Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Nie rzeźbijcie mojej psyche, proszę

Nie rzeźbijcie mojej psyche, proszę

28.05.2018
Czyta się kilka minut
Zamieszczona w najnowszym numerze opowieść Jacka Dukaja – wybitnego pisarza porównywanego do Lema, twórcy wizji przyszłości – o tym, co nas czeka, budzi grozę i wściekłość.
GRAŻYNA MAKARA
O

O algorytmach sztucznej inteligencji obrabiających dane na nasz temat powiada on, że to narzędzie, „które pozwala rzeźbić nie tylko relacje społeczne, ale też głęboką psyche człowieka”. I opisuje, jak dziś rzeźbi i niebawem jeszcze bardziej będzie rzeźbić.

Bo niby wiadomo, że już dziś zbieranie danych pozwala poznać preferencje klienta i skusić go do nabycia czegoś, o czym może nawet sam nie wiedział, że tego pragnął. Wiadomo też, że można tak wpływać na wyborców, by zagłosowali na kogoś, na kogo bez tych zabiegów by nie głosowali. Od dziesięcioleci na podstawie wnikliwych analiz ludzkiej psyche przygotowuje się reklamy, promuje kandydatów w wyborach itd. Z tym jednak można żyć, zachowując poczucie wolności, bo z własnego doświadczenia wiem, że mimo wyrafinowanych propozycji reklamy i propagandy nigdy nie kupiłem niczego, co nie było mi potrzebne, chodząc na...

4314

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

martwić się o groźbę "rzeźbienia psyche" przez algorytmy, podczas gdy przy pomocy - a jakże - podobnych algorytmów, przy użyciu jedynie innego hardware'u nasze psychiki od wieków są rzeźbione i trwale modyfikowane pod dyktando przeróżnych mistrzów manipulacji - i powiem tak, podobne obawy miałby ktoś na przykład niewierzący albo Żyd, któremu by zakomunikowano, że algorytmy zrobią z niego muzułmanina albo katolika - a Ksiądz przecież bierze udział w tym procederze od lat, do tego Kościół operuje na najmniejszych i bezbronnych - i jeszcze tyle, że jak Ksiądz po tej operacji na sobie przeprowadzonej wygląda na zadowolonego, tak ci "wyrzeźbieni" podobnie zadowoleni będą z siebie, bo na tym szatański jad tych metod polega

właśnie po to, żeby móc zdecydować o swoim życiu, wierze, światopoglądzie. Czy wychowanie to manipulacja? Czy wpajanie zasad higieny to manipulacja? Czy osobiste doświadczenia związane z Bogiem i wiarą to manipulacja? Co innego dzielić się swoim doświadczeniem, myślami, wiarą, zapraszając do dyskusji, a co innego perfidnie manipulować.

Oczywiście, że tak. Ale wychowanie wychowaniu nierówne, wspomniana higiena, nauka czytania itepe to neutralne światopoglądowo kategorie - co innego religijne czy ideologiczne pranie mózgu. X. AB nie jest przerażony higieną, ale takim ideologicznym rzeźbieniem właśnie. Zaś obrabianie umysłów kilkuletnich dzieci, z definicji ufnych i łaknących nauki, to jest właśnie p e r f i d n a manipulacja. "Zapraszane do dyskusji"? - śmiechu warte. "Osobiste doświadczenie z Bogiem" jest - pewnie i w Pańskim przypadku - dokładnie takie, że zmanipulowani/wyrzeźbieni/wytresowani w dzieciństwie swoje własne dzieci takim samym manipulacjom/rzeźbieniu/tresurze poddają - tak, prosze Pana, dla "ich dobra" oczywiście, od urodzenia rytuały inicjacyjne nad nimi przeprowadzają - żeby d o p i e k ł a biedne dzieci nie poszły! słyszał Pan coś na ten temat?... Podobnie sie to od tysiącleci w przeróżnych układach cywilizacyjno/religijno/kulturowych odbywa, i efekt zawsze jest taki sam - kto się urodził Żydem, zostaje wytresowany na Żyda, kto katolikiem - na katolika itede. To tak trudno pojąć? +++ "Człowiek ma rozum i wolną wolę" - zakładając nawet, że rzeczywiście MA - więc czemu nie zostawić kwestii wyboru duchowej drogi życia dorosłym, którzy w pełni rozumni i wolni , na podstawie swych w ł a s n y c h doświadczeń i wiedzy? Ja wiem, Pan wie, x. AB i wszyscy biskupi też wiedzą - bo wtedy, prosze Pana, kościoły byłyby na mur beton p u s t e. Bo na podstawie własnych doświadczeń i przemyśleń do tego kościoła kandydowałby może jeden na sto dzisiejszych baranków, a może nawet i nie tyle. Bo ten kościół nie przyciąga, a przymusza. Wychowanie religijne to dokonywana na dzieciach brutalna tresura oparta na fundamencie strachu i kary, z typowymi metodami kija i marchewki - z naciskiem na kij oczywiście, plus bardziej lub mniej jawne presja i przymus. Wolna wola nic tu nie ma do gadania proszę Pana, nawet gdyby założyć jej faktyczne w potocznym znaczeniu istnienie - no chyba, że chodzi o wyraźną wolę kościelnych decydentów kontynuowania tego obrzydliwego, p e r f i d n e g o naboru bezwolnych tacodawców.

dzieci ludzkich wychowywanych przez zwierzęta, które przejęły zwyczaje tych zwierząt. Nie żyjemy na świecie sami i nie jest możliwe odizolowanie się od środowiska, w którym żyjemy, tego społecznego zwłaszcza. Ludzie poszukują i potrzebują autorytetów. W życiu każdego dziecka przychodzi moment, kiedy zaczyna dorastać, poddaje w wątpliwość wszystko czego się nauczył i dowiedział, odrzuca poprzednie autorytety lub je weryfikuje. To wentyl bezpieczeństwa i moment, w którym zaczyna sam decydować w co i komu wierzy, komu ufa i za kim podąża. Mój poprzedni komentarz bardziej odnosił się do księży, którzy szanują ludzi i dzielą się swoją wiarą. Którzy to są? O tym trzeba zdecydować samemu. Dziś Boże Ciało, jedno z najważniejszych świąt katolickich, a na kazaniu w mojej parafii dekalog zakazów. Jeden z nich to taki, że nie wolno na mszy robić znaku krzyża więcej niż 2 razy i to w konkretnych sytuacjach. Klękamy tylko wtedy, a wstajemy wtedy. Jak z podręcznika musztry wojskowej. Nie ma środowiska neutralnego światopoglądowo. Trzeba podjąć trud samodzielnej decyzji i oceny.

oczywiście, że każde dziecko dorasta - ale fachowcy od prania mózgów doskonale wiedzą, jak na trwale się je tatuuje, a lepszych specjalistów w tej branży od posiadających wielowiekowe doświadczenie religijnych indoktrynatorów nie ma - no może jeszcze na zapleczu KGB czy CIA... W dzieciństwie na fundamencie strachu zbudowany w umyśle dziecka obraz świata pozostaje tam na zawsze, przenika do podświadomości - diabeł zawsze się będzie kojarzył z karą, wiecznym potępieniem, ogniem piekielnym itede, grzech - z diabłem, listę uczynków i zachowań zakazanych ma Pani/Pan wbitą do głowy od małego, a najważniejsze, że jedyny sposób żeby tych wszystkich okropności uniknąć to chodzić regularnie do kościoła i słuchać się księdza, koniec kropka. Teza o 'młodzieżowym buncie' jest słuszna tylko w teorii - w dzieciństwie zakodowany obraz świata jedynie nielicznym udaje się zmienić, z powodu właśnie jego mocnego zakotwiczenia w umysłach. A co do 'trudu samodzielnej decyzji i oceny': ciekaw jestem Pani/Pana reakcji na przykład na tego księdza od musztry - rozum nakazywałby wstać, powiedzieć mu wprost, co się o jego zachowaniu myśli, ostatecznie co najmniej wyjść z kościoła. Do takich sytuacji nie dochodzi - bardzo rzadko - przyczyna ta sama - głęboko zakodowany nakaz posłuszeństwa wobec księży, wprasowane do głów przekonanie, że tylko oni mają klucze do nieba i że stoją ponad wszelkim stworzeniem. Że są jednak także przyzwoici i uczciwi księża? Cóż z tego, na zasadzie wyjątku od reguły bodaj, i nie udawajmy, że nie widzimy jak ta instytucja na naszych oczach otwarcie przekształciła się w drapieżne, chciwe i żądne władzy monstrum. Prosze poczytać wystąpienia plskich biskupów z okazji Bożego Ciała 2018.

a właściwie nawet nie odwagi, ale chęci żeby rozmawiać. Ja staram się to robić, staram się, żeby mi się chciało. Więc będę rozmawiać. Z biskupami chyba nie, ale z księżmi, którzy są w moim otoczeniu napewno tak. Jeśli jednak chcemy, żeby nas słuchano, trzeba być dobitnym, asertywnym i rzeczowym, ale nie agresywnym i wulgarnym, bo nie takiego świata i kościoła chcemy.

Lepi te swoje plastelinki. Chętnie obejrzałbym ich wystawę. Pewnie jest tam ksiądz molestujący chłopca, ksiądz masturbujący się, ksiądz drenujący czaszkę, ksiądz napychający kieszenie itp. Jestem ciekaw, czy posiada talent do szczegółów anatomii. Bo z perspektywy tych opisów jego plastelinki są plastusiowe.

masturbujący się klawiaturą

Tu raczej nie chodzi plastelinki. Może eddiepol ciągle w snach jest gwałcony przez biskupów, może te sny łączy miłość-nienawiść do "czarnych". Może Freud by to lepiej wytłumaczył niż ty, Robercie Forysiaku...

takie mam wrażenie. Chyba pan Forysiak drugi był bliżej, ale to jeszcze nie to. Ja podejrzewam że eddiepola spotkała na jawie przykrość w Kościele. Np. znalazł się sam na sam ze starym proboszczem w zakrystii i zaczął mu się zwierzać z wątpliwości co do problemów z grzechem nieczystości. A ten w odpowiedzi złapał go za krocze. I biedny eddiepol zaczął uciekać z kościoła i tak do tej pory ucieka i nie wiadomo jak daleko chce uciec. Jeszcze biedak nikogo nie spotkał, któren by mu powiedział że może już się zatrzymać, a nawet wejść do najbliższego kościoła i jeszcze raz porozmawiać z jakimś księdzem.

Możesz mieć rację, wycofuję się z tych plastelinek...

Kurczę, nie pomyślałem o tym. To chyba jednak nie przez sny...

są nowe, skuteczniejsze leki - i co ważne, iniekcje tylko raz na trzy miesiące

Jak zauważyliście Panowie, edi-polo, dzieli się ze mną swym doświadczeniem. To ładnie z jego strony, ale zapomniał, że diagnozy wydają psychiatrzy z uprawnieniami, a nie ich pacjenci. Może gdyby poleciłby mnie swemu psychiatrze, to ja chętnie z tym psychiatrą pogadałbym o tym, jak pomóc edi-polowi. Bo sama opieka lekarska wyraźnie to za mało...

Można się różnić w poglądach. Ale jak dyskusja w komentarzach ma mieć jakąś wartość merytoryczną, to rozmawiajmy na argumenty, a nie pseudo-inteligentne docinki i złośliwości, nie wnoszące nic wartościowego i rzeczowego do dyskusji. Panie Forysiak, daj Pan spokój. Metoda "im Ciebie uczynię mniejszym, tym sam będę większym" jest dla kretynów, dla których cokolwiek więcej jest poza zasięgiem. Pan raczej na takiego nie wygląda, więc warto podnosić poziom, w ostateczności przynajmniej go trzymać.

Różnice w poglądach to specjalność piekła. Nie polecam go. Niebo daje wolność wyobraźni. Pogląd jest jednak jeden w trzech Osobach, Kto ma rozum, ten zrozumie. Ja jestem tylko kretynem, ale to rozumiem, więc o Pana się nie martwię...

Witam, ja jestem przerażony po przejeździe rowerem po wrocławskich wałach nadodrzańskich, miejscu spacerów, co drugi młody człowiek niezależnie od płci miał przed oczami Smartfona, jeden o mało nie wszedł mi pod rower. Młodzi Smartpolacy spacerują często sami nawet bez psa, słuchawki w uszach i patrzą jak zahipnotyzowani w ekranik. Rany gdzie my jesteśmy, ten Smartfon to bożek. Powinno się zaczynać już uczyć ludzi wytrzymywać choćby kilka godzin bez Smartfona.

żeby co drugi... btw, na tę okoliczność posługuję się określeniem 'smarkfony'

Większość autorów nadużywa stwierdzenia, iż teraz rządzą lub będą nami rządzić algorytmy. Algorytm jest tylko pewną ramą, w oparciu o którą napisany jest program komputerowy. Algorytmy są znane od dawna. Dopiero superkomputery pozwoliły na przetwarzanie danych z wykorzystaniem różnych algorytmów (np. tych z dziedziny tzw. big data, które w odróżnieniu np. od algorytmu rozwiązywania równań kwadratowych, dają wyniki tylko z pewnym prawdopodobieństwem), i to superkomputery rządzą, a nie algorytmy,a w łaściwie superkomputery i ogromne zbiory danych. Bo właśnie o nielegalnie pozyskane dane tu najbardziej chodzi. To dlatego wybuchła afera Cambridge Analytica. Nielegalnie wykorzystano zbiory danych zbieranych do badań naukowych. Tak się składa, że jednym z autorów wykorzystanego algorytmu jest polak M. Kosiński (obecnie Stanford). Ale pod słowem algorytm kryją się tu badania statystyczne i psychologiczne - i to one są realnie groźne, a nie żadne algorytmy. Słowo algorytm padło ofiarą wygodnego zrzucania winy na rzeczy (słowa) powszechnie niezrozumiałe. Bez superkomputerów i takich groźnych badań (prowadzonych często dla celów wojskowych - wojny informacyjnej) sam algorytm jest tyle warty, co algorytm obliczeń kwantowych. Niby jest, ale nie ma maszyny, na której można go uruchomić. Słowem - niczym nie rządzi ! Dla zainteresowanych podaję odnośnik do pracy M. Kosińskiego - proszę zwrócić uwagę na tytuł - Computer-based ... - nie algorytm !!! : Computer-based personality judgments are more accurate than those made by humans Wu Youyoua,1,2, Michal Kosinskib,1, and David Stillwella 1036–1040 | PNAS | January 27, 2015 | vol. 112 | no. 4

To do niedawne popularne określenie na człowieka finansowego(zawodowego) sukcesu, bezkrytycznie stosującego w swoim życiu "gotowe procedury i wzorce", sugeruje pewną redukcję ludzkiej osoby do poziomu osobnika-jednostki stadnej zbiorowości w zbiorowym odruchu na zewnętrzne bodźce. Bo ta redukcja obiecuje powodzenie "sprawdzonej drogi sukcesu" i musi odrzucać wszelkie krytyczne dylematy-w imię celu(sukcesu) uświęoającego środki(intelektualną refleksję). Z fenomenem bezkrytycznego leminga, jest związane kolejne infrastrukturalne zjawisko tzw. Lemingradu, czyli osiedla mieszkalnego fukcjonującego na zasadach zamkniętego getta, a mającego zapewnić bezpieczeństwo dla dobrobytu w jego zamknietej strefie. Chyba najwiecej owych lemingradów jest na warszawskim Wilanowie i Dolnym Mokotowie, choć w innych częsciach miasta(jak i innych częściach Polski) nie brakuje tego typu osiedlowych gett. Skojarzenie z gettami żydowskimi(szczególnie z czasów II wojny światowej) nasuwa się samoistnie, tylko w tym przypadku jest to zamknięcie na własne życzenie. To rzeczywista potrzeba poczucia bezpieczeństwa, czy raczej perwersja psychiki ukształtowanej przez gry komputerowe i wszechobecną indoktrynacją "konkurencyjności", czyli "walki o byt" w trywialnym, barbarzyńskim rozumieniu? Sama technika, przy braku logiki jej zastosowania, prowadzi do ograniczenia człowieka w jego istocie człowieczeństwa. A nawet do jego terminalnego unicestwienia

to się proszę Pana fachowo nazywa "ignotum per ignotum"

przykre.... tak szacowne pismo, tak dooorne komentarze, przytyki; zupełnie niepotrzebne uogólnienia (edddie), i nieadekwatna obrona. Ech czasy..

?

część matematyki, filozofii, informatyki itede; Pańska teoria ma także wyraźne cechy hipostazy [broń Boże w znaczeniu teologicznym...]

...jest istotnie logiczne. I aby uniknąć tautologii masła maślanego, hipostaza jest także teo-logiczna, czyli odniesiona do nieskończoności,a co wypowiada m.in. Pitagoras o nieskończoności konstytuującej matematyczną skończoną proporcjonalność; czy Kurt Goedl w swojej tezie o wewnętrznej spójności systemów formalnych(m.in. matematyki).

hipostaza: błąd log., polegający na przypisywaniu realnego istnienia tzw. obiektom idealnym (jak dobro, postęp); uprzedmiotowienie pojęcia, abstrakcji;

nieuprawnionego (z naukowego punktu widzenia)arbitrażu, powołując się na osobę w kwestiach ontologicznych mało kompetentnej-Władysław Kopaliński był leksykografem po studiach lingwistycznych, a nie filozofem. Hipostaza jest kwestią ontologiczną starą jak myśl filozoficzna, a w średniowieczu była nawet w centrum dysput filozoficzno-teologicznych jako tzw.spór o uniwersalia. Jednak w pierwotnym ujęciu hipostazy(Pitagoras, Platon), jako wychodnej dla matematycznego logosu, jest ona logiczną koniecznością dla systematycznych badań rzeczywistości i formułowania wniosków o charakterze naukowym

też stara jak świat, a dziś kojarzy się niemal wyłącznie [mnie przynajmniej...] z kosmologią i astrofizyką - trochę Sz. P. przesadza z tym monopolizowaniem znaczenia, a juz na pewno z odbieraniem prof. Kopalińskiemu kompetencji i kwalifikacji do znajomości tematu; to, że o czymś nie wiemy, nie znaczy automatycznie, że nie istnieje - w tym przypadku wystarczy poklikać

...jest jednym ze sztandarowych dowodów na istnienie kosmicznego (L)logosu, bowiem ich odkrycie było następstwem matematycznych wyliczeń, a nie bezpośrednich obserwacji jako kosmicznego zjawiska. Co prawka sam Hawking kwestionował osobowy Logos w kosmosie, ale myślę, ze to była z jego strony swoista prowokacja intelektualna dla pobudzenia nowej apologetyki Boga Stwórcy. Bo zresztą nie sposób być dzisiaj poważnym kosmologiem, bez odniesienia swych analiz do (naj)wyższej matematyki, jako fundamentalnej kategorii istnienia (tzw. pole racjonalności). Swoistym przełomem metodologicznym w nauce, były odkrycia A. Einsteina ujęte w teorię względności, a które pokazały niedostatki empirii i pozytywistycznego jej traktowania. Ale pomimo to, i pomimo odkryć M. Plancka w dziedzinie teorii kwantów, nadal w XX wieku pokutowało myslenie(i dzieje się tak po dzień dzisiejszy) w kategoriach materiastycznego monizmu (za K. Marksem), pommimo że zanegowano istnienie a-tomu (niepodzielnika) i istotę korpuskuły, przez co samo pojecie "materii" stało się niejasne(a tym samym nie może stanowić absolutnego odniesienia). I właśnie posługując się teo-logią Boga Absolutu, który jest istnieniem wszystkigo; i Boga Logosu, który istnienie konstytuuje wg zasady matematycznej proporcji, jest mozliwym poznawczy progres rzeczywistości. A prof. Kopaliński, jak wielu ludzi w XX wieku żyjących pod presją "jedynie słusznej" ideologii marksizmu, musiał także w wielu kwestiach wypowiadać się w duchu "politycznej poprawności", a nie w duchu prawdy istotnej

poczynając od tego, że jakoby Hawking "odkrył czarną dziurę" a kończąc na absurdalnym ataku na prof. Kopalińskiego, pomiędzy także kaszanka

"Правда"-by nie użyć tu tischnerowskiego określenia na trzeci wariant prawdy. Wobec takiej gó....nej argumentacji, to ja wymiękam.

Jak dobrze pamiętam, mówiłem o konieczności prolongaty intelektualnej, by przypadkiem eddie-pol nie stracił błysku. Jak szybko potwierdziły się moje obawy. Najwyraźniej Pan edi-pol doszedł do swego kresu możliwości. Raczej na tym rowerku intelektualnym nie pojedzie już szybciej. Melchior i inni, może jeszcze spróbujecie edipolkowi dopompować kółeczka, może wtedy jeszcze coś wyciągnie z tej starej, PRL-wskiej kolarzówki...

[chociaż z mojej strony - nie widzę przeszkód]

Nie rozumiesz, że to wszystko robię tylko dla Ciebie? Po prostu zakochałem się w Tobie po uszy. Po uszy. Nasłuchałem się Twych nienawistnych, jędrniutkich i wycezylowanych słówek, aż mnie zaczął dreszcz przechodzić na ich dźwięk. Całą moją kompromitację dedykuję Tobie, ty moje edipolątko słodziutkie. Jak się cieszę, że nie ma już żadnych przeszkód między nami. Kisses

i tyle w tym temacie

Wydaje mi się, że myśmy też kiedyś jakby bardziej pamiętali, że człowiek ma swoją godność, wolną wolę i rozum.

A tak swoją drogą to chyba nie podoba mi się, że kościół (w każdym razie niektórzy jego przedstawiciele) starają się "rzeźbić moją psyche" (i duszę chyba też)- to akurat nie dotyczy księdza redaktora. W sumie moja wina, bo nikt mi nie kazał tak mocno angażować się w te wszystkie praktyki.

przypuszczam, że tak jak i niemal wszystkich nas, w tym kościele ochrzczonych i nieodwołalnie wciągniętych na listę dobytku, wytresowano Panią do takich a nie innych zachowań i zaangażowania, i jak przysłowiowy pies z doświadczeń Pawłowa ślini się teraz na widok sutanny i stroszy sierść na sugestię porzucenia tego cyrku

Morderców i gwałcicieli jest bez liku. Jeśli na jednym z nich leży sutanna, niczego to zmienia. Duszpasterstwa składają się z samych grzeszników, więc wyluzowałbym na Twoim miejscu. Jakoś nie słychać, że krew zamordowanego Roberta woła o pomstę do nieba. Ale jeśli mówię do choroby, to wiem że na daremne... Wszystkiego dobrego Maćku Maćku

Cytat: "Morderców i gwałcicieli jest bez liku. Jeśli na jednym z nich leży sutanna, niczego to zmienia". Zastanów się co piszesz!

To zdanie niestety nic mi nie mówi. Ja jestem facetem, więc trzeba konkretem do mnie; proszę jasno wyłożyć o co chodzi. Ja wiem że "zastanów się co piszesz" albo "... co mówisz", to typowy konkret kobiecy, ale sorry - emocjami nie dyskutuję. Czasem widzę, że kobiety i ze swoimi psami próbują się tak komunikować.

Myślę, że duchowni są pociągani do odpowiedzialności, tak samo jak i osoby świeckie. I tak samo obowiązuje ich prawo. Natomiast robienie jakichś "dziennikarskich" śledztw (nie mam nic do dziennikarzy) i przygotowywanie tekstu pod z góry ustawioną tezę jest zwykłą - łagodnie mówiąc - nieuczciwością. Zostawmy sądzenie sądom.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]