Ostatnie sondaże zmieniły sytuację na politycznej scenie. Kto wygrałby dziś wybory?

Donald Tusk odzyskał inicjatywę, choć nie jest to wynik przemyślanej strategii. Wzrost popularności KO oraz samego premiera jest bardziej efektem wewnętrznego chaosu w PiS, który przestał być hegemonem na prawicy.
Czyta się kilka minut
 Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Gawkowski w Sejmie. Warszawa, 17 grudnia 2025 r. // Fot. Piotr Nowak / PAP
Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz i Krzysztof Gawkowski w Sejmie. Warszawa, 17 grudnia 2025 r. // Fot. Piotr Nowak / PAP

Ostatnie sondaże dają Koalicji Obywatelskiej nadzieję, że nie powtórzy losu PiS z 2023 roku, który choć wygrał wybory, to de facto poniósł klęskę. Zapłacił za pychę i lekceważenie, z jakim traktował wszystkich, którzy mogliby wejść z nim w koalicję. 

KO zyskuje, koalicjanci wracają do gry

Partia Donalda Tuska długo jechała tą samą autostradą, mimo że w ostatnich miesiącach mogła liczyć aż na jedną trzecią wyborców, utrzymując zarazem niemal 10-procentową przewagę nad PiS i reperując opinię wyborców o rządzie – kłopot w tym, że przy okazji topiła pod progiem wyborczym swych koalicjantów. 

Dziś jednak Nowa Lewica odzyskała stabilne poparcie, oddech złapał też PSL – wygląda to tak, jakby centrowej KO wyrosły po obu stronach skrzydła. Wspólnie sojusz ten mógłby liczyć na połowę głosów w Sejmie, co do niedawna wydawało się mrzonką.

Trudno z ręką na sercu przyznać, że Tusk stosuje misterną strategię, ucząc się na błędach poprzedników. Bardziej jest beneficjentem nadmiernego urodzaju na prawicy, gdzie PiS nie jest już hegemonem, a jego poparcie stało się niewiele wyższe od skumulowanego wyniku obu Konfederacji.

O co kłóci się Morawiecki z Sasinem i Jakim

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie pomaga popularność prezydenta oraz wewnętrzna wojna w partii, gdzie grupa wpływowych polityków, pragnąca łowić wyborców radykalnych, nie daje sobie rady z zaskakująco merytoryczną ofensywą kierującej się w stronę centrum ekipy Mateusza Morawieckiego.

Dodając do tego fakt, że prezes PiS (w trosce o trwałość sojuszu z USA) wykluczył możliwość koalicji z antysemitą Grzegorzem Braunem, trudno sobie wyobrazić, jak mógłby zbudować większość przy jego wrogich stosunkach ze Sławomirem Mentzenem. Oraz przy wciąż iluzorycznej szansie na przeciągnięcie frakcji Krzysztofa Bosaka lub PSL.

Czy marszałek Czarzasty bardziej pomaga, czy szkodzi koalicji?

Chaos na prawicy karmi Tuska, ale i on stąpa po cienkim lodzie. Co prawda najwierniejszy sojusznik z Nowej Lewicy odzyskuje poparcie elektoratu, ale nie wiadomo na jak długo, biorąc pod uwagę aktywność Włodzimierza Czarzastego, który po objęciu funkcji marszałka Sejmu popadł w dość żenujące samouwielbienie. Być może bardziej skuteczne będzie powolne ciułanie głosów przez PSL, dziś balansujące na granicy progu.

Jak to wszystko się skończy? Obawiam się, że jesienią 2027 r. może dojść do takiego politycznego zaplątania, iż szybko będziemy zmuszeni do powtórzenia wyborów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 07/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Chaos karmi Tuska