W ochronie przyrody rzadko przecina się wstęgi. Choćby dlatego trudno znaleźć polityków gotowych nadstawiać karki dla projektów ochroniarskich. Przez ostatnie dwa lata Ministerstwo Klimatu i Środowiska podjęło się jednak zadania, jakim nie był zainteresowany od ćwierćwiecza żaden rząd.
Park Narodowy Doliny Dolnej Odry
Powołanie nowego parku narodowego (albo powiększenie już istniejącego) wymaga w świetle ustawy zgody samorządów, na których terenie ma się znajdować. Od 24 lat nikt nawet nie spróbował przekonać gmin czy powiatów, by z weta nie korzystały. Park Narodowy Doliny Dolnej Odry może udowodnić, że mimo kłopotliwego prawodawstwa, powoływanie parków leży w zasięgu władz centralnych.
Resort Pauliny Henning-Kloski wziął na warsztat projekt społeczny, a potem przeprowadził w Zachodniopomorskim dyplomatyczną ofensywę: wybadano obawy samorządowców i mieszkańców, podpisano porozumienia ze środowiskami wędkarskimi, przygotowano zadośćuczynienia finansowe dla gmin.
Ustawa o powołaniu nowego parku narodowego
Na park zgodziły się władze Szczecina, gmin Widuchowa i Kołbaskowo, powiatów gryfińskiego i polickiego oraz całego województwa. Gdy okazało się, że wątpliwości gminy Gryfino mogą opóźnić procedurę, zdecydowano, by czasowo wyłączyć z projektu obszary leżące na jej terenie. Gryfino dostało zapewnienie, że w przyszłości będzie mogło do parku dołączyć. O ile zechce.
Ustawę o powołaniu parku na koniec września przyjął Sejm, a w jego ślady pójdzie Senat. W zdrowej demokracji podpis prezydenta byłby w takiej sytuacji formalnością. Zachodniopomorscy samorządowcy i przyrodnicy mają jednak obawy, że Karol Nawrocki inicjatywę zawetuje. Powodem jest kampania dezinformacji, jaką na temat parku rozkręcił PiS.
Co przemawia za prezydenckim wetem
Argumenty opozycji są do bólu przewidywalne – mówią o interesie niemieckim, zamianie regionu w skansen i rzekomych zakazach, które miałyby dotknąć mieszkańców. Ktoś, kto opowiada podobne bzdury, udaje głupiego albo nie wie, gdzie powstaje park.
Pisaliśmy o tym na łamach „TP” parokrotnie: chodzi o obszar pomiędzy dwoma korytami Odry, podmokły i – jeśli nie liczyć poniemieckich śluz i kanałów – pozbawiony jakiejkolwiek infrastruktury. Sama Odra parkiem nie będzie.
Cokolwiek zrobi prezydent, będziemy mówić o symbolu. Albo stanie się nim nowy park narodowy, wymyślony oddolnie i powołany ponad partyjnymi podziałami. Drugi scenariusz jest równie symboliczny – Karol Nawrocki zostanie grabarzem społecznego porozumienia.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















