Niedźwiedzie w Cisnej. Łatwo je odstrzelić, ale to nie rozwiąże problemu

W tym, co większość polityków i urzędników mówi o dziko żyjących zwierzętach, łatwo doszukać się wspólnej melodii. Ich zdaniem są one „konfliktowe”.
Czyta się kilka minut
Niedźwiedź brunatny w bieszczadzkim lesie. // Fot. Grzegorz Leśniewski / B&EW
Niedźwiedź brunatny w bieszczadzkim lesie. // Fot. Grzegorz Leśniewski / B&EW

Średnio co trzy dni niedźwiedź pojawia się w pobliżu zabudowań w gminie Cisna – przekonuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Statystyka ma być uzasadnieniem dla zgody na zabicie trzech przedstawicieli tego ściśle chronionego gatunku. Mowa o środku ostatecznym, po który gmina będzie mogła sięgnąć dopiero wówczas, gdy inne, mniej drastyczne, zawiodą.

Dlaczego niedźwiedzie w Bieszczadach zbliżają się do domów

Przyrodnicy i naukowcy zdążyli się już przyzwyczaić do tego, z jaką łatwością urzędnicy zgadzają się na odstępstwa od zakazu zabijania gatunków chronionych. Sprawa trzech młodych niedźwiedzi z Bieszczadów wywołała jednak społeczne oburzenie. Podobnie jak późniejszy pomysł resortu środowiska, by wspomniane zwierzęta przesiedlić w Tatry.

Dyskusja o tym, dlaczego byłoby to rozwiązanie złe (populacje bieszczadzka i tatrzańska są od siebie oddzielone i funkcjonują w odmiennym środowisku), odwraca uwagę od najważniejszego pytania: z jakich powodów niedźwiedzie z Cisnej tak często pojawiają się w sąsiedztwie domów? Odpowiedź jest prosta: zwierzęta przyzwyczaiły się do żerowania na odpadach. Nie muszą polować, bo odkryły, że jedzenie podstawiane jest im pod nos. Znajdują je w niezabezpieczonych kontenerach ze śmieciami, w nęciskach pod ambonami łowieckimi czy w sąsiedztwie czatowni dla fotografów przyrody.

W tym, co większość polityków i urzędników mówi o zwierzętach, łatwo doszukać się wspólnej melodii. Bóbr kopie nory w zaniedbanym i niezabezpieczonym wale przeciwpowodziowym? Wina bobra. Niedźwiedź szuka jedzenia w otwartym śmietniku? Wina niedźwiedzia. Wilk wchodzi na pastwisko? Wina wilka. Co złego, to przecież nie my. To zwierzęta są „konfliktowe” lub „problemowe”.

Jak postępować z bieszczadzkimi niedźwiedziami

Tymczasem o tym, jak należałoby postąpić z bieszczadzkimi niedźwiedziami, informowała już w sierpniu zeszłego roku Państwowa Rada Ochrony Przyrody, a więc organ, którego członkowie wiedzą o ekologii tego gatunku o wiele więcej niż urzędnicy. Wyrażając negatywną opinię na temat wniosku gminy Cisna, rada pisała o konieczności trwałego zabezpieczenia śmietników przed niedźwiedziami, montowaniu pastuchów elektrycznych i regularnym odstraszaniu wspomnianych osobników za pomocą gumowych kul.

Według cytowanych przez PROP szacunków w polskich Bieszczadach żyją 104 niedźwiedzie. To, ile z nich korzysta ze śmietników i nęcisk jako darmowej stołówki, zależy przede wszystkim od człowieka, przekonuje rada w rzadkim geście gatunkowej samokrytyki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Co złego to zwierzęta