To najlepsza książka o modlitwie w polskich księgarniach. Czytamy „Ocean światła”

Martin Laird przekonuje, że modlitwa nie jest oddzielną czynnością – jest sposobem życia, który rozwiewa iluzję oddzielenia od Boga.
Czyta się kilka minut
Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Dwie młode ryby skubiące w jeziorze glony spotykają rybiego starca. Ten rzuca pytanie: „Młodziaki, jaka dziś woda?” – i odpływa. Młode ryby patrzą po sobie zdziwione: „Woda? Jaka woda? Co to jest woda?”. W końcu jedna z nich mówi: „Płyńmy, musimy poszukać tej wody”.

Taką historyjką rozpoczyna swoją najnowszą książkę o modlitwie „Ocean Światła” amerykański augustianin Martin Laird. To już trzecie po „W krainę ciszy” i „Głębi serca” dzieło tego autora wydane po polsku. Moim zdaniem to najlepsze współczesne książki o modlitwie, jakie się u nas ukazały. Uczą kontemplacyjnej medytacji w sposób, w jaki rybi starzec mógłby nauczyć kontaktu z wodą swoich młodszych pobratymców.

W Nim żyjemy

Ktoś mógłby zaprotestować – w jakim sensie młode ryby muszą (mogą?) się nauczyć kontaktu z wodą? Czyż nie pływają w niej nieustannie? Co więcej – w procesie osmozy woda nieustannie wnika w ich ciała, stanowi główny budulec tego, kim one są… No właśnie.

Jak zauważył Mistrz Eckhart, wielu ludzi próbuje kształtować swoją modlitewną relację do Boga, „jak gdybym ja był tutaj, a Bóg tam”. Eckhart stwierdza jednak: „Tak nie jest. Ja i Bóg to jedno”. Innymi słowy – często jesteśmy jak te dwie młode ryby: nawet jeśli wierzymy, że istnieje coś takiego, jak boska Woda, i uznajemy, że jest ona nam niezbędna do życia, to nie zauważamy, że nie tylko otacza nas ona zewsząd i zawsze, ale że przenika nas całkowicie i stanowi główny „budulec” tego, kim jesteśmy.

Jakkolwiek by w naszych uszach brzmiało odkrycie Eckharta i wielu innych chrześcijańskich świętych przywoływanych w książkach Lairda, warto pamiętać, że wyraz tego samego doświadczenia znajdziemy także w Biblii. Możemy w niej przeczytać nie tylko, że „w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17, 28), ale że „On wszystko całkowicie napełnia” (Ef 1, 23). Możemy usłyszeć, jak Boski Logos poucza w Ewangelii Jana: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim, a wy we Mnie i Ja w was” (J 14, 20). W konsekwencji, jak zauważa autor Listu do Efezjan: „nie ma Greka ani Żyda (…) lecz wszystkim we wszystkich – Chrystus” (Kol 3, 11). Paweł z Tarsu każdą i każdego chciałby doprowadzić do odkrycia wyrażonego w słowach: „Już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20).

Wizja zarysowana w tekstach Pisma nie jest teoretyczną spekulacją. Bierze się z doświadczenia autorów i do takiego samego doświadczenia ma wskazywać drogę czytelnikom. Drogę, która jest modlitwą.

Hałas myśli

Jeśli prawdą jest to, co mówią Pisma oraz mistycy – że iluzją jest poczucie, iż jesteśmy oddzieleni od Boga, który jest „gdzie indziej” niż my sami – to modlitwa nie jest żadną próbą nawiązania z Nim kontaktu ani wejścia w rozmowę, która miałaby się (jak wszystkie toczone przez nas rozmowy) zaczynać i kończyć. Modlitwa jest raczej procesem leczenia się z owej iluzji, stopniowym (albo i gwałtownym) odzyskiwaniem świadomości, że On jest teraz i tu, gdzie my i nasze życie, że szczelnie nas zewsząd otacza, całkowicie wypełnia.

Dlaczego jednak jesteśmy jak te młode ryby i nie zauważamy wszechogarniającej nas boskiej rzeczywistości? Laird za wieloma mistrzyniami i mistrzami chrześcijańskiej kontemplacyjnej tradycji odpowiada: to chaotyczny hałas naszych myśli, narracji, które opowiadamy sobie w głowie, tka zasłonę iluzji oddzielenia.

I nawet nie same myśli są problemem – ale nasz do nich stosunek: przywiązujemy się do nich (jeśli opowiadają o czymś przyjemnym) albo z nimi walczymy. W obu przypadkach nasza uwaga wiąże się z nimi w sposób, który nie pozwala dostrzec Boga.

Złudzenie

Zrozumieć działający tu mechanizm może pomóc inna metafora (używana zarówno przez Pisma, jak i przez mistyków – i wykorzystana w tytule książki Lairda). Bóg jest jak światło, a o doświadczeniu Boga można pomyśleć jak o widzeniu światła. Można żyć w złudzeniu, że światło jest jednym z wielu przedmiotów postrzeganych wzrokiem, być przekonanym: widzę stół, szafę, podłogę – i na jednym kawałku podłogi plamę słonecznego światła… o, znikła (bo słońce skryło się za chmurą).

Ale przecież tak naprawdę bezpośrednio widzimy tylko i zawsze światło: światłem są kolory stołu, szafy i podłogi pozwalające odróżnić te przedmioty. Wszystko inne dostrzegamy tylko za pośrednictwem promieni światła. Złudzenie bierze się ze sposobu skupienia uwagi – koncentrujemy się na przedmiotach, światło pomijając. Podobnie jest z naszym umysłem, modlitwą i z Bogiem.

Istotą kontemplacyjnej medytacji jest wyciszanie serca i umysłu, tj. wyzwalanie się z przymusu rozwijania umysłowych narracji. Zaprzestanie produkowania mentalnego hałasu pozwala na dostrzeganie zdarzeń wokół nas, jak i wszystkiego, co w nas się dzieje, w sposób, który nie „przylepia” całkowicie uwagi do żadnego konkretu. Wówczas, dostrzegając wreszcie naprawdę stworzony świat, stajemy się świadomi stwórczego Źródła, które bije wszędzie – w nieruchomości kamienia, locie wrony, geście bliźniego, przebłysku myśli.

Martin Laird OSA OCEAN ŚWIATŁA, przeł. Michał Nolywajka, WAM, Kraków 2024

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 24/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Nieistniejąca zasłona