Krzyże znikają z urzędów warszawskich. Czy to walka z religią?

Na ścianach każdego urzędu powinien wisieć symbol ewangelicznej wrażliwości – troski o prześladowanych, pogardzanych, spychanych na margines. Niestety w Polsce krzyż przestał to symbolizować.
Czyta się kilka minut
Plakat wyborczy Rafała Trzaskowskiego przy sanktuarium św. Ojca Pio. Warszawa, 17 października 2018 r. // Fot. Jan Bielecki / East News
Plakat wyborczy Rafała Trzaskowskiego przy sanktuarium św. Ojca Pio. Warszawa, 17 października 2018 r. // Fot. Jan Bielecki / East News

Warszawa wprowadza zakaz eksponowania symboli religijnych wewnątrz urzędów. Rozporządzenie w tej sprawie podpisał prezydent Rafał Trzaskowski. Oznacza to, że ze ścian i biurek samorządowych instytucji znikną krzyże. Ponadto wszystkie wydarzenia organizowane przez warszawski samorząd będą musiały mieć charakter świecki. Zatem nie będą już możliwe modlitwy czy poświęcenia.

Magistrat wyjaśnia, że nie chodzi o dyskryminację kogokolwiek – przeciwnie, nowe wytyczne mają na celu przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek, płeć, pochodzenie narodowe, wyznanie, światopogląd, orientację seksualną, tożsamość płciową i stopień sprawności.

Decyzja wywołała gorące reakcje – zwłaszcza z prawej strony. Politycy PiS oskarżają Trzaskowskiego, że „udając walkę o równość, idzie na ideologiczną wojnę w imię lewicowego fanatyzmu”. Apelują: „Nie pozwólmy, aby lewacka tęcza zastąpiła krzyż!”. Druga strona także krytykuje prezydenta Warszawy, zarzucając mu, że znowu nierozważnie podsunął paliwo wyborcze PiS-owi.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stwierdza, że władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, ale jednocześnie zapewniają swobodę wyrażania ich w życiu publicznym (art. 25). Z tego artykułu wynika, że krzyże mogą, ale nie muszą wisieć w urzędach – jest wiele innych, bardziej właściwych miejsc publicznego praktykowania religii.

Wiemy, że symbole nadużywane mogą tracić swoją religijną wymowę i ostatecznie oznaczać coś zupełnie innego niż pierwotnie. Tak stało się z krzyżem w Polsce w ostatnich latach. Symbolem tym walczy się w politycznych potyczkach (i właśnie mamy tego nową odsłonę). Już dawno przestał on być u nas symbolem ostatecznego poświęcenia się za innych – zwłaszcza za najbardziej bezbronnych – a stał się pałką do bicia inaczej myślących.

Chciałbym, by na ścianach każdego urzędu w Polsce wisiał znak symbolizujący ewangeliczną wrażliwość – troskę o prześladowanych, pogardzanych, spychanych na margines. Niestety my, katolicy, krzyż albo obrzydziliśmy innym, albo pozwoliliśmy na to. Teraz nie zatrzymujmy się na obronie samego symbolu, brońmy przede wszystkim jego źródłowego sensu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Co znaczy krzyż