Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Lęki środkowej Europy

Lęki środkowej Europy

19.02.2018
Czyta się kilka minut
Czesi czują się w swym kraju bezpiecznie jak nigdy. Ale ich politycznymi wyborami rządzi strach: przed uchodźcami i imigrantami. Zjawisko to rozlało się po naszej części kontynentu.
Romskie getto w Předlicach, przedmieściu Uścia nad Łabą, Czechy, 2017 r. JANA PLAVEC
C

Czesi, którzy w styczniowych wyborach prezydenckich wybrali znowu Miloša Zemana, oddychają z ulgą. Teraz są przekonani, że nie grozi im już „islamska inwazja”, nie będzie uchodźców i będą mogli żyć jak przedtem, spokojnie, po swojemu.

Choć Jiří Drahoš, konkurent Zemana w drugiej turze tych wyborów, nie popierał wyznaczonych przez Unię Europejską kwot uchodźców do relokacji i jest też przeciwnikiem przyjmowania imigrantów ekonomicznych, to w kampanii jego poglądy, podobnie jak jego program, nie miały znaczenia. Liczyły się hasła: „Stop imigrantom i Drahošowi. Ten kraj jest nasz. Głosuj na Zemana!”. Hasła łączące w jedno elekcję prezydencką ze sprawą kryzysu migracyjnego i sugerujące, że Drahoš jest tzw. „vítačem” – politykiem, który chce powitać uchodźców. Zgrabne słowo wytrych, wymyślone niedawno i pogrążające polityka, do którego przylgnie.

Zeman nieznaczną...

14784

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

A może tu chodzi o jeszcze co innego ... swego czasu zajmowałem się historią przesiedleń/ziem odzyskanych. I tak okazało się, ci którzy trafili na Śląsk - a którzy zostali uprzednio wypędzeni na przykład ze Lwowa przez pierwsze lata żyli w strachu, że i tak "Niemcy wrócą" więc ich nowe miejsca zamieszkani nie są ich. To zmieniło się dopiero po dwóch pokoleniach a i tak ten cały lęk jak do tej pory nie został w ogóle nazwany. W czasach prl bo nie było wolno o tym mówić, a później były bardziej aktualne zmartwienia. Dodatkowo przesiedlenia /bo jak to inaczej nazwać/ odbywały się wewnątrz kraju - choćby z miejscowości pochodzenia do tych czy innych kombinatów metalurgicznych. Tak czy siak Kowalski wyrósł z wyniesionym zresztą z doświadczenia przekonaniem że bynajmniej nie jest panem swego losu. A jeszcze nie mógł się skarżyć - tymczasem doświadczenie emigracji czy relokacji w krajach anglojęzycznych dziś jest tematem - z reguły smutnych - folkowych piosenek czy filmów i książek. Czech, Węgry, DDR - ich doświadczenia będą się różniły ale znów punktem wspólnym będzie bycie bardziej przedmiotem niż podmiotem, gdzie o losie decydują inni, silniejsi ... Także więc pewnie w ogóle nie chodzi tu o uchodźców, a bardziej o to, że hasło "relokacja" odebrane zostało jako - no tak, znów się zaczyna. A dziś oni, jutro my.

Sprawę "powrotu Niemców" próbowano spożytkować przed referendum do Unii. Nawet były przykłady: jakaś Pani z Mazur, wypędzona w czasach komuny, odkryła, ze urzędnicy popełnili błąd z zapisami własnościowymi jej domu. Więc sobie wystąpiła o oddanie go, bo miała do tego prawo. Jakie oburzenie powstało, jakie pieski zaczęły ujadać. Dokładnie to pamiętam. Zupełnie jak teraz w sprawie uchodźców. Co do psychicznego obciążenia "powrotem Niemców", przesiedleńców z Zachodniej Ukrainy, to , jak pamiętam z sytuacji rodzinnych, bardziej ufano w swój powrót (do tej bidy na wschodzie). Nie wiem na czym opierało swoje sentymenty towarzystwo moich rodziców. Niemcami za bardzo się wtedy nie przejmowali. Przynajmniej ja to tak zapamiętałem.

Ksenofobia u ludzi i zwierząt jest normalna. Państwa wielonarodowe się nie sprawdziły i niestety to co wypracowano po II wojnie światowej (czyli państwa narodowe) zostało popsute komunistyczną polityką multi-kulti.

Zakładając oczywiście, że jakakolwiek fobia jest "normalna" ,)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]