Na ulicy, przy której mieszkam w Almeríi, mijam ją niemal codziennie. Po pięćdziesiątce, nosi jaskrawą zielono-żółtą kamizelkę i okulary z dużymi oprawkami. Zwykle urzęduje obok popularnej piekarni.
Kilka razy próbuję ją zagadnąć, ale zwykle otoczona jest klientami. Toczy się wokół niej życie osiedla, słychać plotki. A przy okazji można kupić los.
Więcej szczęścia mam kilkaset metrów dalej: w kiosku, gdzie też można nabyć losy. Sprzedawczyni sprawdza klientowi ten kupiony wcześniej. „Dziś wygrałeś tylko 5 euro”. „To proszę nowy kupon” – podsłuchuję ich rozmowę.
Na moim osiedlu niewidomi sprzedawcy losów są bardzo lubiani
Sprzedawczyni, 34-letnia María Nieves Guirado Magaña, niska szczupła brunetka, pracuje tu od roku. Wcześniej przez osiem lat sprzedawała losy na ulicy. Wolała tamtą pracę, bo, jak mi przyznaje, dawała lepszy kontakt z klientem, a to wpływa na wyższe zarobki. – Wiem, jak nazywają się dzieci moich klientów, kiedy mają wizytę u lekarza. Zawiązujemy przyjaźnie – mówi María, sprzedawczyni loterii ONCE.
Ten skrót oznacza Hiszpańską Narodową Organizację Niewidomych.

Trzeba się przypatrzeć, by dostrzec napisy alfabetem Braille’a: na kuponach i terminalu, który sprawdza, czy udało się coś wygrać. W samej tylko prowincji Almería jako sprzedawca losów ONCE pracuje ponad 400 osób niewidomych lub widzących słabo (tj. tylko do 10 procent). Niepełnosprawność nie wpływa na ich pracę. Są przeszkolone w użyciu technologii, która im pomaga.
Sprzedawcy ONCE są lubiani na osiedlu. – Ta praca jest jak mój drugi dom. Moi pracodawcy znają moją niepełnosprawność, rozumieją, kiedy mam wizytę u lekarza albo źle się czuję. Mam dobre warunki umowy. Wcześniej pracowałam w parku rozrywki dla dzieci i w kawiarni, ale najlepiej czuję się tutaj. Uwielbiam kontakt z ludźmi – mówi María Nieves.
W organizacji ONCE María Jesús działa od 32 lat
María Jesús Segovia Molina ma 56 lat i też kiedyś sprzedawała losy, na ulicy w Granadzie. Lubiła, gdy klienci opowiadali, na co przeznaczyliby wygraną. Snuli wizję ekskluzywnych wakacji, kupna nowego domu, edukacji dla dzieci.
Od 2019 r. María Jesús jest dyrektorką oddziału ONCE w Almeríi. Wspomina, że gdy zadzwoniono do niej z kierownictwa, spodziewała się przedłużenia umowy, ale nie takiego awansu. W organizacji społecznej ONCE działa od 32 lat.

– Choruję na chorobę genetyczną i stopniowo tracę wzrok. Już jako dziecko nauczyłam się maskować moją niepełnosprawność – wspomina. – W szkole nie widziałam, co było napisane na tablicy, więc co chwila chodziłam pod tablicę, niby to naostrzyć ołówek, bo kosz na śmieci był tuż obok. Nie chciałam przed nikim przyznać się, że tracę wzrok. Bałam się, że nie będę mogła chodzić do szkoły. Do teraz, gdy przemawiam publicznie, czuję się dziwnie, wspominając o tym.
Skąd wzięły się hiszpańskie loterie osób niewidomych
Model wspomnianej organizacji ONCE narodził się w 1938 r. z inspiracji kilku stowarzyszeń osób niewidomych. Już przed hiszpańską wojną domową (1936-39) losy niektórych loterii sprzedawały osoby niewidome. Rząd generała Franco oferował im zasiłki, ale odmówili. Woleli być niezależni i zarabiać na życie, choćby sprzedając losy.
Tak narodził się kupon ONCE, czyli społecznej i odpowiedzialnej gry. Początkowo sprzedawali go tylko niewidomi, w 1988 r. doszły osoby z innymi niepełnosprawnościami i inwalidzi wojenni. Powstała też fundacja ONCE, która pomaga niepełnosprawnym.
W Hiszpanii niepełnosprawni to łącznie 4,5 mln ludzi, prawie 10 proc. populacji. W tym ok. 2 proc. Hiszpanów jest niewidomych lub widzi bardzo słabo.
ONCE jest czwartym największym pracodawcą
Cała organizacja społeczna ONCE liczy 75 tys. pracowników, z czego 60 proc. to osoby z niepełnosprawnościami. Dlatego, jak mówi mi José Maria Prieto Ampudia z biura prasowego ONCE, bezrobocie wśród niewidomych praktycznie nie istnieje. – Pensje zależą od stanowiska pracy i sprzedaży. Sprzedawcy mają wynagrodzenie bazowe, a do tego prowizje za losy. Średnia pensja to 25 tys. euro rocznie – mówi Ampudia.
Do organizacji ONCE prócz loterii należy też wspomniana fundacja i grupa Ilunion, która prowadzi hotele, domy opieki dla seniorów, pralnie, firmy recyklingowe. Np. w pralniach 80 proc. z 7 tys. pracowników to osoby niepełnosprawne. – Wszystkie nasze firmy są rentowne. Oczywiście bywają lepsze i gorsze momenty – zapewnia Ampudia w rozmowie z „Tygodnikiem”.
Statystyki za rok 2024 pokazują, że taki biznes społeczny może funkcjonować całkiem dobrze. ONCE jest czwartym największym pracodawcą w kraju, a grupa Ilunion w 2024 r. zwiększyła liczbę pracowników o trzy tysiące. „Ludzie postrzegają to jako rzecz naturalną, że obsługuje ich ktoś z niepełnosprawnością” – komentował te dane Alejandro Oñoro, dyrektor generalny Ilunion.
Restauracje, kina, koncerty: jak ułatwić komuś życie
ONCE prowadzi też lobbing na rzecz swych członków. Zabiega o dostęp do nowoczesnej technologii dla niewidomych, tzw. tyflotechnologii. Ma ona być receptą na walkę z barierami we wszystkich obszarach życia: dzięki niej można czytać cyfrowe książki, robić zakupy itd.
Prócz technologii potrzebne jest też dostosowanie wielu miejsc do potrzeb osób z niepełnosprawnościami, w tym wzrokowymi. Np. tylko kilkaset spośród ponad ćwierć miliona barów i restauracji ma karty dań pisane alfabetem Braille’a (ONCE pomaga w ich tłumaczeniu).
Dalej: kino. Z wszystkich filmów, jakie wyświetlano w 2022 r., tylko mniej niż co dziesiąty był przystosowany dla osób z niepełnosprawnością. Chodzi o audiodeskrypcję, czyli dodatkowe opisy otoczenia, gdy nie ma w filmie dialogów. Te braki pomaga naprawiać technologia: aplikacje do oglądania filmów przez osoby niewidome, które automatycznie opisują otoczenie, kreują atmosferę.
Jeśli zaś chodzi o telewizję, prywatne stacje muszą zapewnić minimum pięć godzin programu tłumaczonego na język migowy tygodniowo (wcześniej były to dwie godziny). Natomiast publiczni nadawcy muszą tłumaczyć na język migowy 15 proc. programów.

Na tle Europy kraj wyróżnia też dostęp do rozrywki. Np. festiwal muzyczny „Cooltural Go – muzyka dla wszystkich” oferuje kilkadziesiąt rozwiązań dla osób z różnymi niepełnosprawnościami. Wśród nich: tłumaczenie koncertów na język migowy, napisy na ekranach ledowych, wibrujące plecaki dla niedosłyszących czy bezpłatny wstęp dla psów-przewodników.
Muzeum Tyflologiczne, czyli podróż dookoła świata
W Madrycie odwiedzam Muzeum Tyflologiczne. Działa już od ponad 33 lat i wyróżnia je to, że można dotykać wszystkichy eksponatów.
We wtorek po południu nie ma tłumów, prócz mnie czeka jeden mężczyzna z psem-przewodnikiem. Do każdego, kto wchodzi do muzeum, podchodzi pracownik i upewnia się, czy potrzebna będzie pomoc.
Wejście do muzeum to trochę jak podróż po świecie bez opuszczania tego budynku. Są tu makiety miast i modele najważniejszych zabytków w Hiszpanii i na świecie, jak barcelońska Sagrada Familia, turecka Hagia Sophia czy indyjski Tadż Mahal. Doświadczać obrazów i rzeźb można nie tylko przez dotyk, opisy alfabetem Braille’a, ale też poprzez audiodeskrypcję na słuchawkach.
Nowy język mówienia o niepełnosprawnościach
Zmianom tym towarzyszy nowy język, jakim o niepełnosprawnościach mówi konstytucja. W 2024 r. zmieniono ją po raz pierwszy od 46 lat: słowo „disminuidos” (inwalidzi, upośledzeni) zastąpiono pojęciem „con discapacidades” (z niepełnosprawnościami). Była to jedna z nielicznych kwestii, która zjednoczyła spolaryzowany hiszpański parlament.
María Jesús Segovia Molina uważa, że wciąż jest wiele trudności, np. w dostępie do rozrywki. – Teatr czy kino wyposażone są w rampę dla osób z utrudnioną mobilnością, ale już na stronie internetowej brakuje dostosowań dla osób z niepełnosprawnościami, więc biletu kupić nie można – mówi dyrektorka ONCE w Almeríi.
Jej marzeniem jest dotarcie do każdej z osób z niepełnosprawnością wzrokową przynajmniej raz w roku. Bo, jak mówi, ONCE to nie tylko oferty pracy i pomoc w edukacji (rocznie ONCE kształci 7 tys. niewidomych, od dzieci po studentów), ale też bycie razem.
– Chciałabym, żeby dzieci tracące wzrok w szkole czuły, że nie są z tym same – mówi Maria Jesús. – I żeby nie musiały, tak jak ja kiedyś, wstydzić się tego i udawać, że ostrzą ołówek, aby móc przeczytać coś z tablicy.
Unijne karty
W październiku 2024 r. Unia przyjęła europejską kartę osób z niepełnosprawnościami, a także specjalną dla nich europejską kartę parkingową. Ma to zapewnić rozpoznawanie na poziomie unijnym krajowych legitymacji i orzeczeń, co ułatwi podróże po Europie i zapewni różne ulgi. W zależności od kraju to m.in. bezpłatne wstępy do różnych miejsc, przewodniki w alfabecie Braille’a czy zgoda na wstęp z psem-przewodnikiem. Kraje członkowskie mają jeszcze trzy i pół roku na wdrożenie unijnej dyrektywy.
Tymczasem, jak wynika z danych Eurostatu, jedna na cztery osoby dorosłe w Unii ma jakiś rodzaj niepełnosprawności. Najwięcej w Łotwie (blisko 41 proc.) i Danii (prawie 37 proc.). Z danych za rok 2023 wynika też, że wśród osób z niepełnosprawnościami co druga czuje się dyskryminowana, a co piąta nie ma pracy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















