Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Między religią a moralnością

Między religią a moralnością

05.11.2018
Czyta się kilka minut
Zdaniem wielu osób religia idzie w parze z moralnością – dlatego nigdy nie wybrałyby one na prezydenta ateisty. Ani nawet nie chciałyby mieć go za sąsiada.
RICHARD BAKER / GETTY IMAGES
W

W 1973 r. dwóch psychologów z Uniwersytetu w Princeton, John Duntley i Daniel Batson, pochyliło się nad biblijną przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie. Do tej pory zawiłe relacje między religijnością a skłonnością do pomagania analizowano głównie na polu filozofii czy literatury. Tym razem zastosowano metodę naukową. W eksperymencie wzięli udział klerycy, których poproszono o wygłoszenie odczytu w pobliskim budynku. Część z nich miała opowiedzieć o pracach, do wykonywania których najbardziej nadawaliby się studenci seminarium duchownego. Pozostali mieli przedstawić swoje refleksje na temat przypowieści o miłosiernym Samarytaninie.

W drodze na swój odczyt klerycy mijali siedzącego na chodniku mężczyznę, który wyraźnie potrzebował pomocy. Badaczy interesowało to, czy zdecydują się mu pomóc – a jeśli tak, to w jakich dokładnie okolicznościach. Głównym czynnikiem wpływającym...

13744

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dlaczego autor nie pisze o badaniach, które dały wyniki przeciwne, tj. wskazywały na mniej etyczne czy moralne zachowania osób religijnych? Autor albo je pominął intencjonalnie, albo nie wie o nich, co w obu przypadkach dyskwalifikuje ten artykuł. Co do twierdzenia, że zarówno religia, jak i moralność są wytworami tych samych procesów ewolucyjnych ma autor jakieś badania? Bo nie zauważyłem. Odnośnie pomysłu, że dziś trudno jest choćby myśleć o moralności poza religią to sam autor pokazuje w artykule, że jest inaczej. Ja rozumiem, że to pismo katolickie ale zachowajmy elementarny poziom intelektualny.

https://www.theguardian.com/world/2015/nov/06/religious-children-less-altruistic-secular-kids-study

Umiłowani Bracia i Siostry, przez większą część mojego życia byłem religijnym, wychowanym i uformowanym w tradycji ślepej i posłusznej wiary katolikiem. Ta wiara, wbita mi już do głowy niemal w wieku niemowlęcym, potem regularnie i metodycznie apgrejdowana i betonowana, mówiła jasno: jak coś zrobisz nie tak, poniesiesz za to zasłużona karę, męki piekielne przez bardzo długi okres czasu albo wręcz wieczne. Grzeszyłem. Nie powiem, że jak cholera, bo inni wokół, mnie podobni, grzeszyli jeszcze bardziej, i na nich już mogłoby braknąć określeń. Z początku, w dzieciństwie, spowiadałem się w miarę regularnie, potem coraz rzadziej, w końcu sporadycznie. Im bardziej dojrzały jako człowiek się stawałem, im mądrzejszy i samodzielny w myślach i czynach, tym bardziej docierał do mnie bezsens całej tej wiary i jej otoczenia, a spowiedzi i konfesjonału, straszenia piekłem pod płaszczykiem głoszenia Ewangelii to już w szczególności. W końcu dokonało się. Powoli, bez wyraźnej granicy, uwolniłem się do religii. Od strachu przed karą za nieposłuszeństwo. Od przedpotopowej wizji świata jaką religia w umysłach jej poddanych tworzy. Ten stan prawdziwej wolności i rzeczywistej godności człowieczej trwa już także ładnych parę lat. Przy okazji powyższego tekstu chce się z PT czytelnikami podzielić tym oto wyznaniem: jestem teraz bez wątpienia człowiekiem bardziej moralnym, świadomym sensu i znaczenia moralnego postępowania, nie grzeszę wcale, mego ducha przenika spokój, sumienie absolutnie czyste, zniknął garb wmówionych mi obciążeń za grzechy i przewiny zupełnie mi obcych ludzi, na bliźnich patrzę ze współczuciem bliskim ewangelicznemu nauczaniu Jezusa, dobro i zło rozróżniam bez wahania i bez nieuchronnych wcześniej, powodowanych absurdami oficjalnej doktryny, wątpliwości. Jestem lepszym człowiekiem, jeżeli miałbym według takiego prostego, opartego na poczuciu sprawiedliwości, uczciwości i przyzwoitości kryterium oceniać. Czego i Wam wszystkim, także we własnym interesie, serdecznie życzę.

"(1) A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta lądowe, które Pan Bóg stworzył. On to rzekł do niewiasty: Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu? (2) Niewiasta odpowiedziała wężowi: Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, (3) tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli. (4) Wtedy rzekł wąż do niewiasty: Na pewno nie umrzecie! (5) Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło. (6) Wtedy niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy. Zerwała zatem z niego owoc, skosztowała i dała swemu mężowi, który był z nią: a on zjadł"

Sz. Panu podziękowania za uważną [na miarę ograniczonych ideologią możliwości, oczywiście] lekturę moich postów i komentarze do nich, Bóg zapłać +++ p.s. za moich szkolnych czasów 'owoc' to było jeszcze ewidentnie jabłko, tłumaczenia na lekcjach religii i z małomiasteczkowej ambony były nie mniej pokrętne i absurdalne niż dzisiaj

miej serce i patrzaj w serce. Twój Manifest, do którego oczywiście masz prawo, jest NIEZMIERNIE kompatybilny z zacytowanym początkiem 3 rozdziału Ks. Rodzaju.Więcej,jest jakby jego współczesnym rozwinięciem.Teraz o owocu. Pod koniec wspomnianego 3 rozdziału, Adam i Ewa, doświadczają "owocu" swojego rozróżniania dobra od zła. Ty Eddie, powiadasz w swoim Manifeście, że też z rozróżnianiem dobra od zła dobrze ci idzie. Naprawdę? Twój czas się jeszcze nie wypełnił, jeszcze jesteś w trakcie 3 Rozdziału. Zatem na ten pozostały czas życzę Mądrości.

"Z czysto naukowego punktu widzenia zarówno religia, jak i moralność są wytworami tych samych procesów ewolucyjnych, choć prawdopodobnie pojawiły się w różnym czasie." - skoro jest jak nauka podaje - to osoby niemoralne i tudzież niereligijne... z naukowego punktu widzenia nie przeszły w pełni tych procesów, albo ewolucyjnie są na innym etapie. - To by się nawet zgadzało... I jeszcze zostaje pomocnicze pytanie, czy takie okazy nadal należą do gatunku homo sapiens?

'sapiens' znaczy rozumny, mądry - a z tą cechą u Pana wyraźnie skąpo

Religijni mniej kradną i oszukują, ale za to częściej mordują (zwłaszcza innowierców lub "grzeszników").

"mniej kradną i oszukują"?

w tym artykule niejako tak jest napisane, czytałeś?

ale dalej nie rozumiem dlaczego? skąd taki wniosek? mieszkamy w kraju ludzi w 90% wierzących - czy u nas jest mniej złodziei i oszustów niż na przykład w Czechach czy Francji ? to do Autora tekstu oczywiście pytanie...;)

że podług relacji Autora religijni mniej kradną i oszukują, ponieważ czują się obserwowani przez swojego boga. Z drugiej strony bardziej religijni studenci częściej stają się zamachowcami-samobójcami. Jednak nie wyczytałem, jak to jest u studentów-ateistów. Może ci bardziej niewierni też się częściej zamachują.

wydaje się, że Autor rzeczywiście wierzy w co pisze...

Człowiek ma też dziwną przypadłość, że jest w stanie okłamywać sam siebie. Jeśli Bóg jest, to czy tego chcemy, czy nie, wszyscy wierzymy w ten czy inny sposób, bo choćby nie wiem co, taka rzeczywistość w tej czy innej formie będzie na nas oddziaływać przesyłając nam impulsy tej wiedzy. Jeśli Boga nie ma, to cała moralność i tak jest naszym własnym wynalazkiem, zakorzenieniem, ewolucyjnym dostosowaniem. Możemy coś tam sobie deklarować, coś tam twierdzić, ale nie sposób przełamać tak całkowicie czy to Prawdy, czy ewolucyjnego dostosowania. Reasumując badania oparte na ludzkich deklaracjach są głęboko niejednoznaczne i trudne do interpretacji.

Bardzo ciekawy artykuł, jednak nie odpowiada jednoznacznie na pytanie, czym jest religia i moralność. Jest mnóstwo definicji, które próbują nas zbliżyć do ogarnięcia tych tematów, ale chyba nikt jeszcze nie trafił w sedno. Niewątpliwie religia i moralność to twory ewolucji, naszego dostosowania do panujących okoliczności środowiska, jednak tak dokładnie to nie wiadomo jak się one wzajemnie przenikają. Jest takie powiedzenie - stoi pod figurą, a diabła ma za skórą. Cynizm jest też odmianą moralności, bo wszystko ma swą jasną i ciemną stronę. Wszędzie do głosu dochodzą ekstremizmy, gdy nie działają hamulce, albo ich działanie szwankuje. Zupełnie nie wiem jaki mechanizm zadziałał, gdy widzę osobę bliską, z którą bawiłem się w piaskownicy, dyskutowałem zażarcie będąc młodzieńcem, jak naprawić świat, a teraz stoi przede mną zaślepiony dewot, uważający się za lepszego od innych.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]