„Ministranci”: czy dzieci mogą naprawić Kościół i świat?

Domalewski w „Ministrantach” wie, jak przekuć bezsilność i bezradność, tę indywidualną i tę zbiorową, emocjonalną i ekonomiczną, w opowieść o sprawczości.
Czyta się kilka minut
Film „Ministranci", reż. Piotr Domalewski // Fot. Łukasz Bąk / Next Film
Film „Ministranci", reż. Piotr Domalewski // Fot. Łukasz Bąk / Next Film

Kiedyś znana polska reżyserka opowiadała, jak będąc dzieckiem, wyszła w Wigilię na spacer z psem i, ku zdumieniu swojej rodziny, przyprowadziła do domu obcą staruszkę. Bo czyż nie po to zostawia się na świątecznym stole dodatkowe nakrycie? Dziecko odważyło się powiedzieć „sprawdzam” tradycyjnej symbolice, rodzimej gościnności i deklarowanym cnotom chrześcijańskim.

Mniej więcej o tym właśnie mówi w „Ministrantach” Piotr Domalewski, który w innym swoim filmie, „Cicha noc”, prześwietlał polską rodzinę próbującą się pojednać przy opłatku. A robił to w klimatach gorzko-słodkich, na antypodach kina Wojciecha Smarzowskiego, mimo wszystko „ratując” rodzinę i polskie święta.

O czym są „Ministranci” Piotra Domalewskiego

Najnowszy film Domalewskiego dużo bardziej przekornie stawia pytanie o przywiązanie do wartości i wiary. I dlaczego czasem trzeba przewrócić stolik, rozpędzić przekupniów, a nawet założyć podsłuch w konfesjonale, żeby powrócić do samej jej istoty. Reżyser idzie w tym jeszcze dalej: bo czy można anarchistycznym gestem zbawić świat albo uzdrowić chory system? Na te niby retoryczne pytania Domalewski zrazu szuka odpowiedzi w łobuzerskim tonie. Pojawią się skojarzenia z przygodowymi, a dziś już kultowymi serialami dla młodzieży z lat 70., jak „Wakacje z duchami” czy „Podróż za jeden uśmiech”, albo programem telewizyjnym „Niewidzialna ręka”, zachęcającym do „partyzanckiej” pomocy. 

Początek sugeruje raczej antyklerykalną satyrę: oto archidiecezjalny konkurs drużyn ministranckich, w którym znalazły się tak absurdalne konkurencje, jak ubieranie manekina w ornat. Bohaterowie tego filmu przegrywają zmanipulowane zawody, mocno przeżywają tę niesprawiedliwość, a ich frustracja pogłębia się, kiedy odkrywają, że przebrany w ornat rekolekcjonista (w tej roli dyżurny „złol” polskiego kina, Tomasz Schuchardt) przywłaszcza sobie datki dla biednych.

Dlatego czterech wczesnonastoletnich kumpli z blokowiska, Filip (Tobiasz Wajda), Gucci (Bruno Błach-Baar) oraz bracia Kurczaki (Mikołaj Juszczyk i Filip Juszczyk) równie nielegalnymi metodami spróbują odzyskać hajs zebrany na parafialną tacę. Chcieliby go rozdzielić między naprawdę potrzebujących, a że bieda czy bycie ofiarą przemocy to często problemy wstydliwie skrywane, chłopaki zaczynają podsłuchiwać przez ukrytą kamerkę spowiadających się znajomych i sąsiadów. Następnie, schowani za kominiarkami, obdarowują tych najbardziej pokrzywdzonych.

Domalewski mruga tu do ludowej tradycji „świętych łotrów”, do różnej maści Robin Hoodów czy Janosików, nie mówiąc o komiksowych superbohaterach. Wprowadza do polskiego kina młodziutkich buntowników, co to wzięli sobie całkiem na serio przesłanie Ewangelii i jeszcze o tym rapują.

Scenarzysta i reżyser, który sam przez dwanaście lat był ministrantem, z czarnym humorem i jednocześnie jak najbardziej poważnie idzie tropem „Bożego Ciała” (2019) Jana Komasy; zresztą za oboma tytułami stoi ten sam producent, Aurum Film. Czyli, na przekór pustym kościelnym formułom, wspólnotowej bierności i powszechnej hipokryzji, tworzy współczesne kino ewangeliczne. Szkoda tylko, że w pewnym momencie zbyt dosłownie przekłada podwórkowo-chłopacką historię o naśladowaniu Chrystusa na pasyjną przypowieść.

Skąd się wziął sukces „Ministrantów”

Największym bowiem atutem tego filmu jest bezpretensjonalność i swada, z jaką opowiada się tutaj o dziecięcych próbach naprawiania świata. Tyleż autentycznych, co naiwnych, i zgrywusy w komeżkach muszą w końcu zderzyć się ze ścianą. Nie tylko instytucji kościelnej czy obowiązującego prawa (które chłopcy w imię miłości bliźniego nagminnie łamią), lecz także wybranej przez nich metody.

I dobrze, że twórcy filmu nie próbują swoich bohaterów na siłę przeanielać. Bo ci samozwańczy aniołowie sprawiedliwości, szczególnie mesjański w swojej misji Filip, wielokrotnie przeginają. Kwestionując powiedzenie, iż „sprawiedliwy jest tylko Pan Bóg”, stosują prowokacje, groźby i kary. Bywają też wobec siebie nawzajem okrutni, a fakt, iż pochodzą z różnych domów (tych „złych” i tych „dobrych”, choć to podział bardzo umowny i ułomny), buduje społeczny kontekst.

Domalewski wie, jak przekuć bezsilność i bezradność, tę indywidualną i tę zbiorową, emocjonalną i ekonomiczną (okazuje się, że nie wszystkie dzieci w tym kraju mają buty na wuef), w opowieść o sprawczości. Stąd pewnie wielki sukces „Ministrantów” na festiwalu w Gdyni, w tym Złote Lwy, i być może za chwilę również w polskich kinach. Najwyraźniej jest zapotrzebowanie na tego rodzaju historie.

Domalewski serwuje nam antidotum na wszelkie strachy

W czasach, gdy filmy i seriale o dorastaniu biją na alarm, prześcigają się w oskarżaniu dorosłych o „kiepski przepis na ten świat” i przedstawiają dzieciaki jako jego nieodrodne produkty i zarazem ofiary, „Ministranci” próbują wyjść poza ten schemat. Idąc w fabularne uproszczenia i mocno naginając życiowe prawdopodobieństwo, film Domalewskiego proponuje podwórkową fantazję, osadzoną w realistycznej scenerii (patrz: wątek pogrążonej w depresji matki Filipa czy ojca przemocowca albo zebrany przez chłopców osiedlowy katalog ludzkich krzywd), ale swoją prawdę czerpie zupełnie skądinąd. Przede wszystkim z samego opowiadania, w którym gładko wymieszano najróżniejsze emocjonalne tonacje, oraz z energii swoich bohaterów.

I choć czasem trzeba być eksministrantem, żeby uwierzyć w ten dziecięcy idealizm, to przemieszany ze spontanicznością, gniewem i łotrzykowską konwencją filmu, zaczyna działać. Utwierdza też w przekonaniu, że pseudoautorytetom należy pokazywać język, a nawet środkowy palec.

Zapewne znajdą się i tacy, dla których „Ministranci” są mimo wszystko filmem zbyt ugrzecznionym, familijnym, „fajnokatolickim”. Wszak postać Filipa, najbardziej radykalnego naprawiacza, balansuje między wołaniem o matczyną uwagę i miłość a groźną fiksacją religijną. Jedno zdaje się pewne: Domalewski, choć nie szczędzi swoim bohaterom ran i blizn, z pełną świadomością serwuje nam antidotum na wszelkie nasze strachy – związane z nadużyciami kleru, systemową niesprawiedliwością, brakiem solidarności społecznej czy realną bliskością wojny.

Jest w tym filmie także jakaś odtrutka na polskie kino, które lekceważy bądź zadręcza swojego widza. Ten film może chwilami aż za bardzo chciałby mu się podobać, uwieść go i finalnie rozbroić, jest jednak szansa, że coś w nim istotnego poruszy i z czymś pozostawi.

MINISTRANCI – reż. Piotr Domalewski. Prod. Polska 2025. Dystryb. Next Film. W kinach od 21 listopada

Piotr Domalewski za kamerą debiutował w 2017 r. filmem „Cicha noc”, rozbijając bank na festiwalu w Gdyni. Problem emigracji polskiej poruszył także w „Jak najdalej stąd” (2020), a imigracji u nas w krótkometrażówce „60 kilo niczego” (2017). Ma też na koncie film „Hiacynt” (2021) i serial „Wzgórze psów” (2025). Obecnie pracuje nad filmem fabularnym o małżeństwie Kuroniów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 47/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Pasja podwórkowa