Lustracja Pana Cogito

Polowanie trwa. Odkrycie, że agentem SB był ktoś, kogo darzyliśmy szacunkiem, nadal jest atrakcyjne i pozwala podnieść sprzedaż. W numerze "Wprost" z datą 27 sierpnia, w artykule "Donos Pana Cogito", Jakub Urbański pisze zatem: "niezłomny poeta Zbigniew Herbert był cennym informatorem peerelowskiej służby bezpieczeństwa", "z dokumentów IPN jednoznacznie wynika, że miał świadomość, iż przekazane przez niego informacje posłużą do rozpracowania środowisk polskiej emigracji". Choć stwierdzenia te są co najmniej poważnym nadużyciem, podchwytuje je telewizja publiczna, robiąc z nich nagłaśniany news.
Czyta się kilka minut

W warstwie faktów publikacja "Wprost" nie wychodzi poza wiedzę, którą posiadamy od dość dawna. Natomiast ich interpretacja, mająca na celu stworzenie medialnej sensacji, oparta jest na tendencyjnie dobranych cytatach, a czasem po prostu mija się z prawdą. W latach 1967-1970 Zbigniew Herbert był wielokrotnie przesłuchiwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Dokumentację tych rozmów przyniosło opracowanie Małgorzaty Ptasińskiej-Wójcik i Grzegorza Majchrzaka "Kryptonim »Bem«", opublikowane w ubiegłorocznych "Zeszytach Historycznych" (nr 153). "W tym, co opowiadał ubekom, nie ma nic ponad to, co stanowiło wiedzę raczej powszechną" - pisał wtedy w "TP" Tomasz Fiałkowski. Rzeczywiście. Nie mogąc w gomułkowsko-moczarowskiej Polsce wprost odmówić spotkań z esbekami, wypytywany o ludzi, z którymi zetknął się na Zachodzie, przede wszystkim polskich emigrantów, poeta musiał coś mówić. Starał się udzielać odpowiedzi wymijających, bagatelizować sprawy polityczne i udawać, że interesuje się tylko literaturą. Co istotne, nie ukrywał tych kontaktów, pisząc o nich np. do Miłosza czy londyńskich przyjaciół. Nie miał wyjścia i podjął grę, na polu i wedle reguł nie przez siebie wyznaczonych. W grze tej na pewno stracił jakieś punkty, ale mecz ostatecznie wygrał i nic w znanej dokumentacji nie pozwala określić go mianem współpracownika SB. Był jeszcze jedną jej ofiarą.

Publikacja "Wprost" miała przecież także pewien aspekt pozytywny. Był nim solidarny protest pisarzy, dawnych opozycjonistów, historyków - ludzi różnych orientacji politycznych, który zmusił redaktora naczelnego pisma do przeprosin i wycofania się z tez artykułu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 35/2006