Powrót wilka

Żadne inne zwierzę nie budzi w nas takich emocji. Widać to nawet w języku – o ile niedźwiedź czy ryś „idzie”, wilki raczej „grasują”. Wizerunek niebezpiecznego drapieżnika utrwalił się w naszych...

Reklama

Powrót wilka

Powrót wilka

14.12.2020
Czyta się kilka minut
Żadne inne zwierzę nie budzi w nas takich emocji. Widać to nawet w języku – o ile niedźwiedź czy ryś „idzie”, wilki raczej „grasują”. Wizerunek niebezpiecznego drapieżnika utrwalił się w naszych umysłach.
RYAN / ADOBE STOCK
W

Wilk automatycznie wywołuje w nas lęk. Jednocześnie jako szczytowy – czyli najważniejszy – drapieżnik jest niezbędną częścią polskiego ekosystemu. Ale powrót dużych mięsożerców to nie tylko opowieść o pięknie dzikiej przyrody. To także konflikt z człowiekiem, z gospodarką łowiecką i hodowlą zwierząt. To ludzie mają dziś decydujący głos w środowisku. Istnienie wilków czy niedźwiedzi jest możliwe tylko wtedy, gdy nie przekraczają akceptowalnego poziomu szkód.

LAS JEST NASZ I ŁĄKI TEŻ SĄ NASZE. Gdy 17-letni Jacek Kaczmarski pisze w 1974 r. tekst „Obławy”, Canis lupus jest o krok od zniknięcia z polskiej przyrody. Na początku lat 70. w Polsce praktycznie nie było dużych drapieżników. Ryś, który kilkanaście lat wcześniej trafił na polską listę gatunków łownych, a na Białorusi był celowo tępiony, zniknął z Puszczy Białowieskiej. Pojedyncze osobniki...

25486

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

zwący siebie "myśliwymi" mordują wilki bez litości i bez oglądania się na przepisy prawa, swoimi wyczynami chwalą się w swoim gronie otwartym tekstem - tak to dziś wygląda w Polsce, proszę Państwa

No właśnie "Co powinno być tolerowanym poziomem szkód?" Rzeź zwierząt zwabionych jedzeniem pod ambonę? Czy ostrzelanie komuś podwórka? A może zastrzelenie ludziom psa? Czy tylko tego bawiącego się właśnie z dzieckiem? Zastrzelenie konia w stadninie? Czy tylko konia znacznej wartości? A może zastrzelenie ucznia w szkolnym sadzie?

Ciekawe jak jedna osoba w trakcie jednej rozmowy jest w stanie stwierdzić: "Ta bajka często się powtarza i przynajmniej mnie zawsze śmieszyła. Ale to prawda, że wilk nie do końca wpisuje nam się w model łowiectwa. One nie czytają prawa łowieckiego. Myśliwi traktują je jako element, który pozbawiony kontroli zaburza planową i przemyślaną wizję gospodarki łowieckiej." Po czym, gdy wspomina się bobry, na które polowanie jest już uzasadnione, z uwagi na szkody, których wilki nie wyrządzają, nagle okazuje się że "nikomu się nie chce, bo zdobycz marna, a i trzeba się natrudzić": "Absolutnie nikt nie chce i nie wie, jak polować na bobry – mówi Kuba Jurowicz. – Trzeba by po nocy brodzić w wodzie po żeremiach dla bardzo marnej zdobyczy. Wśród myśliwych panuje przekonanie, że te szkody są na wyrost." To jak to w końcu jest z tą "planową i przemyślaną wizją gospodarki łowieckiej"? Jestem ciekawa kto ją bardziej zaburza. Z pewnością nie myśliwi, którzy urządzają sobie rzeź lisów i potem robią sobie selfiaki na tle stosów martwych zwierząt.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]