Czterdzieści lat temu, 14 kwietnia 1985 r., w krakowskim kościele św. Stanisława Biskupa i Męczennika młodzi ludzie, mający za sobą działalność w Studenckim Komitecie Solidarności i Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, ogłosili deklarację założycielską nowej formuły opozycyjnej: Ruchu „Wolność i Pokój” (WiP).
W dokumencie, który napisał 25-letni Jan Maria Rokita, podkreślano znaczenie dwóch fundamentalnych wartości: wolności i pokoju. Wskazywano, że prawdziwy pokój nie może istnieć w warunkach zniewolenia i bez poszanowania praw człowieka.
W tamtym czasie, w drugiej połowie lat 80. XX w., ruch WiP – obok podziemnej Solidarności – stał się najgłośniejszym, a zarazem najbardziej oryginalnym ugrupowaniem opozycji antykomunistycznej w Polsce. Jego działalność wykraczała poza klasyczne ramy walki politycznej, obejmowała kwestie moralne, ekologiczne i społeczne.
Przypomnijmy tę historię.
Wyrok na Adamkiewicza i głodówka solidarnościowa
Bezpośrednim impulsem do powstania ruchu było to, co stało się kilka miesięcy wcześniej: 18 grudnia 1984 r. Marek Adamkiewicz, jeden z inicjatorów Studenckiego Komitetu Solidarności we Wrocławiu, został skazany na 2,5 roku więzienia za odmowę złożenia przysięgi wojskowej. Tej, w której zawarte były sformułowania o obronie ustroju socjalistycznego PRL i sojuszu z armią radziecką.
W geście poparcia dla Adamkiewicza, w marcu 1985 r. w kościele św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej odbyła się głodówka protestacyjna. Wzięło w niej udział kilkanaście osób, głównie z Warszawy i Wrocławia, w tym Jacek Czaputowicz, Jarosław Dubiel, Roland Kruk, Marek Krukowski, Piotr Niemczyk i Tomasz Wacko.
Podczas protestu dyskutowano o konieczności stworzenia w Polsce niezależnego ruchu pokojowego. Rokita wspominał potem: „Wieść o procesie Adamkiewicza i wyroku była istotna nie tyle ze względu na towarzyskie związki z osobą, bo to w Krakowie nie grało żadnej roli, ile z tego powodu, że pokazywała pewien problem. Człowiek z naszego pokolenia, którego odwaga publiczna jest typem naszej odwagi. Właśnie odmowy jawnej i publicznej, a nie organizacji podziemnej. Coś nam duchowo bardzo bliskiego. W związku z tym wobec człowieka o podobnym typie odwagi po pierwsze pojawia się zupełnie naturalny moralny imperatyw działania w jego obronie”.
„Po drugie – wspominał Rokita tamten czas – pojawia się pomysł na rozszerzenie pola polityki czynnej, staje problem, który pozwala wyraźnie odróżnić się i wyjść poza sferę działania Solidarności. Głodówka była impulsem”.
Połowa lat 80. w Polsce: atmosfera bezsilności
Wyrok na Adamkiewicza i związane z nim akcje solidarnościowe zbiegły się w czasie z atmosferą połowy lat 80.: z falą rozczarowania i poczucia bezsilności, wynikających z braku perspektyw na odrodzenie Solidarności.
Jednocześnie narastała potrzeba sprzeciwu wobec działań Służby Bezpieczeństwa, w których mieściły się porwania i pobicia działaczy opozycji, a nawet zabójstwa. Punktem kulminacyjnym tej eskalacji stało się zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki w październiku 1984 r. Wywołany tym wstrząs doprowadził do spontanicznego powstawania w największych miastach obywatelskich komitetów przeciw przemocy.
Była to pierwsza od wprowadzenia stanu wojennego próba otwartej współpracy środowisk opozycyjnych. Władze PRL nie zdecydowały się na aresztowanie członków tych inicjatyw, co stworzyło pewne pole działania.
Jak powstawał ruch Wolność i Pokój
Jan Rokita wspominał (w rozmowie z Anną Smólką-Gnauck), iż w jego środowisku już wcześniej rozmawiano o tym, że „w sprawie służby wojskowej trzeba jakąś instytucję stworzyć”.
Przyznawał, że do tego pomysłu namawiał go Radosław Huget: „Przyszedł pewnego razu i powiedział, że nasz pomysł, o którym wiele razy rozmawialiśmy, do tej pory nie zrealizowaliśmy, będzie w najbliższym czasie wyeksponowany w Warszawie. Tam założą taką organizację i to jest draństwo, co oni sobie myślą. Musimy natychmiast zrobić to w Krakowie. (…) Prędko, bo inaczej za nas to zrobią w Warszawie. I co, będziemy się dołączać do Warszawy? – Nie. Mówił, że jeśli ja wymyślę nazwę i napiszę deklarację, to on już zajmie się resztą” – wspominał Rokita.
Słowa wcielono w czyn. Gdy tekst był gotowy, Huget zaczął pod nim zbierać podpisy. Podpisało go 19 osób, byli to kolejno: Darek Rupiński, Piotr Świder, Radosław Huget, Marek Kozielski, Cezary Michalski, Barbara Syc, Artur Waluś, Agata Michałek, Anna Klich, Bogdan Klich, Marek Bik, Ewa Bik, Janusz Trybus, Krzysztof Żydowicz, Krzysztof Walczyk, Jan M. Rokita, Wojciech Modelski, Grzegorz Surdy, Jan Rojek.
„Przystępowaliśmy do WiP-u, bo to była pewna propozycja działania jawnego, młodzieżowego, a zatem bardziej radykalnego w stosunku do tego, co oferował szeroko pojęty ruch Solidarności – wyjaśniał swoje motywacje Klich. – Myśmy byli sfrustrowani, niezadowoleni z tego, że Solidarność nie wypracowała żadnej innej metody poza okolicznościowymi ulicznymi demonstracjami, wydawaniem bibuły i spotkaniami w kościołach. Naszym zdaniem te formy już się zdezaktualizowały”.
Idea WiP-u: między wolnością i pokojem
W deklaracji założycielskiej podkreślano, że inspirowano się orędziami pokojowymi Jana Pawła II. Zwracano uwagę: „Podstawowym celem działania ruchu będzie propagowanie i pozyskiwanie jak największych rzesz Polaków dla prawdziwej, niczym niezafałszowanej idei pokoju”.
Rokita tłumaczył to tak: „Poszukiwałem jakiś dobrych ideowych sformułowań do deklaracji w sprawie ruchu, który objąłby kwestie związane z wojskiem, tę sferę tabu opozycyjnego, ale nie stałby się instytucją o charakterze pacyfistycznym, walczącą fundamentalnie i pryncypialnie z wojskiem. To niebezpieczeństwo wyczuwałem”.
„Pamiętam, że zacząłem poszukiwać inspiracji do napisania czegoś w wydawanych co roku na 1 stycznia orędziach Jana Pawła II na Światowy Dzień Pokoju – mówił Rokita. – Gdzieś w jednym z ostatnich znalazłem przekonującą dla mnie argumentację o prawdziwym pokoju, który jest możliwy tylko w warunkach wolności (z powołaniem się na św. Augustyna) i o prawdziwej wolności, która urzeczywistnia się tylko w warunkach pokoju. Pomyślałem, że to mogłoby dobrze pasować i byłoby od razu hasło. No i to się spodobało”.
W kolejnym punkcie deklaracji zaznaczono: „Warunkiem zaistnienia pokoju w życiu politycznym państw i narodów jest skuteczne zagwarantowanie wszystkim ludziom wolności osobistej. Nie ma pokoju nigdzie tam, gdzie zlikwidowano tradycyjne wartości polityczne, gdzie stworzono systemy państwowej represji, przymusu ideologicznego, gdzie pozbawiono jednostkę praw do samodzielności i inicjatywy. Nie ma więc pokoju w rządzonej przez komunistów Polsce”.
Od praw człowieka po ekologię
Na początku maja 1985 r. do WiP-u dołączyła grupa warszawskich działaczy: Jacek Czaputowicz, Piotr Dąbrowski, Jarosław Dubiel, Grzegorz Ilka, Jerzy Kolarzowski, Roland Kruk, Maciej Kuroń, Piotr Niemczyk, Cezary Orłowicz, Marek Pogłód, Konstanty Radziwiłł, Agnieszka Romaszewska-Guzy, Aleksandra Sarata, Rafał Szczerba i Józef Taran.
W kolejnych miesiącach ruch poszerzał swoje struktury – w jego szeregi wstąpili też opozycjoniści z innych części kraju.
17 listopada 1985 r. organizacja przedstawiła deklarację ideową. Przypomniano w niej, że WiP powstał w odpowiedzi na niewystarczający zakres działań podejmowanych przez istniejące już organizacje niezależne. Podkreślano, że istnieje wiele kwestii, wobec których „ludzie dobrej woli” nie powinni być obojętni. Wśród obszarów zaangażowania wymieniono: ochronę praw człowieka, dążenie do suwerenności narodowej, przeciwdziałanie zagrożeniu wojną i wspieranie międzynarodowego ruchu pokojowego.
Ponadto szczególną wagę przywiązywano do ochrony środowiska, walki z głodem na świecie i działań charytatywnych, a także do wspierania rozwoju jednostki oraz promowania postaw opartych na tolerancji.
Dokument kończył się konkluzją: „Podstawom pozwalającym działać w ramach ruchu ludziom o różnych światopoglądach jest tolerancja i wzajemne zrozumienie dla różnych dróg wiodących do rozwiązania istotnych problemów współczesnego świata. Łączyć nas natomiast będzie niezgoda na zło, ucisk, nietolerancję, obojętność wobec cierpienia”.
Ludzie WiP-u: katolicy, ekolodzy, anarchiści
WiP skupiał osoby o różnych poglądach. Byli tu katolicy, pacyfiści, ekolodzy, członkowie Solidarności i ludzie wywodzący się z kręgów kontrkulturowych.
Ruch nie miał formalnych struktur ani przywództwa. Działał w wielu miastach, m.in. w Krakowie, Warszawie, Wrocławiu, Szczecinie i Trójmieście. Charakter i forma podejmowanych akcji zależały od kreatywności ludzi w poszczególnych ośrodkach. Brak sformalizowanych struktur sprawiał, że trudno było określić liczbę osób związanych z ruchem, jednak szacuje się, że aktywnie działało w nim co najmniej kilkaset osób.
Działalność WiP-u była różnorodna. Organizowano demonstracje, głodówki, happeningi i kampanie informacyjne mające uświadamiać o prawie do odmowy służby wojskowej. Jednym z bardziej znanych działań ruchu stało się właśnie publiczne deklarowanie odmowy służby w wojsku PRL i informowanie opinii publicznej o represjach wobec tych, którzy odmówili przysięgi wojskowej.
Działacze WiP-u domagali się też zamknięcia Huty Siechnice pod Wrocławiem, protestowali przeciw budowie elektrowni jądrowej w Żarnowcu i składowaniu odpadów radioaktywnych w Międzyrzeczu. Protestowano przed zakładami chemicznymi w Policach i Hutą Lenina w Krakowie.
WiP utrzymywał kontakty z ludźmi z pacyfistycznych i ekologicznych organizacji z Europy Zachodniej. Prowadził też działalność wydawniczą. Wiosną i latem 1988 r. wspierał ruch strajkowy, współpracował z lokalnym strukturami Solidarności i innymi organizacjami opozycyjnymi. W sierpniu 1988 r. współorganizował Międzynarodową Konferencję Praw Człowieka w Krakowie-Mistrzejowicach.

Ruch WiP w oczach władz i bezpieki
WiP był obiektem intensywnych działań ze strony władz, a zwłaszcza SB. Był też przedmiotem analiz rządowych i wojskowych.
Np. w raporcie Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego z grudnia 1986 r. podkreślano, że „powstanie i działalność Ruchu »Wolność i Pokój«, a także rozgłos nadawany przedsięwzięciu grupy, nie jest dziełem przypadku”. Jego autorzy uważali, że wpisuje się to w strategię „długiego marszu, przyjętą przez przeciwnika politycznego w styczniu 1982 r.”, której celem miało być „prowadzenie destrukcyjnych działań na dwóch płaszczyznach: świadomości społecznej i funkcjonowania struktur państwowych”. Dalej pisano, iż „zadaniem taktycznym” WiP jest „rozmiękczenie wojska, zachwianie pewności władzy, przeoranie świadomości społecznej”.
Według analityków Głównego Zarządu Politycznego ideologia WiP-u miała charakter „antysocjalistyczny”. Stwierdzano, że ruch wykorzystuje ideę pokoju „instrumentalnie” w celu „osłabienia ZSRR i państw socjalistycznych”, a jego działania przedstawiano jako połączenie kilku dotychczasowych „dywersyjnych kierunków”, takich jak obrona praw człowieka czy krytyka militaryzmu Związku Sowieckiego.
Z kolei funkcjonariusze Departamentu III MSW, zajmujący się WiP-em w ramach sprawy operacyjnego rozpracowania „Błękitni”, wykazali się większą rzeczowością niż ich koledzy z wojska. Nie doszukiwali się wsparcia ruchu przez zachodnie służby, lecz zauważali, że „realizuje program internacjonalizacji działalności antysocjalistycznej”, a jego działacze „zacieśniają związki z antykomunistycznymi ruchami pacyfistycznymi na Zachodzie”.
Trafnie zauważali też, że postulaty WiP-u zmierzają w gruncie rzeczy do zmiany ustroju w PRL i krajach bloku wschodniego, choć, jak zauważono, postulat ten „nie jest (…) wyrażany in extenso”.
„Wolność i Pokój”: doświadczenie pokoleniowe
Wobec członków WiP stosowano szeroki wachlarz represji: działania operacyjne, administracyjne i sądowe. Osoby odmawiające służby wojskowej lub złożenia przysięgi były skazywane na więzienie, zwykle ok. 3,5 roku.
Władze PRL miały tu jednak pewien problem, ponieważ – jak zauważano w analizach – „stosunkowo surowe wyroki pozbawienia wolności okazały się mało skuteczne”, a nawet kontrproduktywne. Pod koniec istnienia PRL wprowadzono więc możliwość odbywania zastępczej służby wojskowej, czyniąc ją jednak bardziej uciążliwą niż służba wojskowa.
Działaczy WiP represjonowano też za udział w demonstracjach i kolportaż pism drugiego obiegu. Stawali przed kolegiami ds. wykroczeń, dostawali kary grzywny.
Dla przyszłości ruchu większym wyzwaniem niż SB okazały się jednak zmiany po roku 1989. Choć w wyborach czerwcowych kilka osób związanych z WiP-em zdobyło mandaty parlamentarne, w nowej Polsce organizacja stopniowo traciła na znaczeniu. Na początku lat 90. ostatecznie zakończyła działalność.
Był to proces poniekąd naturalny. W kolejnych latach wiele osób, o których mowa była w tym tekście, miało pojawiać się nadal w życiu publicznym. Wolno sądzić, że dla wielu z nich to WiP był kluczowym doświadczeniem pokoleniowym.
Dr hab. CECYLIA KUTA kieruje Biurem Badań Historycznych w Oddziale IPN w Krakowie i pracuje na Uniwersytecie Jana Pawła II. Autorka książek o PRL, m.in. „»Działacze« i »Pismaki«. Aparat bezpieczeństwa wobec organizacji katolików świeckich w Krakowie w latach 1957-1989”, „Od uległości do niezależności. Literaci i literatura w latach 1944–1989/1990” i „Nieocenzurowane. Z dziejów drugiego obiegu”.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.















