Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Drugi obieg, czyli bibuła

Drugi obieg, czyli bibuła

19.11.2013
Czyta się kilka minut
Zjawisko drugiego obiegu wciąż nie zostało do końca poznane przez historyków, badaczy literatury czy prasoznawców. Z każdym rokiem dowiadujemy się o nim nowych, często zaskakujących rzeczy.
Od lewej: Antoni Roszak, Zenon Pałka, Mirosław Chojecki, Wojciech Onyszkiewicz, Konrad Bieliński w konspiracyjnej drukarni NOWej, prawdopodobnie Konstancin k. Warszawy, 1978 r. Fot. Marcin Jabłoński, ZBIORY OŚRODKA KARTA
B

Bibułą w żargonie rewolucyjnym zowią każdy druk nielegalny, nieopatrzony sakramentalną formułą »dozwoleno cenzuroju«” – pisał w „Robotniku”, organie prasowym Polskiej Partii Socjalistycznej, jego redaktor naczelny, Józef Piłsudski. W Polsce wydawanie druków poza oficjalnym obiegiem ma długą tradycję – wystarczy przypomnieć okres II wojny światowej z licznymi pismami podziemnymi czy wcześniejszy czas rozbiorów. Według ostatnich badań na ziemiach polskich pod okupacją niemiecką i sowiecką w latach 1939-45 wydano co najmniej 1075 książek i broszur w 1239 częściach (tomach, zeszytach). Nie można również zapominać o podziemnych czasopismach. Tylko pod okupacją sowiecką w latach 1939-41 ukazywało się co najmniej 40 tytułów.
Cenzurą w wolność słowa
Podczas gdy w II Rzeczypospolitej funkcjonowała cenzura represyjna (stosowano ją na podstawie wyroku niezawisłego sądu, po ukazaniu się publikacji), to w Polsce Ludowej stosowano cenzurę prewencyjną – czyli zanim tekst ujrzał światło dzienne. Nad obecnością „jedynie słusznych” treści w legalnie wychodzących wydawnictwach czuwał organ administracji państwowej, od 1945 r. funkcjonujący pod nazwą Centralnego Biura Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, od 1946 r. jako Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, a od 1981 r. – Główny Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk. Wydawał on zezwolenie – tzw. debit – które było nieodzownym warunkiem dopuszczenia do druku. Dlatego wydawnictwa wychodzące bez owego debitu cenzury nazywane są bezdebitowymi lub – częściej – po prostu drugim (czyli poza oficjalnym) obiegiem. Z kolei dla władz była to wroga propaganda pisana lub po prostu publikacje antysocjalistyczne.
Cenzura miała szeroki zakres – obejmowała treści godzące w ustrój państwa, tajemnice państwowe, wykroczenia wobec prawa i dobrych obyczajów, wprowadzanie opinii publicznej w błąd.
W czasie stalinowskiego terroru
Po „wyzwoleniu” Polski w latach 1944-53 oprócz ulotek pojawiło się kilkaset podziemnych gazetek, broszur i książek. Szczególnie Zrzeszenie „Wolność i Niezawisłość”, przechodzące od walki zbrojnej do akcji informacyjnych i propagandowych (głównie w celu podtrzymania społeczeństwa na duchu), wydawało prasę – przede wszystkim biuletyny informacyjne – na dość dobrym zresztą poziomie edytorskim i w potencjalnie dużym nakładzie, np. „Niezawisłość” w 1946 r. i „Wolność” w latach 1945-46.
Z kolei Konspiracyjne Wojsko Polskie wydawało pismo „W świetle prawdy”, a Narodowe Zjednoczenie Wojskowe m.in. „Walkę”. Przy czym działalność wydawnicza na szeroką skalę zanikła już po 1947 r. – m.in. z powodu utraty drukarni. Ogółem do końca 1949 r. ukazało się około 300 tytułów czasopism, a apogeum antykomunistyczna działalność wydawnicza osiągnęła w latach 1945-46. Zlikwidowanie zbrojnego podziemia położyło właściwie kres niezależnej prasie i wydawnictwom.
Przed rokiem 1976
Absolutnie nie oznaczało to, że niezależne wydawnictwa przestały się całkiem ukazywać.
Jednak w kolejnych latach próby wydawania druków drugoobiegowych były sporadyczne, np. w 1965 r. w Warszawie rozrzucono kilkadziesiąt pisanych odręcznie ulotek o treści: „Lenin to oszust i aferzysta”, „Rosjanie oddajcie nam braci, których więzicie na Syberii i Kamczatce” oraz „Radio Moskwa sieje frazesy, a Chińczyków się boi”.
Ożywienie w produkcji nielegalnych druków przyniósł rok 1968 – studencki Marzec w kraju i agresja państw Układu Warszawskiego na Czechosłowację.
O skali odrodzenia drugiego obiegu świadczy to, że tylko do końca sierpnia 1968 r. Służba Bezpieczeństwa odnotowała 2147 ulotek przeciwko „bratniej pomocy” dla Czechów i Słowaków, z czego ponad połowę – 1277 – w Warszawie. Notabene to właśnie wtedy po raz pierwszy w roli powielacza wykorzystano wyżymaczkę popularnej w PRL pralki „Frania”.
Do 1976 r. drugi obieg nie przybrał dużych rozmiarów. Z pewnością najważniejszym zjawiskiem w tej dziedzinie były wydawane na powielaczu spirytusowym na przełomie lat 60. i 70. przez tajną organizację „Ruch” pisma „Biuletyn” (6 numerów) oraz „Informator” (kilka numerów). Sporadycznie pojawiały się również inne pisma, np. od stycznia 1973 r. (we Wrocławiu) „Organ Studia Kompozycji Emocjonalnej” czy od sierpnia 1975 r. (w Małopolsce) „Tu Polska”. Także Polskie Porozumienie Niepodległościowe od maja 1976 r. publikowało swe opracowania.
Warto też wspomnieć o pomyśle Macieja Kozłowskiego powielania w Pradze, a następnie przerzucania do kraju „Biuletynu Nieocenzurowanego”.
Po Czerwcu ’76
Drugi obieg zaczął się dynamicznie rozwijać dopiero wraz tworzeniem się opozycji demokratycznej w drugiej połowie lat 70. Niezwykle ważną rolę odegrały protesty robotnicze z Czerwca ’76 – brutalnie spacyfikowane przez władze – co doprowadziło do powstania Komitetu Obrony Robotników. W kolejnych latach powstawały Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, Wolne Związki Zawodowe, Ruch Młodej Polski, Konfederacja Polski Niepodległej i inne ugrupowania opozycyjne. One również prowadziły działalność wydawniczą.
W tym miejscu trzeba wspomnieć o wydawanych od września 1976 r. dwóch pismach KOR-owskich – „Biuletynie Informacyjnym” i „Komunikatach”.
Początkowo – do lutego 1977 r. – powielano je na maszynie do pisania, co z jednej strony było nawiązaniem do radzieckiego samizdatu, a z drugiej wynikało z obawy przed represjami za nielegalny druk. Mniej więcej w tym samym czasie (październik 1977 r.) Nurt Niepodległościowy zaczął wydawać pismo „U progu”, kopiowane przy wykorzystaniu powielacza.
Warto też wspomnieć o inicjatywie studentów Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, którzy dzięki sprowadzonemu z zagranicy jeszcze przed Czerwcem ’76 powielaczowi przystąpili do druku „Folwarku zwierzęcego” Orwella. Od 1977 r. środowisko to pod nazwą Nieocenzurowana Oficyna Wydawnicza wydawało niezależny kwartalnik literacki „Zapis”.
Co niezwykłe, w „Biuletynie Informacyjnym” i „Zapisie” zaczęto podawać nazwiska członków redakcji. Było to złamanie kolejnej bariery – anonimowości. Pozwalało na powiększenie kręgu współpracowników i odbiorców – potencjalni autorzy i czytelnicy po prostu wiedzieli, do kogo się zwracać. Podobnie podawanie w „Komunikacie” adresów i numerów telefonów członków KOR-u.
Kolejnym ważnym wydarzeniem było powstanie w 1977 r. pierwszego profesjonalnego wydawnictwa działającego poza zasięgiem cenzury, czyli Niezależnej Oficyny Wydawniczej (NOWa). Jej pierwszą pozycją sygnowaną charakterystycznym logotypem była wydana w sierpniu tego roku publikacja Jakuba Karpińskiego (pod pseudonimem Marek Tarniewski) „Pochodzenie systemu”.
Niezależny obieg wydawniczy najszybciej rozwijał się w większych miastach, zwłaszcza w Warszawie. Własną prasą dysponował również tworzący się niezależny ruch chłopski. Mimo znacznego rozwoju (do sierpnia 1980 r. działało już co najmniej 35 niezależnych wydawnictw) w drugiej połowie lat 70. drugi obieg nie miał dużego zasięgu społecznego. Z drugiej strony prasa niezależna, której liczba wzrosła z 9 w 1976 r. do 72 w 1979 r. i 490 w 1980 r., ukazywała się w 291 miejscowościach, przy czym w 123 z nich był to tylko jeden tytuł.
Bardzo ciekawe dane przynoszą statystyki Służby Bezpieczeństwa, z których wynika, że liczbę nielegalnych druków – czasopism, wydawnictw i ulotek – w okresie 1977-80 szacowano w poszczególnych latach na odpowiednio 25 tys., 139 tys., 156 tys. i 147 tys. Z czego udało się przejąć w kolejnych latach około: 60, 30, 33 i niespełna 39 proc.
W „solidarnościowym karnawale
Ważnym elementem strajków z sierpnia 1980 r. było dotarcie z informacją zarówno do protestujących robotników, jak i osób z zewnątrz. W Stoczni Gdańskiej 16 sierpnia ukazał się w formie ulotki „Strajkowy Biuletyn Informacyjny”. Zawierał on komunikat o powstaniu Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego i jego zadaniach. Od 23 do 31 sierpnia ukazało się czternaście numerów „Strajkowego Biuletynu Informacyjnego »Solidarność«”. Był on kolportowany nie tylko na Wybrzeżu, ale też w innych regionach kraju. Z kolei w Szczecinie od 24 sierpnia wydawane było pismo szczecińskiego MKS „Jedność”.
Powstanie Solidarności poważnie naruszyło monopol informacyjny władz PRL. Musiały one (oczywiście pod naciskiem związku) wyrazić zgodę na wydawanie podlegających cenzurze pism – na czele z „Tygodnikiem Solidarność”, którego nakład wynosił 500 tys. egzemplarzy, a w czasie I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ nawet milion egzemplarzy. Ponadto w poszczególnych zakładach pracy wydawano „biuletyny wewnętrzne” niepodlegające nadzorowi cenzury. Pierwszych kilkaset (około 300) powstało jeszcze w roku 1980. Rok później wychodziło już co najmniej 1900 tytułów prasy niezależnej, a według innych (nowszych) danych nawet 3200.
W tym czasie ukazało się również wiele broszur, publikacji książkowych – część z nich przy wykorzystaniu formuły „druk wewnątrzzwiązkowy”. Między sierpniem 1980 r., a grudniem 1981 r. działało już około 160 wydawnictw, które bez pieczęci cenzorskiej wydały ponad 2500 pozycji.
Po 13 grudnia 1981 r.
Oczywiście wprowadzenie stanu wojennego w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. doprowadziło do znacznego zmniejszenia liczby wydawanych czasopism i druków niezależnych. Przyczyniło się do tego przede wszystkim zniszczenie i konfiskata sprzętu poligraficznego związku, internowanie drukarzy, redaktorów i wydawców. Jednak już w grudniu pojawiły się pierwsze tytuły prasy podziemnej, np. z „Dnia na Dzień” we Wrocławiu (od 14/15 grudnia) czy „Wiadomości Dnia” w Warszawie (od 15 grudnia). Oba były kontynuacją pism wydawanych w okresie legalnego funkcjonowania związku. Takich przypadków było więcej – wśród 954 tytułów podziemnych, które ukazały się w 1982 r., było ich łącznie 83. Jak z tego widać, zdecydowaną większość stanowiły jednak tytuły nowe, np. wychodzące od lutego 1982 r. największe podziemne pismo „Tygodnik Mazowsze” o nakładzie 50–60 tys. egzemplarzy.
Część oficyn wydawniczych (np. NOWa) ponownie zeszła do podziemia. Powstawały też kolejne wydawnictwa podziemne (np. CDN czy Przedświt). Po 13 grudnia zaczęto tworzyć również podziemne oficyny wydawnicze, radio i telewizję. Całkowicie nowym zjawiskiem była działalność wydawnicza internowanych, polegająca m.in. na wydawaniu pisanych odręcznie lub przy wykorzystaniu prymitywnych technik powielaczowych gazetek czy własnej poczty. Zjawisko to nie zostało jeszcze opisane, a o jego skali świadczy fakt, iż w jednym tylko „ośrodku odosobnienia” w Białołęce ukazało się sześć lub siedem różnych tytułów. Pierwszy z nich, „AS”, wychodził już od 17 grudnia.
Po wprowadzeniu stanu wojennego w celu uniknięcia ewentualnych represji powrócono do konspiracji, anonimowości nie tylko (co oczywiste) drukarzy czy kolporterów, ale również redaktorów i autorów.
Apogeum podziemnej działalności wydawniczej to lata 1982 w przypadku czasopism (954 tytuły) i 1983 dla książek i broszur (682 pozycje). W kolejnych latach (do 1988 r.) tendencja była spadkowa, a następnie doszło do ponownego wyraźnego wzrostu niezależnej produkcji wydawniczej (np. w 1989 r. 1282 tytuły czasopism niezależnych). Przy czym trzeba pamiętać, iż pod koniec PRL można już chyba mówić wręcz o wydawnictwach półoficjalnych, kolportowanych w sposób jawny, a nie jak wcześniej ukryty.
Próba bilansu
W latach 1976-90 ukazało się według niepełnych danych 5840 tytułów czasopism drugoobiegowych. Zdecydowanie najwięcej z nich w stolicy. Innymi ważnymi ośrodkami były: Wrocław, Kraków czy Gdańsk. W tym samym czasie poza zasięgiem cenzury ukazało się ponad 6500 tytułów książek i broszur. Zdecydowanie najwięcej – 315 – wydała Niezależna Oficyna Wydawnicza. Inne wydawnictwa, m.in. Krąg, CDN czy Przedświt miały już zdecydowanie mniejszy dorobek – odpowiednio 134, 119 i 109 pozycji. Podobnie jak w przypadku czasopism, największym ośrodkiem wydawniczym była Warszawa.
Najczęściej wydawanym w drugim obiegu autorem był Czesław Miłosz – 131 razy, oraz Leszek Kołakowski – 78, a najczęściej edytowanymi pozycjami: „Katyń”, autorstwa Ryszarda Zielińskiego (pod pseudonimami Jan ­Abramski i Ryszard Żywiecki) – 32 razy oraz „Wojna z narodem widziana od środka” Ryszarda Kuklińskiego – 26 razy. Z kolei najdłuższe serie wydawnicze to: Zeszyty Edukacji Narodowej – 68 pozycji oraz Biblioteka Kwartalnika Politycznego „Krytyka” – 40.
Oczywiście drugi obieg ewoluował – zmieniały się techniki powielania druków od pisania ręcznego, poprzez przepisywanie na maszynie (tzw. chiński powielacz), powielanie białkowe, sitodruk, aż po offset. W związku z doskonaleniem metod druku zwiększał się również nakład oraz liczba odbiorców – od wąskiego, elitarnego grona aż po odbiorcę wręcz masowego. Z czasem powiększał się też asortyment niezależnej „produkcji wydawniczej” – obok ulotek, czasopism i książek pojawiły się znaczki pocztowe, kalendarze, banknoty podziemne i inne druki. Nie zmieniało się jedno – znaczenie wolnego słowa kruszącego monopol informacyjny i propagandowy komunistycznych władz.
Nikt nigdy nie obliczył, ile osób zaangażowało się w działalność drugiego obiegu wydawniczego, ale spokojnie można szacować, że były to dziesiątki tysięcy osób. Do dziś niestety często zresztą anonimowych, zapomnianych, w żaden sposób nieuhonorowanych przez wolną Polskę... 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]