Pierwsza spowiedź. Byłem bezradny wobec tych przerażonych dzieci

Historia sakramentu spowiedzi jest historią dojrzewania ludzkiej świadomości.

14.05.2024

Czyta się kilka minut

ks. Adam Boniecki / Fot. Grażyna Makara
Ks. Adam Boniecki // Fot. Grażyna Makara

Jak tylko mogłem, unikałem spowiadania dzieci po raz pierwszy przystępujących do tego sakramentu. Mogę żałować tego poniewczasie, ale tak było. Nie ma co nawet wspominać o tym, że za każdym razem musiałem prosić małego pokutnika, by wstał, bo na klęczkach znikał z pola widzenia. Rzecz w tym, że byłem bezradny wobec tych przerażonych dzieci. Bezradny wobec tego, co mówiły, bezradny wobec własnej nieumiejętności  mówienia do nich. Owszem, te dzieci były przygotowane, recytowały (na ogół) grzechy, mówiły o postanowieniu poprawy. Ale był między nami mur lęku, może wstydu, a nade wszystko mur wyuczonych formuł, za którymi chował się mały, przerażony człowiek. A tymczasem kolejka przy konfesjonale szumiała, tupała, popychała się, napierała.

Dlaczego się spowiadamy? Jak uniknąć pułapek związanych z sakramentem pojednania? Czy spowiedź ma przyszłość? Czy jest potrzebna naszym dzieciom?

Publikujemy w tym numerze rozmowę z o. Maciejem Biskupem, który chciałby, żeby pierwsza komunia miała spersonalizowany charakter, żeby odbywała się indywidualnie przez cały rok, a nie masowo, w „sezonie komunijnym”. Ojciec Maciej poszukuje takich form, które wymagają może więcej pracy, ale się sprawdzają. Widać w tej rozmowie, że sprawdzają się w jego kapłańskiej praktyce, a jednak trudno się oprzeć wrażeniu, że jest on wyjątkiem. Że nie są to pragnienia większości księży. Tymczasem zbliża się – mam nadzieję – czas, gdy inne duszpasterstwo niż zindywidualizowane będzie po prostu niemożliwe. Może kiedyś było możliwe, ale dziś zbieramy tego owoce.

Jeszcze gorzej (a przecież takie przypadki się zdarzają), jeśli trafi się na spowiednika z nadmiarem inicjatyw wychowawczych albo, co gorsza, na księdza, który nigdy w konfesjonale zasiadać nie powinien. Nie udawajmy, że tacy się nie zdarzają. Czy nie należy przygotowywać dzieci i na takie ewentualności? Wszyscy powiedzą, że należy, ale mało kto wie, jak takie przygotowanie miałoby wyglądać.

Warto te wątki poprowadzić dalej, od spowiedzi dzieci przechodząc do dorosłych. Co np. z ludźmi, którzy nie mogą otrzymać rozgrzeszenia, bo żyją w drugim, niesakramentalnym związku? Choć w wielu przypadkach pierwszy związek od początku był nieporozumieniem (o przyczynach można by napisać całe tomy), to jednak w praktyce Kościoła, mimo wielkich, zachodzących w niej zmian, takie małżeństwo nadal jest ważne. Co z tego, że drugi związek okazał się pomyślny i trwały? Dla Kościoła jest niesakramentalny. Czy ludziom, których to dotyczy, mam radzić rozstanie? A może doradzać życie tak, jakby nie byli małżeństwem? Wiem, jakie są reguły, nie wiem, jaka jest rada. Jeśli w ogóle jakaś jest.

Ksiądz nie jest całkowicie wolny w swoich decyzjach, działa w imieniu i z upoważnienia Kościoła. To nie ksiądz decyduje o tym, czy może udzielić rozgrzeszenia. Oczywiście, istnieje mnóstwo odcieni i nigdy żadne przepisy nie opiszą wszystkich życiowych spraw. Na szczęście działa jeszcze łaska Boża. Jej efekty sam niejeden raz oglądałem. Ot, czasem jedno słowo wypowiedziane przez księdza niemal machinalnie dla penitenta okazuje się decydujące.

Spowiedzi, ani pierwszej, ani żadnej innej, nie wymyślił Pan Jezus. On powiedział tylko o odpuszczeniu grzechów i ewentualnym ich zatrzymaniu („komu zatrzymacie...”, J 20, 23). Historia tego sakramentu jest historią dojrzewania ludzkiej świadomości. Dojrzewania, które pewnie nadal trwa i wcale nie wiadomo, jak będzie dalej biegło. Wiadomo, że wiele dobrego się przez nie dokonało. I wiele złego także. 

Pierwsza spowiedź jest bardzo ważna, ale przy jej okazji myślę też o ostatniej. O tej przed śmiercią. A myślę o niej, że będzie bardzo prosta, nawet jeśli życie nie było proste, bo miłość jest prosta w przebaczaniu. Przecież cię kocham – powie nam Bóg. – Chcę ciebie zbawić. I zbawi.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował z młodzieżą – był katechetą… więcej

Artykuł pochodzi z numeru Nr 20/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Pierwsza i ostatnia spowiedź