Donald Tusk oświadczył w wywiadzie dla TVP Info, że nie będzie kandydował w wyborach na prezydenta i że byłby zadowolony, gdyby do tego wyścigu ponownie stanął Rafał Trzaskowski. Zdaniem obecnego premiera włodarz stolicy pełniłby już misję w Pałacu, gdyby poprzednie wybory zorganizowano w pełni uczciwie, bez szkalowania Trzaskowskiego przy użyciu całej machiny państwa.
Kategoryczne słowa Tuska ucinają spekulacje, które od miesięcy pojawiały się w wielu artykułach, również tych pisanych przez cenionych komentatorów. Wygląda na to, że wszyscy się mylili, tworząc alternatywną rzeczywistość i zapominając, że już w 2010 r. Tusk oceniał funkcję prezydenta jako sprowadzającą się do pilnowania żyrandola. Gdyby na poważnie rozważał kandydowanie, raczej nie wybrałby obecnego momentu na rezygnację.
W opublikowanym przez IBRiS miesiąc temu rankingu zaufania do polityków obecny premier, uchodzący przez lata za człowieka, który mocno polaryzuje społeczeństwo i ma duży elektorat negatywny, niespodziewanie znalazł się na szczycie. Ufa mu 45 proc. Polek i Polaków, choć faktem pozostaje, że tych nieufnych jest aż 49 proc. Drugi w rankingu Andrzej Duda zdobył zaufanie na poziomie 44,5 proc., niechętni mu stanowią zaś 45,3 proc. Trzeci w kolejce Szymon Hołownia ma niemal bliźniacze wyniki jak obecny prezydent, a czwarty – Rafał Trzaskowski – tylko o punkt procentowy niższe, ale przy nieufności na poziomie 41,4 proc., czyli stosunkowo niedużej.
Widać wyraźnie, że Tusk jest od kilku miesięcy na fali wznoszącej i nawet jeśli efekt „wilczych oczu”, czyli prowadzonej przez PiS latami polityki oczerniania go, wciąż działa, to jednak da się z nim walczyć. A to, że właśnie teraz Tusk ucina spekulacje, ma podwójne znaczenie.
Namaszczenie Trzaskowskiego nastąpiło jednak w momencie, w którym prezydent Warszawy mocno zaryzykował, co może być gorszą wiadomością dla KO. Rozporządzenie zabraniające eksponowania krzyży w urzędach stolicy raczej nie przysporzy mu nowych wyborców, wydaje się wręcz wizerunkowym błędem. Temat nie budził ostatnio kontrowersji i może być z nim tak, jak z reportażem TVN, piętnującym zaniechania ze strony Jana Pawła II. Pokazał on, że czym innym w Polsce jest krytyka Kościoła, a czym innym – papieża Polaka. Z symbolem krzyża może być tak samo. Biorąc pod uwagę, że PiS miota się szukając kandydata, szanse Hołowni jako człowieka środka znowu rosną.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















