest zbyt cennym dobrem. Jedna uwaga: Niemcy nigdy nie były faszystowskie. Ma Pan na myśli "narodowo-socjalistyczne".

Zło jest i było ponad narodowe.Zacznijmy być ludźmi / braćmi /. Niech historycy toczą boje ,przenoszenie dyskusji "w dół " budzi demony. Boję się ,że ks.Boniecki czytając część tych wypowiedzi łapie się za serce..

O ile dobrze pamiętam to ojca księdza Bonieckiego nie zabili Francuzi ani Anglicy ale Niemcy. Tak się jakoś dziwnie złożyło. Zresztą podobnie się przytrafiło tysiącom innych polskich rodzin. Z drugiej strony - skoro tysiące Żydów twierdzi, że spotkała ich krzywda ze strony Polaków to zapewne tak było. Polacy wreszcie wychodzą z kompleksów i wierzą we własne siły. To bardzo dobrze. Świetna sytuacja wyjściowa do tego aby się polubić z Żydami.

każdy ma też płeć, wagę, wzrost, wyznanie, kolor oczu, - wiele innych etykiet można każdemu przylepić - i nic z tego nie wynika; jednak w kontekście II wojny właśnie Polaków popełniających podczas wojny haniebne zbrodnie powinniśmy PRZEDE WSZYSTKIM piętnować i nazywać ich czyny po imieniu - bo to najbardziej w naszym polskim interesie jest, by takie postawy i zachowania się w naszej społeczności już nigdy się nie powtórzyły

U władzy partia konserwatywno-nacjonalistyczna, a oprócz niej w parlamencie są też religijni fundamentaliści. Trochę centrystów i lewicy. Kraj o politycznej mentalności oblężonej twierdzy, duże znaczenie religii w społeczeństwie... Polska? NIE! Izrael! Przeszło 4% PKB na naukę i badania, super nowoczesny przemysł, start-upów tyle co w Krzemowej Dolinie - Zachód! No ale politykę to tam mają bardziej środkowoeuropejską :-D A jak się dwa kraje o mentalności Europy Środkowej zewrą o historię to MUSI, musi być dym!

„Śmierć jest mistrzem z Niemiec”. Odpowiadając na pytanie, dlaczego ów mistrz wybrał polskie atelier dla stworzenia swojego największego dzieła, wygodnie jest nam użyć kontekstu ekonomicznego lub logistycznego. Inne konteksty niestety swędzą. Podobnie jak swędzi pytanie kim było osiemdziesiąt procent oprawców z UB, skoro aż dwadzieścia było Żydami ? Państwo będzie karać obywateli swoich i obcych za mijanie się z faktami, które samo ustali. Czy performance o smalcu, który zorganizuję nie posiadając „papierów” artysty będzie uznany za przestępstwo, a książka o gwałtach na Niemcach, którą napiszę bez przynależności do związku wtrąci mnie do więzienia ? Władza zacieśnia kolejne pola dyskursu, ideolodzy uwijają się na antenach, ministrowie falsyfikują rzeczywistość. Wygniatanie monokultury. Nie ma nawet kogo zapytać – jak żyć : )

Na początku muszę Pana zmartwić moi dziadkowie byli zwykłymi chłopami polskimi mieszkającymi na małej polskiej wsi. Ponieważ chłopi nie prowadzili drzewa genealogicznego, nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy w mojej krwi nie płynie domieszka krwi, tatarskiej, żydowskiej, niemieckiej czy też innej. Odnosząc się do "polskich obozów śmierci" to jest kwestia określenia czy były to obozy koncentracyjne, obozy pracy, obozy karne czy też tak jak napisałem w swoim poście. Zamiast pisać o moim rodowodzie, może należało wcześniej zajrzeć do wyszukiwarki Google i wpisać: "obóz Zgoda Świętochłowice", "Salomon Morel". IPN w swoich dokumentach stwierdził, że w czasie funkcjonowania tego jednego obozu zginęło w nim co najmniej 1855 osób. Czy to dużo czy mało? Czy to już jest zbrodnia, czy tylko błąd statystyczny? Podobnych obozów na ziemiach polskich w latach 1945 - 1950 było około 200. Były to przede wszystkim obozy pracy przy kopalniach i zakładach przemysłowych, w których ludzi traktowano jako tanią siłę roboczą. Ze względu na brak higieny, głód i niewolniczą pracę śmiertelność w tych obozach była bardzo duża. Jak zatem nazwać te obozy? Po wyzwoleniu kraju nie możemy już mówić o hitlerowskich obozach .... A zatem jakie są to obozy? Komunistyczne, Ministerstwa Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy sowieckie?

Uważam, że zupełnie niepotrzebnie Pan się tłumaczy. Są takie kategorie ludzi, zwłaszcza w naszym kraju, do których żadne zdrowe argumenty nie dotrą. Zafixowało ich w jednym kierunku i nie ma na to rady. Niestety, nikt im nie jest w stanie odebrać prawa wyborczego.

Dziekuje P.Zbyszkowi za specjalny dla mnie list. Odpowiadam Sz. Panu szybko zeby nie uciekla wlasciwa mysl. Otoz ze obozy byly tego nie kwestionuje chyba nikt nawet Sw. Maksymilian Kolbe. Jednak przesuwa Pan okres ich dzialania i jezeli jakowae byly po roku 1945 ym to mogly byc to jedynie SOWIECKIE a nie Polskie bo to Oni nami wowczas rzadzili i na sile wszystkich wykorzystywali do tytanicznej pracy. Przepraszam jeszcze raz Pana jesli takowe mogly byc jak potem wszystkie PGR y wlacznie to nie okreslone przymiotnikiem jako nasze lecz jedynie SOWIECKIE. Dziekuje i przepraszam zarazem ze nie znalem Panskiego drzewa genealogicznego.Ja je posiadam i wiem ze tez jest em wedlug korzeni Polakiem tylko w polowie.

Brniesz Pan dalej w jakieś absurdalne wykręty. I po co? Zamiast po prostu przeprosić człowieka za swe kompleksy skutkujące pomówieniami na tym forum, zaczynasz Pan się bawić w wyliczanki i przepychanki. Panie Szanowny, Pan sprawdzałeś pochodzenie tego Pana. Kwestionowałeś jego polskość. Przecież to już jest akcja rodem z 1968 roku. Zamilcz Pan i daj sobie spokój. Już wystarczy udowadniania, ze jesteśmy najlepsi na całym świecie. Rozejrzyj się Pan, poczytaj, posłuchaj. W dwa dni zdołaliśmy już nie Europę, ale bardzo ważne kraje światowe przeciwko sobie obrócić. Potrzebna nam wojenka jakaś kolejna?

na nastepne juz tylko 123 lata nieeeewoli bo Polak taki to dopiero pobozny,posluszny,usluzny ,,,prawdziwy.

Pańskie wpisy są obrzydliwe. Nawet te niezbyt składne i zrozumiałe dla normalnego ogółu. Tak samo jak obrzydliwa jest większość działań i wypowiedzi obecnej "wadzy". Ciekawe jak zareagujesz Pan na kolejne wycofywanie się rakiem przez nich z rozpętanej awantury. Zwróć Pan uwagę, że Niemcy już nie są źli. Już próbujemy się do nich łasić.

jeden pożytek z wpisów p. JJ jest ten, że naocznie przekonujemy się, iż takie paskudne charaktery rzeczywiście funkcjonują w naszym społeczeństwie, i są one żywym dowodem na potwierdzenie opinii wskazujących na brudne ręce także Polaków w kwestii antysemickich niegodziwości i zbrodni

Prezio w ciemno nie rozpętuje szaletowej akcji. Doskonale zdaje sobie sprawę na jaki grunt w narodzie natrafi.

... byli największymi ofiarami wojny wywołanej przez nazistowskie Niemcy.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]